Przed nami czarny wiek, czyli jak Jane Jacobs przewidziała Trumpa

Coraz mniejsze zaufanie do polityków, postępująca degradacja środowiska, zbiorowa historyczna amnezja, zanikanie klasy średniej i rosnąca przepaść pomiędzy bogatymi a biednymi. Brzmi znajomo, prawda? Klepiemy te tematy prawie od dekady, a już na pewno od wybuchu światowego kryzysu ekonomicznego w 2008 roku.

Teren Zabudowany na Facebooku – zapraszamy!

Ale cechą każdego wielkiego myśliciela jest przewidywanie trendów wtedy, kiedy są one widoczne tylko dla nielicznych. A, jak przypomina nam serwis CityLab, Jane Jacobs – słynna amerykańska badaczka miast opisała dzisiejszy świat w wydanej w 2005 r. (a więc pisanej przez wcześniejsze lata) książce „Dark ages ahead”.

Osiem rzeczy, które mówi nam dziś Jane Jacobs

Według podsumowania CityLab, Jacobs przyjęła, że nadchodzą nieco mniej fajne czasy na podstawie analizy pięciu filarów społeczeństwa.

Dark_Age_Ahead

Numer jeden, to mniejsze znaczenie rodzin i lokalnych wspólnot. Nic nowego, ale pamiętajmy, że Jacobs pisała to w nieco bardziej optymistycznie wyglądających czasach. Ciekawym spostrzeżeniem dziennikarki jest fakt, że ci politycy, którzy o rodzinnie mówią najwięcej i najgłośniej, przyczyniają się do utrudniania rodzinom życia. Jacobs ma tu na myśli zapewne amerykańską prawicę, która jest bardzo konserwatywna obyczajowo i bardzo liberalna ekonomicznie, a w to, że radykalny ekonomiczny liberalizm minimalizujący wpływ państwa i eliminujący redystrybucję bogactwa prowadzi do bogacenia się wszystkich – zarówno biednych, jak i bogatych, Jacobs kompletnie nie wierzyła.

Numer 2, to kwestia edukacji, która, zdaniem Jacobs, coraz bardziej idzie w kierunku przygotowywania ludzi do wykonywania zawodu, zamiast w kierunku wychowywania dobrych obywateli. Trudno mi ocenić, jak to wygląda w USA, ale w Polsce, moim zdaniem, szkoła nie pełni dobrze ani jednej ani drugiej funkcji. Nauczyciele akademiccy narzekają na fatalne braki w elementarnej wiedzy, a pracodawcy na brak umiejętności interpersonalnych i innych miękkich kompetencji. Jednocześnie nasi 15-latkowie zajmują wysokie miejsca w międzynarodowych testach PISA, a nasi informatycy mają międzynarodową renomę. Skomplikowana kwestia, ale jedno mogę stwierdzić stanowczo, na podstawie doświadczeń własnych, doświadczeń córki i lektury wielu artykułów: polska szkoła absolutnie nie przygotowuje do szeroko rozumianej obywatelskości. Nie ma nauki podstawowych zagadnień z historii najnowszej, ekonomii, socjologii, itp. Słowem – wiedzy o współczesnym świecie.

Numer 3: nauka. Tutaj Jacobs trafia, jeśli chodzi o Polskę, w punkt. – Obiektywizm i naukowy postęp są zastępowane przez dogmaty – pisze myślicielka. Ruch antyszczepionkowy, zamieszanie wokół katastrofy smoleńskiej, chemitrails, masowe wycinanie drzew w Puszczy Białowieskiej, ciągłe stawianie na energię z węgla kamiennego, permanentne podważanie ustaleń światowej nauki w temacie globalnego ocieplenia, niemrawa walka ze smogiem i ogólnie bardzo nienaukowe podejście do ochrony środowiska, to niestety coraz częstszy obraz opinii publicznej zarówno w USA, jak i w Polsce i wielu innych krajach. To, że tak skrajne ruchy jak właśnie antyszczepionkowcy, wyszli ze swojej głębokiej niszy i wchodzą do mainstreamu, to jeden z groźniejszych trendów ostatnich lat.

Numer 4: obniżanie podatków i rezygnacja z wielu inwestycji publicznych. Co do USA, nie jestem ekspertem, w Polsce inwestycji publicznych na pewno nie brakuje. Przełom w 1989, rozwój gospodarczy i wejście do UE dały nam bezprecedensowy zastrzyk pieniędzy, i te pieniądze zostały w dużej mierze skierowane na inwestycje publiczne. Trafione, czy nie – to już jest zupełnie inny temat.

Piąty filar, to wg Jacobs „upadek autorytetu tradycyjnych zawodów wymagających wiedzy”: lekarzy, prawników, architektów, inżynierów, dziennikarzy. Jako że jestem bardzo sceptyczny co do takiego biadolenia, że „pane, dawniej to lekarz to był KTOŚ”, mam tutaj wątpliwości. Każdy z nas chyba powinien pogadać z rodzicami i dziadkami, żeby powiedzieli szczerze, czy gdzieś w okolicach swojej 30-stki, ewentualnie 40-stki nie mieli poczucia, że „autorytety odeszły” i „teraz to już nie to, co kiedyś”. Bardziej przekonuje mnie myślenie w kategoriach wielkiej społecznej amnezji, o której także wspomina Jacobs. Historia powtarza się jako wariacja na własny temat. Społeczna pamięć mas podlega jakiejś nieregularnej sinusoidzie, zawsze jest lewica i prawica, zawsze są intelektualiści pamiętający o Holokauście, zawsze gdzieś są jakieś łyse pały ze swastykami na ramionach. Tylko czasem te nasze zbiorowe wybory, zaniechania, przeczytane teksty, opowiedziane dowcipy i wypowiedziane przy kolacji u babci słowa o pieszych pchających się pod koła albo idiotach z Wiejskiej dadzą taki obrazek, jaki opisała Jacobs. Ciemny.

Nie słyszałem, żeby ktoś zabierał się za wydanie w Polsce „Dark ages ahead”. Centrum Architektury szykuje za to na 2017 „Vital Little plans”, czyli szeroki wybór tekstów Jacobs z całego okresu jej publicystycznej działalności, która objęła co najmniej 50 lat. No i mamy wciąż nieśmiertelną i piekielnie aktualną dla polskich miast pozycję „Śmierć i życie wielkich miast Ameryki”.

Czytajcie Jane Jacobs. Mówiąc o własnej ulicy, można mówić o całym świecie.

  2 comments for “Przed nami czarny wiek, czyli jak Jane Jacobs przewidziała Trumpa

  1. 9 marca 2017 o 18:30

    Wyjątkowo ekstra blog

  2. 8 marca 2017 o 00:24

    Zainteresowało mnie mocno

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *