Eleganckie więzienia o łagodnym rygorze, czyli osiedla grodzone w Krakowie

Strzeżone enklawy stanowią aż 45,4% wszystkich zidentyfikowanych na obszarze Krakowa osiedli – wynika z badań przeprowadzonych przez Olgę Karpińską z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu. Specjalnie dla Terenu Zabudowanego przygotowała dla nas ekstrakt ze swojej pracy magisterskiej pt. „Gettoizacja przestrzeni miejskiej na przykładzie osiedli zamkniętych w Krakowie” obronionej na kierunku gospodarka przestrzenna.

Teren Zabudowany na Facebooku – dołącz do nas!

Co o tych osiedlach myślą ich mieszkańcy? Czy chcąc kupić nowe mieszkanie mogli wybrać coś innego niż strzeżone osiedle? Jakie mają zdanie o sąsiadach? Czy czeka nas odwrót od takich miejsc? Czytajcie!

Zawrotne tempo życia, chęć podkreślenia swej pozycji w społeczeństwie, nieustanne poszukiwanie poczucia bezpieczeństwa to tylko niektóre z czynników wpływających na decyzję o wyborze miejsca zamieszkania we współczesnym świecie. Świecie, w którym zmiany w stylu życia poszczególnych społeczności prowadzą do dynamicznego rozwoju zamkniętych jednostek osadniczych. Wywołujące skrajne emocje enklawy stanowią wyznacznik obecnego budownictwa mieszkaniowego. Ogrodzone zespoły mieszkaniowe, nieustannie udoskonalane systemy monitoringu i rozwijające się struktury firm ochroniarskich to tylko nieliczne elementy stygmatyzujące przestrzeń wielu miast. Eleganckie więzienia o łagodnym rygorze, jak przez niektórych nazywane są osiedla zamknięte, przyjęły w realiach polskich szczególny rozmach. Kojarzone z tymi jednostkami atrybuty w postaci murów, bram, systemów wizyjnych, czy niewielkich stróżówek stanowią jednocześnie elementy wpływające na strukturę przestrzenną, funkcjonalną, instytucjonalną, organizacyjną i wizerunkową współczesnego miasta. Tak charakterystyczne dla obecnych czasów procesy fragmentaryzacji przez wielu odbierane są jako sygnał ostrzegawczy zwiastujący nieodwracalne zmiany zarówno w wymiarze lokalnym, jak i globalnym. Widoczne na terenie polskich miast procesy fragmentaryzacji przestrzeni miejskiej mają także znaczący wpływ na wizerunek Krakowa. Nieustannie wznoszone bariery w postaci ogrodzeń i bram prowadzą do powstawania swego rodzaju wysp oddzielonych od siebie układem komunikacyjnym. Funkcjonujące w zamkniętych enklawach społeczności tworzą w konsekwencji wyizolowane od społeczności miejskiej wspólnoty charakteryzujące się specyficznym stylem życia. Coraz bardziej widoczne w przestrzeni Krakowa procesy grodzenia jednostek mieszkaniowych prowadzić mogą do segregacji ludności, a nawet wykluczenia społecznego. Co sprawia więc, że ludzie decydują się na życie w zamkniętych enklawach? Kieruje nimi chęć wywyższenia się, potrzeba bezpieczeństwa, czy zwyczajny przypadek? Czy zawrotne tempo rozwoju zamkniętych zespołów mieszkaniowych w przestrzeni miejskiej Krakowa przyczynia się do pogorszenia wizerunku miasta? Co krakowiacy mają do powiedzenia na temat szerzących się w ich mieście procesów fragmentaryzacji?

Opinii na temat wpływu zamkniętych enklaw na przestrzeń miejską jest wiele. W przeprowadzonych na terenie Krakowa badaniach odnoszących się do fragmentaryzacji przestrzeni miejskiej brało udział 250 mieszkańców zamkniętych zespołów mieszkaniowych, którzy chętnie podzielili się swoimi spostrzeżeniami dotyczącymi życia w odizolowanych jednostkach. Jak wynika z przeprowadzonych na obszarze miasta analiz strzeżone enklawy stanowią aż 45,4% wszystkich zidentyfikowanych na obszarze miasta osiedli. Ich charakterystyczna, homogeniczna struktura zdecydowanie wyróżnia się w przestrzeni miejskiej, a co za tym idzie znacząco oddziałuje na sposób jej odbioru i wizerunek miasta. Fizyczne bariery w postaci ogrodzeń, stopień zamknięcia, rodzaj stosowanych zabezpieczeń oraz ich ilość, to tylko niektóre z różnic występujących między analizowanymi jednostkami. Jednym z kryteriów różnicujących tego typu jednostki jest także rodzaj podlegających ochronie zabudowań mieszkaniowych. Przyjęta na obszarze Krakowa typologia osiedli zamkniętych dzieli je na dwa główne nurty, a mianowicie: zamknięte apartamentowce oraz zamknięte zindywidualizowane wielobudynkowe zespoły mieszkaniowe wśród których wyróżnia się: zespoły wolnostojących domów jednorodzinnych, zespoły domów szeregowych, zespoły domów bliźniaczych oraz zespoły wielopiętrowych budynków mieszkalnych. Ponadto w ramach jednego osiedla spotkać można mieszane typy zabudowy. Strukturę występowania poszczególnych typów osiedli grodzonych w przestrzeni miejskiej Krakowa w poglądowy sposób ilustruje poniższa rycina.

osiedlagrodzone1

Ryc. 1 Typologia osiedli zamkniętych występujących w przestrzeni miejskiej Krakowa
Źródło: Olga Karpińska, opracowanie własne

Życie w enklawie – świadomy wybór czy przymus?

Czynniki decydujące o zmianie miejsca zamieszkania i przeprowadzce na osiedle strzeżone są wyrazem indywidualnego podejścia każdego człowieka do tego zagadnienia. Aspektów takiego działania jest naprawdę wiele, a ich lista nie ogranicza się tylko i wyłącznie do najczęściej wymienianych względów bezpieczeństwa, prestiżu, czy zaznaczenia swej pozycji w społeczeństwie. Każdy z biorących udział w sondzie respondentów przyznał, że podejmując decyzję o zmianie miejsca zamieszkania i przeprowadzce na osiedle zamknięte brał pod uwagę liczne i zróżnicowane czynniki. Jak wynika z przeprowadzonych badań motywów takiego postępowania jest wiele i nie różnią się one od światowych trendów w tym zakresie. Przyszli mieszkańcy enklaw przyznają, że decydując się na kupno mieszkania na osiedlu grodzonym w pierwszej kolejności zwracali uwagę na jego dogodną lokalizację, nie tylko w stosunku do posiadanych przez nich zobowiązań ale i w odniesieniu do obszaru całego miasta. Równie często ankietowani zwracali uwagę na wysoki standard osiedla, uwidaczniający się w zadbanej i systematycznie sprzątanej przestrzeni, która w jednostkach otwartych występuje dużo rzadziej. Podobnie sytuacja ta przedstawia się w odniesieniu do charakteru i wyglądu okolicy. Wszystko to w połączeniu z ciszą i spokojem wpływa na upragnione przez przyszłych mieszkańców zwiększenie, nieco złudnego, poczucia bezpieczeństwa.

W konsekwencji struktura najczęściej wybieranych motywów decydujących o zmianie miejsca zamieszkania odpowiada tym, które wskazywane są przez badaczy zajmujących się fenomenem osiedli za bramą. Czynnikami wpływającymi na decyzje respondentów, choć rzadziej wymienianymi, są także: prestiż, atrakcyjny charakter zabudowań, sąsiedztwo terenów zielonych, parków i ścieżek rowerowych, a także bliskość szkoły i pracy. Warto jednakże pamiętać, że tyle ile mieszkańców osiedli zamkniętych tyle powodów do ich zasiedlania. Choć zazwyczaj mieszkańcy osiedli grodzonych świadomie decydują się na życie za murami, to są też i tacy, którzy w pewnym sensie nie mieli na to wpływu. Jak wynika z przeprowadzonych badań, aż 1/5 respondentów stwierdziła, że tylko na takim osiedlu istniała możliwość kupna mieszkania. Istniejący w Krakowie rynek nieruchomości stał się na tyle hermetyczny i ukierunkowany na wznoszenie
strzeżonych enklaw, że znalezienie mieszkania na osiedlu otwartym w nowym budownictwie stało się niezmiernie trudne.

osiedlagrodzone2

 

Ryc. 2 Struktura czynników wpływających na decyzję o wyborze miejsca zamieszkania
Źródło: Opracowanie własne na podstawie analizy badań ankietowych

Atut, czy przekleństwo, czyli o czynnikach decydujących o wyprowadzce z osiedla zamkniętego

Często wymieniane korzyści płynące z możliwości mieszkania na osiedlach grodzonych takie jak: wzrost poziomu bezpieczeństwa, monitoring i stała ochrona, prestiż, czy wysoki standard osiedla stają się niekiedy dla mieszkańców wielkim utrudnieniem i powodem do rezygnacji z życia w enklawie. Izolacja i nieustanna kontrola przestają być udogodnieniem, a wręcz przeciwnie stają się uporczywym elementem codzienności. Problemem stają się wizyty rodziny i przyjaciół a w drastycznych przypadkach również służb porządkowych i ratowników medycznych. Wszechobecne, utrudniające wjazd szlabany i bramy, które miały strzec bezpieczeństwa mieszkańców stają się ich cichym wrogiem. Pod znakiem zapytania znajduje się również niekiedy standard osiedla. Nowoczesne, widoczne w przestrzeni zamkniętych jednostek rozwiązania techniczne nie posiadają w wielu przypadkach odpowiedniego dopełnienia w postaci infrastruktury technicznej czy terenów zieleni. Niewystarczająca liczba miejsc parkingowych, brak miejsc umożliwiających aktywność na świeżym powietrzu, czy deficyt niewielkich zieleńców, to kolejne powody które przyczyniają się do rezygnacji z mieszkania na osiedlu grodzonym.

osiedlagrodzone3

Ryc. 3 Czynniki decydujące o wyprowadzce z osiedla zamkniętego
Źródło: Opracowanie własne na podstawie analizy badań ankietowych

Podsumowując, powodów decydujących o wyprowadzce z osiedli zamkniętych jest nieskończenie wiele. W zależności od wieku, płci, czy czasu spędzonego w tego typu jednostkach wymieniane są inne i zapewne bardziej przemyślane czynniki. W miarę upływu czasu problemem dla mieszkańców staje się nie tylko charakter osiedla, mentalność sąsiadów, czy niewielka ilość miejsc parkingowych. Głównymi problemami stają się wręcz początkowe atuty tego typu jednostek, a mianowicie monitoring, ochrona i nieustanna inwigilacja.
Gated communities w oczach mieszkańców
Liczne wypowiedzi biorących udział w badaniu mieszkańców krakowskich osiedli zamkniętych przyczyniły się do możliwości nakreślenia ogólnych poglądów dotyczących zamieszkiwanych przez nich jednostek. Tego typu opinie wydają się szczególnie istotne w kontekście trwającej na obszarze miasta debaty na temat projektu „ustawy krajobrazowej”. Przedstawione przez respondentów stanowiska na temat grodzenia jednostek mieszkaniowych ukazują różnoraki stosunek do życia w enklawach.

Jak już wcześniej wspomniano znaczna część ankietowanych uważa zamknięte jednostki mieszkaniowe za mało funkcjonalny i mało estetyczny wymysł dzisiejszych czasów. Podziały klasowe, trudności w dostępie do pobliskich usług, czy środków komunikacji to tylko niektóre z wymienianych przez mieszkańców problemów i barier. Analizując wypowiedzi mieszkańców żyjących na obszarze osiedli zamkniętych nie sposób nie zgodzić się z wymienianymi przez nich opiniami. Ograniczanie możliwości wyboru i narzucanie określonego stanowiska jest według niektórych respondentów łamaniem podstawowych praw obywateli. Każdy człowiek ma bowiem prawo do wolności i podejmowania własnych decyzji zarówno w odniesieniu do miejsca swego zamieszkania jak i innych aspektów życia. To czy dane osiedle jest otwarte, czy zamknięte to według ankietowanych nie jedyny powód do sporów występujących między mieszkańcami. Jeśli tylko chce się nawiązać odpowiednie relacje ze swym najbliższym otoczeniem, to jest to możliwe niezależnie od tego, czy istnieje jakakolwiek bariera w postaci grodzenia, czy też jest to przestrzeń w pełni dostępna. Tego typu postawę potwierdzają chociażby otrzymane w trakcie sondażu, przedstawione poniżej wypowiedzi:

„Wydaje mi się, że budowa nowego osiedla, bez względu na to czy będzie ono zamknięte czy otwarte, będzie rodzić różnice i niespójności. Podziały na ‚lepszych i gorszych’ to w dużej mierze efekt ludzkiego myślenia o sobie i innych, osobiście nigdy nie pomyślałam o sobie jako lepszej z powodu mieszkania na zamkniętym osiedlu. Z kolei osoby szukające pretekstu do wywyższenia się mogą za argument uznać mieszkanie na nowym i zadbanym miejscu bez względu na jego zamknięcie/otwarcie. Tak samo osoby spoza osiedla, jeżeli będą potrzebowały powodu do zawiści, to łatwo znajdą go w osobie o prawdopodobnie lepszych warunkach mieszkaniowych czy statusie społecznym. Na moim osiedlu często organizowane są atrakcje, spotkania dla mieszkańców ale sądzę, iż podobne skierowanie zaproszenia mogłoby mieć miejsce na os. otwartym. Dlatego rozsądna kampania społeczna zwracająca uwagę na potencjalną izolację wg. mnie odniosła by lepsze skutki niż otwieranie na siłę osiedli ale nie umysłów.”;
„Nie widzę negatywnego wpływu osiedli zamkniętych – ogrodzenia istniały w naszej kulturze od zawsze. W kamienicach mamy domofony odgradzające ludzi od dziedzińców, a jako że budynki w nowych osiedlach nie sąsiadują bezpośrednio z drogą, domofony i ogrodzenia znajdują się, po prostu, nieco dalej. Dobrze wkomponowany płot nie tyle izoluje, co daje większe bezpieczeństwo. Jeśli ktoś może wejść, to wchodzi, a jeśli nie, to nie rozumiem, dlaczego miałby przesiadywać na stopniach do drzwi wejściowych. W mieście istnieje mnóstwo innych miejsc umożliwiających nieskrępowane kontakty społeczne ze wszystkimi (chociażby parki i większa część starego miasta, w tym np. rynki).”.

W związku z powyższym chcąc uczciwie podejść do oceny wpływu osiedli grodzonych na przestrzeń miejską Krakowa nie można spoglądać na ten proces powierzchownie i stereotypowo. Przyczyn tworzenia zamkniętych jednostek mieszkaniowych jest zdecydowanie bardzo dużo, w związku z czym dogłębna analiza tego rozprzestrzeniającego się w zawrotnym tempie fenomenu bez wątpienia przyczyni się do lepszego zrozumienia jego istoty. Działanie to mogłoby się ponadto przyczynić do stworzenia pewnej alternatywy dla osiedli zamkniętych, która być może byłaby bardziej zbliżona swą formą do propagowanej we współczesnym świecie idei osiedli otwartych.
Społeczny aspekt fragmentaryzacji
Żyjący w zamkniętych enklawach mieszkańcy bardzo często określani są przez opinię publiczną jako osoby nieprzyjazne, nie nawiązujące bliższych relacji z sąsiadami, czy mające zbyt wysokie mniemanie o sobie. Dzięki przeprowadzonym na terenie analizowanych jednostek badaniom możliwa stała się weryfikacja przytoczonych powyżej opinii. Jak wynika z otrzymanych odpowiedzi występujące na terenie osiedli strzeżonych relacje sąsiedzkie nie są wcale tak powierzchowne, jak mogłoby się z pozoru wydawać. Jak wynika z przeprowadzonych na terenie krakowskich osiedli strzeżonych badań 66% respondentów uważa, że powszechnie głoszone opinie na temat sporów występujących pomiędzy mieszkańcami osiedli otwartych i zamkniętych są bardzo często wyolbrzymiane. W rzeczywistości łączące ich relacje są neutralne i niczym nie różnią się od tych, które istnieją pomiędzy mieszkańcami osiedli zamkniętych. W efekcie powyższego nie ma pomiędzy nimi żadnych negatywnych emocji, a tym bardziej konfliktów. Poświadczeniem tych słów mogą być następujące wypowiedzi respondentów:
„Nie uważam, aby pomiędzy mieszkańcami osiedli otwartych i zamkniętych były jakieś specjalne konflikty. Wręcz przeciwnie mimo grodzenia staramy się nawiązywać jak najlepsze stosunki i zwyczajnie udostępniamy sobie najbardziej dogodne przejścia do przystanków komunikacji miejskiej, czy punktów usługowych.”;
„Na zamkniętych osiedlach rodzą się konflikty tak, jak i na osiedlach „otwartych”. Nie uważam, aby kamery i płoty, mogły generować jakieś dodatkowe społeczne problemy dla mieszkańców. Ludzie ugodowi zawsze będą ugodowi, a ludzie porywczy nie przestaną tacy być po przeprowadzce w inne miejsce. To kwestia charakterów i poziomu kultury osobistej jednostki, a także mentalności mieszkańców, a nie typu architektury, który ich otacza.”.
Pośród respondentów znaleźli się również i tacy, którzy twierdzą, iż spory między mieszkańcami osiedli otwartych i zamkniętych są widoczne każdego dnia. Jak wynika z przeprowadzonych badań, aż 34% ankietowanych uważa, że istnieją wyraźne przejawy konfliktów pomiędzy mieszkańcami obu typów jednostek. Choć nieporozumienia te nie eskalują w znaczące i otwarte wojny, to nie można powiedzieć, że w ogóle nie istnieją. Wśród głównych powodów konfliktów mieszkańcy wymieniają zazwyczaj nieustanne spory o miejsca parkingowe. Ponieważ osiedla grodzone nie zapewniają dostatecznej liczby parkingów oraz miejsc w garażach podziemnych właściciele lokali z owych jednostek zmuszeni są do korzystania z tych na osiedlach otwartych. Codzienne nieporozumienia dotyczą zarówno zajmowania miejsc przez mieszkańców osiedli zamkniętych, jak i przez odwiedzających ich gości. Zachowania te spotykają się jednak z ogromną niechęcią, co w zasadzie nikogo aż tak bardzo nie dziwi. Potwierdzeniem tego typu sporów są chociażby poniższe wypowiedzi:
„Mieszkańcy osiedli zamkniętych z braku miejsc, parkują auta w nocy na osiedlach nie ogrodzonych. W efekcie niejednokrotnie spotkałem się z kłótniami o miejsca postojowe. Na jednym z takich osiedli ktoś próbował uniemożliwić mi nawet zaparkowanie samochodu ponieważ byłem gościem sąsiedniego osiedla zamkniętego.”;
„Niedostateczna ilość miejsc parkingowych na terenach ogrodzonych powoduje że mieszkańcy bloków ogrodzonych szukają miejsc parkingowych poza nimi, narażając się na negatywne opinie/działania mieszkańców „z zewnątrz”.”.
Równie częstą przyczyną toczących się konfliktów są nieporozumienia związane z nierównościami w dostępie do przestrzeni. Problemy z przejściem przez teren osiedla, nadkładanie drogi z powodu konieczności obchodzenia ogrodzenia, czy brak swobody poruszania się, to tylko nieliczne przykłady zdarzeń wywołujących konflikty. Biorący udział w badaniu respondenci przyznali, że przyczyn sporów odnoszących się do przestrzeni jest naprawdę wiele. Świadczyć mogą o tym między innymi następujące stwierdzenia:
„Kłótnie na temat wspólnej przestrzeni są na porządku dziennym. Dotyczą one chociażby problemu z przejściem przez teren osiedla.”;
„Problem własności działek – „zamknięci” mogą korzystać z działek miejskich, natomiast mieszkańcy tych ostatnich – nie mogą korzystać z terenów zamkniętych – brak równowagi.”;
„Użytkowanie parkingów, placów zabaw, wyprowadzanie psów z grodzonych osiedli na terenie tych otwartych, utrudnione dojście/przejazd dla mieszkańców osiedli otwartych – wszystko to prowadzi do mniejszych lub większych sporów.”;
„Konflikt swobody poruszania się – mieszkańcy nieogrodzonych terenów mogą „nielegalnie” dostawać się na /przedostawać się przez tereny ogrodzone co mieszkańcy terenów ogrodzonych widzą niechętnie.”.

Występujące pomiędzy mieszkańcami poszczególnych osiedli konflikty to jednakże nie tylko sprawa wzajemnego zawłaszczania przestrzeni. Widoczny problem stanowi również mentalność samych mieszkańców oraz poziom kultury osobistej jaki sobą reprezentują. Wśród udzielonych przez ankietowanych wypowiedzi znalazły się i takie, które oceniały go dość nisko, a co za tym idzie raczej negatywnie. Respondenci w wyrażanych przez siebie opiniach zwracali uwagę na następujące kwestie:
„Wydaje mi się, że osoby mieszkające w zamkniętych osiedlach są przewrażliwione na swoim punkcie, denerwuje je chociażby stukot obcasów na klatce schodowej. Dlatego też osoby te łatwo angażują się w konflikty, niezależnie czy to z mieszkańcami osiedli otwartych czy zamkniętych.”;
„Mieszkańcy zamkniętych osiedli robią awantury jak widzą obcych na terenie swojego osiedla. są bardziej zamknięci, bucowaci i roszczeniowi, co przyczynia się do wzrostu liczby konfliktów.”;
„Ludzie spoza takich osiedli mają kompleksy, rzucają się o to, że nie mogą chodzić na skróty, tylko nadrabiają drogi omijając płot.”.
Podsumowując, jak wynika z opinii respondentów relacje pomiędzy mieszkańcami osiedli otwartych i zamkniętych są bardzo zróżnicowane. Ze względu na rozliczne czynniki nie można jednoznacznie wskazać, czy życie w dwóch różnych jednostkach sprawia, że konflikty między mieszkańcami są w nich zdecydowanie częstsze. Wszystko to w gruncie rzeczy zależy od mentalności samych mieszkańców a nie występujących pomiędzy nimi fizycznych barier w postaci płotów, czy bram.

Ograniczać, czy nie? – czyli słów kilka o przyszłość osiedli grodzonych.

Zamknięte, nagminnie wznoszone w przestrzeni Polskich miast enklawy to niemniej jednak nie tylko kwestia relacji występujących pomiędzy mieszkańcami poszczególnych jednostek. Nieustannie rozprzestrzeniający się trend tego rodzaju budownictwa mieszkaniowego sprawia, że w przestrzeni miejskiej zachodzą ogromne zmiany. Fragmentaryzacja tkanki miejskiej, zawłaszczenie przestrzeni publicznej i znaczne ograniczenie dostępu do niektórych jej fragmentów, to tylko nieliczne efekty powszechnie znanego procesu gettoizacji. Należy jednakże pamiętać, że nie można jednoznacznie stwierdzić, czy wznoszenie osiedli grodzonych ma tylko i wyłącznie negatywy wpływ na wygląd tkanki miejskiej. Kreowane w dzisiejszych czasach enklawy niejednokrotnie są przecież przykładem nowoczesnej architektury, która zwiększa w odbiorcach poczucie estetyki.

Kraków jako jedno z pierwszych miast w Polsce przystąpiło do społecznej debaty na temat przyszłości osiedli grodzonych. Myśląc o jakichkolwiek zmianach w tym zakresie nie można bowiem pominąć udziału mieszkańców, do których w znacznym stopniu należeć powinna decyzja związana ze zmianami w ich najbliższym otoczeniu. Wśród biorących udział w badaniu ankietowanych, 26% z nich uważa, że obostrzenia dotyczące wznoszenia nowych osiedli grodzonych to bardzo dobry pomysł. Twierdzą tak ponieważ, już funkcjonujące osiedla zamknięte przypominają enklawy, do których dostęp mają tylko i wyłącznie nieliczni. Pozytywnie do tego pomysłu odnieśli się również respondenci, którzy uważają, że nadmiar osiedli grodzonych tworzy w społeczeństwie podział na „lepszych” i „gorszych”. Głoszące tego typu poglądy osoby stanowiły 16,8% badanych. Pośród pozytywnych wypowiedzi odnoszących się do pomysłu likwidacji osiedli grodzonych wymienić można między innymi te, które dotyczą względów estetycznych, czy problemów komunikacyjnych. W swych wypowiedziach respondenci bardzo często przytaczali następujące stwierdzenia:
„Powinno się regulować budowę osiedli zamkniętych, aby nie powstawały fortece, tylko przyjazne miejsca gdzie można czuć się u siebie.”;
„Według mnie powinien być zakaz budowania zamkniętych osiedli, mam wrażenie że miasto nie ma żadnej kontroli w tym przypadku. Mam nadzieję, że wszystkie takie osiedla, a przede wszystkim to na którym mieszkam będzie przekształcone w osiedle otwarte.”;
„Powinno się zakazać budowy zamkniętych enklaw. Zamiast grodzenia tworzyć monitoring wizyjny, znacznie skuteczniejszy od płotów i nie ingerujący we wspólną przestrzeń miejską.”;
„Zakazać zanim będzie za późno. Osiedla zamknięte jeśli w ogóle coś tworzą to psychologiczną strefę komfortu, nie mającą nic wspólnego z rzeczywistością, poza tym same problemy.”.
Przytoczone powyżej wypowiedzi wskazują głównie na wywoływane przez jednostki zamknięte problemy natury estetycznej. Wyrażający swą opinię ankietowani w trakcie przeprowadzonych badań zwrócili również uwagę
na trudności komunikacyjne jakie niesie za sobą grodzenie osiedli. Jak wynika z otrzymanych wyników, mieszkańcy ci przedstawili następujące stanowiska:
„Osiedla zamknięte stanowią duże przeszkody dla ruchu pieszego, np. problemy z dotarciem na przystanek autobusowy.”;
„Osiedla zamknięte to patologia obecnych czasów. biorą się z błędnie pojmowanego poczucia bezpieczeństwa, pogardy i nieufności do ludzi. Powinno się je ograniczać, niszczą tkankę i urbanistykę miasta. Bramy i furtki są wkurzające. Stanowią także zagrożenie dla sprawnej akcji pogotowia lub innych służb.”;
„Są do bani, bo przez zamykane osiedle droga do przystanku znacznie się wydłuża, powinno być to zwyczajnie zakazane, albo mieć tylko formę ozdobną, ludzie mają swobodnie poruszać się po mieście. Precz z samochodami i płotami.”.

Trwająca obecnie w Krakowie debata na temat ograniczenia wznoszenia tego typu jednostek oraz próby przekonania mieszkańców do idei osiedli otwartych nie dla wszystkich ankietowanych jest dobrym pomysłem. Wśród biorących udział w badaniu respondentów byli też i tacy, którzy uważają, że budowa osiedli grodzonych nie ma wpływu na podział społeczeństwa. Poglądy te popiera 24% wszystkich badanych. W przeciwieństwie do przytaczanych powyżej opinii mieszkańców strzeżonych jednostek, 15,2% badanych uważa, że likwidacja tego typu jednostek, to zły pomysł, gdyż są one estetyczne i dodają miastu uroku. Poza przytoczonymi już argumentami dotyczącymi zachowania osiedli grodzonych ankietowani wymieniali również motywy dotyczące możliwości wolnego wyboru, których bardzo często nie bierze się pod uwagę podczas rozmów na ten temat. Wśród otrzymanych w efekcie przeprowadzonych badań wypowiedzi znalazły się następujące opinie:
„Nie powinno się ograniczać budowy osiedli zamkniętych. Niech każdy ma możliwość wyboru, gdzie chce zamieszkać. Poza tym chce być odizolowana od pewnych grup społecznych.”;
„Nie można zakazywać budowy osiedli grodzonych, ponieważ każdy ma prawo mieszkać, gdzie chce.”;
„Nie, ponieważ nie mają one wpływu na istniejący podział społeczeństwa. On istnieje bez takich osiedli.”;
„Jest to teren prywatny który jest utrzymywany z pieniędzy prywatnych i nie ma tu mowy o zawłaszczeniu jakiejkolwiek przestrzeni publicznej. To nie są Błonia czy Park Jordana. Przestrzeń publiczna to teren miasta i gminy a nie teren kupiony za prywatne pieniądze. Takie Osiedle to przykład szanowania własności. Otwarcie takiego osiedla to atak na prawo własności przede wszystkim. Udostępnienie terenu takiego osiedla osobom które nie utrzymują go to złamanie prawa własności oraz sprowadzenie komuny wszędzie, a za tym idzie niszczenie cudzej własności bo ludzie jak za coś nie zapłacą to będą to niszczyć bo to nie ich.”

W efekcie przeprowadzonych badań wynika, że mieszkańcy Krakowa są znacząco podzieleni w kwestii ograniczenia budowy nowych osiedli zamkniętych. Przytaczane przez nich opinie ukazują odmienne podejście do analizowanego zagadnienia. Nie można jednak uznać, że racje którejś ze stron są zupełnie absurdalne i odrealnione. Dlatego też przy ustalaniu ewentualnych przemian w tkance miejskiej Krakowa należy brać pod uwagę racje obu biorących udział w badaniu stron.
Wpływ enklaw na wizerunek Krakowa
Ocena wpływu ograniczenia budowy osiedl zamkniętych na tkankę miejską naturalnie pociąga za sobą analizę wpływu tych jednostek na wizerunek miasta. Jak wynika z przeprowadzonych wśród mieszkańców osiedli zamkniętych badań większość z nich, bo aż 40% uważa, iż jednostki te oszpecają miasto. Według nich ogrodzone
płotami przestrzenie dzielą je na strefy bogactwa i ubóstwa. Potwierdzeniem powyższego stanowiska, chociażby w części, są między innymi takie wypowiedzi jak:
„Są koszmarne, brzydkie architektoniczne. Nie ma to nic wspólnego z majętnością. Mieszkanie w willi z lat 20./30. jest bardziej prestiżowe.”;
„Oszpecają miasto, np. przez to, że każdy płot jest inny. Brak dbałości, a wręcz niszczenie każdego centymetra przestrzeni poza ogrodzeniem.”;
„Oszpecają miasto dodatkowymi bramami i ogrodzeniami. Nie dzielą jednak miasta na strefy bogactwa i ubóstwa, bo również mało prestiżowe osiedla są ogrodzone.”.
„Jestem zdecydowanym przeciwnikiem osiedli zamkniętych, które uważam za ogromny problem współczesnych miast i bezsens obecnego budownictwa mieszkaniowego. Należy je zmieniać w osiedla otwarte.”
Ukazane powyżej stwierdzenia nie oddają jednakże w pełni wszystkich przytaczanych przez mieszkańców powodów dla których według nich osiedla grodzone negatywnie wpływają na wizerunek miasta. Według ankietowanych wśród powodów dla których osiedla zamknięte powinny być powoli usuwane z przestrzeni Krakowa znajdują się też takie dotyczące: utrudnień komunikacyjnych, fragmentaryzacji przestrzeni, czy ogólnie pojętej infrastruktury. Potwierdzenie tych stwierdzeń stanowią następujące wypowiedzi respondentów:
„Osiedla grodzone utrudniają komunikację.”;
„Na osiedlach tych panuje syf, kiła i mogiła.”;
„Osiedla grodzone szkodzą miastu, zabierając resztki wolnej przestrzeni miasta.”;
„Osiedla grodzone budowane są często w kiepskich lokalizacjach co wpływa na otaczającą je infrastrukturę. Problematyczne są głównie drogi dojazdowe oraz możliwość parkowania.”.
Powyższe opinie uznać można w gruncie rzeczy za dobry znak dla działań włodarzy miasta, którzy pragną za sprawą opracowywanej ustawy krajobrazowej przyczynić się do ograniczenia budowy osiedli zamkniętych. Taka postawa mieszkańców ułatwi zapewne dokonanie pewnych przemian w tkance miejskiej, które choćby w niewielkim stopniu wpłyną na polepszenie wizerunku miasta, czy wprowadzenie ładu przestrzennego.
Wśród badanych znaleźli się również i tacy, dla których grodzone osiedla są zupełnie neutralnym elementem struktury przestrzennej. Osoby te uważają, iż zamknięte jednostki nie wpływają tak znacząco na przestrzeń i wygląd miasta, jak mogłoby się wydawać. Takie stanowisko przedstawiło w badaniach aż 31,6% wszystkich ankietowanych. Nie wszyscy ankietowani podchodzą jednakże tak neutralnie do kwestii wpływu osiedli zamkniętych na wizerunek Krakowa. Fakt ten potwierdza między innymi zaledwie 14% respondentów, którzy uważają iż osiedla zamknięte dodają miastu uroku. Zadbane i ogrodzone przestrzenie sprawiają, że w mieście panuje większy porządek. Według nich tego typu jednostki podnoszą wręcz wizerunek miasta i sprawiają, że jest ono dużo bardziej atrakcyjne i chętniej wybierane przez przyszłych mieszkańców. Osiedla zamknięte to dla nich element tkanki miejskiej, o który mieszkańcy dbają znacznie chętniej, gdyż czują się z nim dużo bardziej związani.
Jak wynika z efektów przeprowadzonych badań wśród mieszkańców Krakowa są też i tacy, których zdanie na temat osiedli grodzonych nie jest w pełni ukształtowane. Z jednej strony jednostki te są nowoczesne i ciekawe pod względem architektonicznym, co przyczynia się do poprawy estetyki otoczenia, z drugiej strony są one natomiast elementem zaburzającym ład przestrzenny i utrudniającym swobodne poruszanie się w przestrzeni miejskiej. W związku z powyższym wśród opinii dotyczących osiedli zamkniętych znalazły się też następujące wypowiedzi:
„Na osiedlach zamkniętych żyje tylko i wyłącznie elita mieszkańców.”;
„ Oceniam je pozytywnie. Osiedla takie są w większości lepiej objęte opieką. Tereny zielone są pielęgnowane, dzięki czemu są też czystsze. Ogrodzenie sprawia, że mieszkańcy bardziej dbają o otoczenie ponieważ mają większe poczucie wspólnoty, własności i odpowiedzialności za teren.”;
„To czy osiedla zamknięte wpływają pozytywnie, czy negatywnie na wizerunek Krakowa zależy w dużej mierze od ich projektu i wykonania.”.
Podsumowując, wpływ osiedli zamkniętych na wizerunek Krakowa nie jest jednoznacznie określony. Jak wynika z powyższych analiz większość respondentów uznaje, że likwidacja tego typu jednostek przyczyniłaby się do zwiększenia jakości przestrzeni miejskiej i polepszenia jej odbioru przez mieszkańców i turystów. W związku z tym prowadzone przez władze miejskie badania powinny przyczynić się do sprostania oczekiwań mieszkańców pod względem analizowanych kwestii.

Zachwyt czy rozczarowanie?

Wszystkie przytoczone dotychczas analizy prowadzą w konsekwencji do oceny poziomu zadowolenia mieszkańców ze swojego miejsca zamieszkania. Mimo różnic w ocenie: wpływu tych jednostek na wizerunek miasta, poziomu zapewnianego bezpieczeństwa, czy ewentualnych podziałów społecznych, które są ich konsekwencją, to stopień zadowolenia mieszkańców jest znaczny. Jak wynika z udzielonych przez respondentów odpowiedzi 77,2% z nich jest usatysfakcjonowanych ze swojego miejsca zamieszkania. Jedynie 22,8% ankietowanych przyznało, że życie na osiedlu zamkniętym nie spełniło ich oczekiwań i zwyczajnie nie są z niego zadowoleni.
Respondenci poproszeni o ustosunkowanie się do udzielonych przez siebie opinii na temat poziomu zadowolenia z obecnego miejsca zamieszkania poruszyli wiele różnego rodzaju kwestii przybliżających codzienne życie w osiedlach grodzonych. W udzielonych odpowiedziach ankietowani poruszyli zarówno wiele pozytywnych jak i negatywnych aspektów odnoszących się do analizowanych jednostek. Wśród mieszkańców zadowolonych ze swojego miejsca zamieszkania przeważały głównie opinie na temat: dogodnej lokalizacji, zwiększonego poczucia bezpieczeństwa, spokoju czy atrakcyjnego otoczenia. Jak wynika z przeprowadzonych analiz respondenci pozytywnie oceniają osiedla zamknięte w znacznym stopniu przez pryzmat panującej na ich terenie ciszy i spokoju. Wśród otrzymanych odpowiedzi można bowiem znaleźć następujące opinie:
„Na moim osiedlu panuje cisza i spokój. Plusem jest mała „przemieszczalność ” osób nie mieszkających na osiedlu. Własna zadbana ( opłacana w czynszu ) zieleń, własny plac zabaw – + fontanna.”;
„Jest cicho, spokojnie, bezpiecznie, nie ma ‚nielegalnych mieszkańców” na klatce schodowej, którzy sprawiają, że nie czuję się bezpiecznie ani higienicznie, czyt. brzydko pachną i załatwiają potrzeby fizjologiczne, co zdarzało się niestety na niestrzeżonym osiedlu.”;
„Jest cicho, spokojnie, bezpiecznie. Ponadto jest bardzo dobry dostęp do komunikacji miejskiej i kolejowej.”;
„Jestem zadowolona ponieważ mam cisze, spokój, w koło dużo zieleni. Poza tym osiedle jest lekko na uboczu.”.
Dopełnieniem takiego stanu rzeczy jest zapewne wymieniany przez mieszkańców wzrost poczucia bezpieczeństwa. Panujący na osiedlach zamkniętych spokój, brak nieproszonych gości, wandali czy osób nadużywających alkoholu to jedne z nielicznych przykładów przytaczanych przez ankietowanych w odniesieniu do stopnia ich zadowolenia z miejsca zamieszkania. Wśród nich znalazły się między innymi poniższe wypowiedzi:
„Dzięki ogrodzeniu czuje się po prostu bezpieczniej.”;
„Osiedle jest przestronne, bezpieczne i otacza go zieleń niezorganizowana, natomiast zieleń zorganizowana dodaje osiedlu uroku.”;
„Mieszkanie na takim osiedlu daje mi poczucie bezpieczeństwa i ładu przestrzennego. Teren jest zagospodarowany i zadbany, regularnie konserwowany. Panuje porządek.”;
„Na moim osiedlu czuję się bezpiecznie. Nie przebywają na nim przypadkowe, zabłąkane osoby tylko sami mieszkańcy i ich goście. Panuje ład i porządek. Zmianę miejsca zamieszkania rozważam tylko z powodu zmiany miejsca pracy i konieczności dojazdów w inną cześć Krakowa.”;
„Brak problemów z pijanymi i agresywnymi ludźmi, brak kradzieży np. rowerów, wysoki standard, czystość, łatwy dojazd do centrum.”.
Mimo tak oczywistych czynników wpływających na poziom zadowolenia mieszkańców ze swojego miejsca zamieszkania jak wzrost poczucia bezpieczeństwa, czy cisza i spokój wśród odpowiedzi respondentów znalazły się też inne bardzo interesujące argumenty. Biorący udział w badaniu mieszkańcy w swych odpowiedziach odnosili się również do: dogodnej lokalizacji osiedla, bliskości centrum, sposobu zagospodarowania analizowanej jednostki oraz poziomu jej funkcjonalności. Czynniki te w znacznym stopniu wpływają na codzienne życie badanych i przyczyniają się do jego ułatwienia. Potwierdzeniem tych słów mogą być następujące wypowiedzi respondentów:
„Bliskość centrum, dobra komunikacja tramwajowa i autobusowa, mili sąsiedzi.”
„Mieszkam w miejscu dosyć uniwersalnym. Osiedle jest z jednej strony bardzo obfite w różnego rodzaju udogodnienia, tzn. jest wiele sklepów, lokali usługowych, poczta, przedszkola, restauracje, itp. Z drugiej strony mieszkam w ostatnim bloku na osiedlu. Z sypialni mam widok na las, w okresie od wiosny do jesieni śpiąc przy otwartym oknie budzą mnie śpiewy ptaków. Jest dosyć cicho i spokojnie. Zamknięty parking tuż pod oknem daje też poczucie bezpieczeństwa jeżeli chodzi o samochód. Na całym osiedlu kradzieże samochodów i włamania do piwnic i mieszkań zdarzały się dosyć często. Jednak w ogrodzonym bloku, w którym mieszkam słyszałem tylko o jednym takim przypadku (nie przypięty rower skradziony z klatki schodowej). Jedyne co przeszkadza w tym miejscu to krakowski smog i jest to jedyny powód dla którego chciałbym z tego miejsca się kiedyś wyprowadzić.”;
„Osiedle jest nowe, prężne się rozwija, do centrum jest blisko, ale nie jest to mieszkanie w samym centrum. Jest tu cisza i spokój od zgiełku. W okolicy znajduje się infrastruktura, która potrzebna jest abym mogła żyć tak, jak chce. Tzn. różnego rodzaju sklepy, fitness club, kościół.”;
„Tereny wokół bloków są starannie pielęgnowane (dużo roślinności różnorakiego typu od róż po lawendę), jest czysto, ochrona wykonuje regularne obchody – także wewnątrz bloków i garaży podziemnych.”.
Dogodna lokalizacja, ładna okolica, odpowiednia infrastruktura komunikacyjna, czy inne wymienione powyżej przykłady wpływające na stopień zadowolenia mieszkańców, to jednak nie wszystko. Respondenci w swych rozważaniach przyznali, że równie istotnym czynnikiem dzięki któremu czują się szczęśliwsi w zamieszkiwanym przez siebie terenie są panujące na terenie osiedla stosunki sąsiedzkie. Dobre relacje ze współmieszkańcami znacznie podnoszą poziom zadowolenia ankietowanych z ich miejsca zamieszkania. Wśród pozytywnych opinii na temat tych więzów znalazły się między innymi następujące wypowiedzi:
„Jest to małe osiedle, nowo wybudowane wzdłuż bocznej uliczki. Stwarza ono milą, sąsiedzką atmosferę i poczucie współwłasności terenu za czym idzie współodpowiedzialność. Mieszkańcy dbają o wygląd uliczki, są mili dla siebie i zawsze są chętni do udzielenia rad nowicjuszom związanych z przeprowadzką, czy usługami takimi jak TV, czy internet.”;
„Tworzymy w miarę dobrze funkcjonującą wspólnotę. Relacje z sąsiadami są jednym z najważniejszych czynników zadowolenia. Niestety coraz więcej sąsiadów się wyprowadza. Osiedle grodzone ma też np. taką
zaletę, że ogranicza dostęp okolicznym małolatom, którzy palą pety i przeklinają (wcześniej ogrodzenie nie było kompletne i stąd taka zauważalna różnica).”.
Jak wynika więc z przytoczonych powyżej opinii, czynników wpływających na poziom zadowolenia z życia na terenie osiedla zamkniętego jest naprawdę wiele. Mieszkańcy tego typu jednostek przyznają, że miejsce ich zamieszkania w znacznym stopniu ułatwia ich codzienne funkcjonowanie. Nie można jednak zaprzeczać, że są wśród nich też i tacy dla których życie w osiedlu zamkniętym nie jest przyjemnością. Dzieje się tak, gdyż pewne aspekty, które kiedyś stanowiły dla nich atut tego miejsca i świadczyły o jego wyjątkowości przekształciły się w jego największe wady. Wśród tego typu czynników w głównej mierze respondenci wymieniają: denerwujące, ciągnące się w nieskończoność ogrodzenia, brak odpowiedniej ochrony, ograniczony dostęp do osiedla, a co za tym idzie tylko i wyłącznie złudne poczucie bezpieczeństwa. O tych negatywnych odczuciach względem życia na osiedlach grodzonych świadczą następujące wypowiedzi respondentów:
„Denerwuje mnie ogrodzenie, które nic nie wnosi w kwestiach bezpieczeństwa. Poza tym na osiedlu jest mało terenów zielonych.”;
„Mam już dosyć wszechobecnych krat, bramek itp. Nowe osiedla zamknięte często blokują stare „ścieżki” znacznie wydłużając drogi.”;
„Nie jestem zadowolona z mieszkania na osiedlu zamkniętym, zwłaszcza z powodu: złudnego poczucia bezpieczeństwa, (np.: ochroniarze w wieku 56-70 lat), przesadnych zabezpieczeń na terenie osiedla (dwie bramy wjazdowe i szlaban) oraz częstych usterek.”;
„Wprowadzając się tu, myślałam, że będę bezpieczniejsza. Tym czasem brama wjazdowa jest wiecznie otwarta, a furtka ciągle zepsuta. Jest też stróż, ale jego podeszły już wiek nie sprawia, że czuje się bezpieczniej. Oba okna, które posiadam, wychodzą na mini placyk zabaw, który przez większość roku jest oblegany przez ogromne ilości dzieci. Jasne, place zabaw zdarzają się wszędzie, jednak nigdzie wcześniej nie zdarzyło mi się mieć do czynienia z aż takim natężeniem hałasu. Dzieci krzyczą i przeklinają, a rodzice nie zwracają na to żadnej uwagi.”.
Należy jednak dodać, że nie tylko kwestie odnoszące się do uciążliwych, nie dających poczucia bezpieczeństwa, systemów zabezpieczeń stanowią dla respondentów negatywny element ich miejsca zamieszkania. Wśród głównych aspektów wywołujących w nich tego typu uczucia bardzo często wymieniane są również takie powody jak: nieciekawa, mało atrakcyjna architektura osiedla, niedopracowane elementy wykończenia obiektów, czy też niewielka ilość przestrzeni i miejsc parkingowych. Potwierdzeniem tego typu odczuć i opinii mogą być następujące wypowiedzi mieszkańców:
„Blokowisko z brzydką architekturą, koszmarną urbanistyką grodzonych bloków pobudowanych bez ładu i składu na podstawie WZ-etek, bez siatki dróg, bez tramwaju, bez zieleni urządzonej, bez ławek, bez placów zabaw, parku, szkoły etc. etc.”;
„Jest bardzo ciasno, betonowe ściany, do których nic nie można przykręcić, mało zieleni (a potem wszyscy się dziwią, że smog jest) – ogólnie wolę starsze zabudowania – np. bloki na Azorach – tam jest stary drzewostan, większe odstępy od bloków.”;
„Nie ma gdzie parkować. Wydostanie się z osiedla to jakaś masakra. Brzydka okolica. Budynki socjalne w sąsiedztwie.”;
„Skusiłem się niską ceną. A wykończenie i natłok robią slumsy w tym miejscu. I do tego kompletny brak miejsc postojowych.”;
„Wszechobecna szpetota, obrzydliwe płotki, sztuczna zieleń, konieczność nadrabiania drogi z powodu konieczności dojścia do upragnionej bramki.”.
Ogrodzone jednostki mieszkaniowe według biorących udział w badaniu osób mają znacznie więcej wad, z powodu których stopień ich zadowolenia z wybranego miejsca zamieszkania nieustannie maleje. Wspomniane już wcześniej ogrodzenie osiedla, które nie spełnia zamierzonej funkcji powoduje również znaczne problemy komunikacyjne. Utrudnienia związane z wyjazdem z osiedla, uciążliwy dostęp do komunikacji miejskiej, konieczność nakładania drogi ze względu na omijanie ogrodzenia, czy braki w ogólnej funkcjonalności osiedli to tylko nieliczne czynniki przyczyniające się do negatywnych odczuć odnośnie miejsca zamieszkania. Choć z pozoru aspekty te mogą wydawać się wyolbrzymianiem niedogodności związanych z zamieszkiwaniem osiedla zamkniętego, to powtarzające się każdego dnia uciążliwość bez wątpienia mogą wywołać wśród respondentów chęć wyprowadzki z obecnie zajmowanego lokalu. Poświadczenie tych słów stanowić mogą przytoczone poniżej wypowiedzi ankietowanych:
„Niezwykle długa i żmudna droga do komunikacji przez las, co latem i wiosną jest świetne, gorzej jesienią i zimą.”;
„Najgorszą rzeczą jest odległość od środków komunikacji. Poza tym cisza, spokój, zwierzęta, dobrzy sąsiedzi, zepsuta przez dywersantów brama, więc osiedle mamy otwarte, piękne mieszkania w bloku
„Zła lokalizacja, słabo rozwinięta infrastruktura- brak sklepów, punktów usługowych. Brak terenów zieleni w pobliżu, słaby dostęp do komunikacji miejskiej.”;
„Problemem jest brak ustawy kontrolującej jakość nowych osiedli pod względem bhp-np. jedna droga ppoż., parking adekwatny do ilości mieszkań. Brak nowych arterii komunikacyjnych – nowych ulic. Brak rozsądnego planowania przestrzennego.”.
Dopełnieniem tych negatywnych odczuć związanych z życiem na terenie osiedla grodzonego są bez wątpienia relacje międzyludzkie. Przybierane przez niektórych mieszkańców enklaw postawy sprawiają, że są oni uważani przez najbliższe otoczenie za wywyższających się snobów, dla których fakt życia na osiedlu zamkniętym jest ogromnym wyznacznikiem prestiżu i pozycji społecznej. Respondenci zwracają również uwagę na fakt, że ich sąsiedzi bardzo często są niemili, złośliwi, ignorują gorszych od siebie oraz uważają się za uprzywilejowanych ze względu na miejsce zamieszkania. Negatywne opinie respondentów na temat więzi sąsiedzkich przedstawiają takie wypowiedzi jak:
„Niemili, złośliwi sąsiedzi, liczne utrudnienia stworzone przez dewelopera, słaba komunikacja miejska, ta część Krakowa jest niedoinwestowana, niedobra infrastruktura. Osiedle zamknięte, więc brak miejsc do parkowania, wjazd na osiedle jest bardzo utrudniony.”;
„Spółdzielnia jest do niczego, brak spójności i porozumienia.”;
„Sąsiad, który ciągle wszystkich podaje do sądu, co tworzy niezwykły koloryt spotkań, bo jest z kogo się śmiać.”;
„Na osiedlach tych występują grupy uprzywilejowane, co wprowadza niemiłą atmosferę.”.

W odniesieniu do wszystkich przedstawionych opinii dotyczących struktury zadowolenia mieszkańców ze swojego miejsca zamieszkania można zauważyć, że niektóre elementy występujące w tego typu jednostkach wywołują wśród respondentów skrajne odczucia. Wśród takich czynników wymienić można chociażby występujące na terenie osiedli systemy zabezpieczeń i kontroli, czy jego położenie w strukturze przestrzennej miasta. Oczywiście odbiór danej przestrzeni przez jej mieszkańców należy interpretować w odniesieniu do indywidualnych odczuć każdego z respondentów. Nadmierna generalizacja tego typu poglądów może przyczynić się do pewnych przekłamań i niedomówień.

Podsumowanie

Rozmach zamkniętych jednostek mieszkaniowych w realiach polskich znacznie przewyższa tego typu formy zabudowy, które zauważalne są za granicami naszego kraju. Widoczna w innych państwach tendencja do rezygnacji ze wznoszenia murów i bram jest niestety w Polsce nadal bardzo mało popularna, mimo iż alternatyw dla tego typu zabudowy jest naprawdę wiele. Jedną z form osiedli rozwijających się za granicami naszego kraju jest chociażby idea „security by design” opierająca się na trosce o bezpieczeństwo mieszkańców już we wstępnej fazie procesu projektowego. Tego typu działanie możliwe jest między innymi poprzez kreowanie przestrzeni pozbawionej zakamarków, dróg przelotowych, czy odpowiednio oświetlonej, a co za tym wszystkim idzie bardziej przejrzystej. Równie istotne jest także kształtowanie przestrzeni wykorzystującej walory ukształtowania terenu w celu wzrostu poczucia bezpieczeństwa wśród mieszkańców. Planowanie przestrzeni pozbawionej barier sprzyjać będzie sąsiedzkiej integracji i budowaniu zaufania pomiędzy mieszkańcami omawianych jednostek.
Jak więc ma się przyszłość polskich osiedli zamkniętych? Czy na wzór państw europejskich liczba osiedli grodzonych w kraju przestanie tak drastycznie wzrastać a te już istniejące zdecydują się na zastosowanie idei osiedli otwartych? Czy w końcu sami mieszkańcy ufortyfikowanych enklaw zrozumieją, iż wznoszone wokół miejsca ich zamieszkania bariery nie wpływają pozytywnie nie tylko na relacje międzyludzkie ale i wizerunek przestrzeni miejskiej? Przytoczone powyżej pytania stanowią jedynie wierzchołek góry lodowej problemów związanych z procesem gettoizacji przestrzeni miejskiej. Próba znalezienia odpowiedzi na te i inne zagadnienia dotyczące zjawiska tak powszechnej w Polsce fragmentaryzacji może przyczynić się do ograniczenia rozprzestrzeniania się tego typu struktur w przestrzeni polskich miast, a tym samym w przestrzeni miejskiej Krakowa.

Olga Karpińska

  8 comments for “Eleganckie więzienia o łagodnym rygorze, czyli osiedla grodzone w Krakowie

  1. 8 marca 2017 o 09:26

    masz świetnego bloga

  2. ~wj
    6 grudnia 2016 o 19:56

    ” Co krakowiacy mają do powiedzenia na temat szerzących się w ich mieście procesów fragmentaryzacji”.Mieszkańcy Krakowa to nie są krakowiacy. Krakowiacy to – ”najliczniejsza grupa etnograficzna Małopolski, zamieszkująca na obszarze historycznego województwa krakowskiego oraz częściowo na terenie historycznego województwa sandomierskiego” /Wikipedia/.Nosili kiedyś takie rogatywki z pawimi piórami.Wyspiański o nich pisał…

  3. ~Ja już dziękuję za integrację
    6 grudnia 2016 o 18:08

    Nie demonizowałbym zbytnio osiedli zamkniętych. Zdaję sobie sprawę z ich minusów, zresztą ciężko, żeby w naszej rzeczywistości jakakolwiek idea nie przybrała karykaturalnej formy….ale, jako że od urodzenia jestem mieszkańcem osiedla otwartego, to w obronę go nie wezmę. Wszechobecna dewastacja (nie ma to jak wyjść rano przed blok i zobaczyć, że jakiś „artysta” ze sprayem za kilka złotych, załatwił świeżą elewację, która na odnowienie czekała 30 lat i nikt nie wie ile poczeka tym razem), śmieci walające się po ulicach, integrujące mieszkańców osiedlowe ławki ( doskonałe bazy do wydzierania się o drugiej w nocy, w przypływie pijackiej fantazji – tu ciekawa obserwacja: mimo, iż śmietnik znajduje się dosłownie 2 metry od tejże ławki, to jeszcze nikt nie wyrzucił tam śmieci po skończonej zabawie), uciążliwi sąsiedzi w postaci całej galerii alkoholików, mniejszych i większych wariatów, nieobytych chamów, melomanów nierozumiejących, że ich ulubioną piosenkę słychać w całej dzielnicy (lub mających to gdzieś). Co do komunikacji, to piesza i owszem, jest niezła, ale zaparkowanie samochodu to już ruletka – nie żebym mieszkał w centrum, ale deweloperzy zabudowali wszystkie parkingi w okolicy i nie jeden teren zielony, co doprowadziło do permanentnego zaczopowania osiedla, już na zawsze. Zdaje się, że urbaniści wyginęli po 89tym, więc nikogo to nie rusza. Zieleń to mocna strona mojego osiedla, bo wiadomo, że dziś żaden deweloper nie wyznaczy pod zieleń tyle miejsca ile wyznaczył pod zabudowę. Są więc rozległe trawniki i stare drzewa…..tylko z pielęgnacją tego już gorzej. Stare drzewo złamane przez wichurę, lub wycięte ze względów bezpieczeństwa, nie jest zastępowane nowym, no chyba że takim ozdobnym, z którego liście można zebrać do jednego worka. Mógłbym tak długo, bo dotknąłem jedynie wierzchołka problemów otwartego osiedla, a muszę zaznaczyć, że moje osiedle, na tle innych otwartych warszawskich osiedli, wcale nie jest najgorsze, znam takie, które mu do pięt nie dorastają. Niby szlachetnie pobrzmiewa oburzenie przeciw grodzeniu się płotami, podziałowi miejskiej struktury itd. ale chyba ktoś tu zapomina o drugiej stronie medalu. Pewne zasady współistnienia we wspólnej przestrzeni powinny obowiązywać, jakieś normy społeczne. Jeśli dyscyplina i porządek kojarzą się komuś jedynie z więzieniem i wymóc je na nim może jedynie płot, kamera i ochroniarz z pałą na podorędziu, to zapotrzebowanie na grodzenie nie zmaleje. Ja chętnie zaznałbym spokoju na rozsądnie zaplanowanym osiedlu zamkniętym.

  4. ~H
    6 grudnia 2016 o 17:25

    Jak sobie wybuduję dom z ogródkiem , to naturalnym jest że ten dom i ogródek ogrodzę – żeby mi obcy nie włazili ! jak sobie w środku Krakowa kupię hektar ziemi i wybuduję taki sam domek z basenem i ogrodem to też ogrodzę – żeby mi obcy nie łazili ! Ale jak mnie nie stać na ten hektar to się „zrzucam” z innymi i budujemy blok … i też grodzimy żeby nam obcy nie łazili !! Mieszkam w bloku – 32 mieszkania – 2 klatki – 3 piętra – wspólnota mieszkaniowa. Ogrodziliśmy się , mamy monitoring, znamy się, specjalnie kupiliśmy 2 razy większą działkę niż była wymagana – żeby nam dookoła innych bloków nie postawili. 1/3 mieszkańców ma dzieci , 3/4 to ludzie przed 40, więc wybudowaliśmy plac zabaw, zbudowaliśmy murowanego dużego grilla z ławeczkami, obsadziliśmy teren do okoła drzewkami i krzewami, zrobili boisko do siatkówki – młoda wspólnota – 4 lata ma. I tak mamy to ogrodzone – żeby nam menele grilla i ławek nie niszczyły i psy po trawniku i w piaskownicy dzieciakom nie srały… I teren ogrodzony przez nas to nie jest „przestrzeń publiczna” tylko TEREN PRYWATNY. W lecie sobie po sąsiedzku w piątki i soboty wychodzimy, rozpalamy grilla , piwko się przed blokiem pije – ( czasem coś mocniejszego ) kiełbaski i karczki się wcina. Na przyszły rok już jest plan zadaszonej podłogi do tańca zrobić przy grillu. Co roku na zebraniu wspólnoty padają projekty . głosujemy, te które przejdą robimy dodatkową opłatę celową doliczoną do czynszu – na rok do przodu i w kolejnym coś dobudowujemy!!! Przestrzeń publiczna to chodniki , drogi i parki należące do miasta, gminy lub skarbu państwa !!! My poprostu chronimy to co nasze !!! Monitoring jest – nagrywa na dysk twardy – cykl 60 dniowy … po tym czasie od nowa dyski są zapisywane. Jak się „coś „wydarzy ( jak 2 lata temu w zimie kierowca DHL wjechał nam w bramę , uszkodził ją i uciekł, to zapis ujawnił że to On, nr rej auta i datę – mieliśmy od kogo odszkodowanie za naprawę uzyskać, albo gówniarze przez płot kasztanami w nocy w auta rzucali, udało się jednego gnojka zidentyfikować, on wsypał resztę i rodzice płacili za zniszczenia ) to wtedy się sprawdza w konkretnym przypadku – na codzień nikt w to nie patrzy. Nikt się skrępowany nie czuje przez to. Zrobiliśmy dodatkowy parking „przed płotem” bezpośrednio przy ulicy na 10 aut – to dla gości, żeby nie było problemu z otwieraniem im bramy jak wjeżdżają i wyjeżdżają … Mówcie co chcecie , ja nie czuję się ani lepszy, ani gorszy przez ogrodzenie bloku. Mogę w sobotnie popołudnie wyjść sobie z żoną i dziećmi przed blok, spotkać się z sąsiadami , rozpalić grilla , otworzyć zimne piwko o posiedzieć tak i pobiwakować w środku miasta…

  5. ~kolo z Warszawy
    6 grudnia 2016 o 16:38

    Żaden syndrom zagrody tylko ludzie chcą mieszkać normalnie.
    Moi rodzice i ja (z żona i dziećmi) mieszkamy od urodzenia w Warszawie (ja mam 49 lat) i najpierw mieszkaliśmy w normalnym bloku na Warszawskim Bemowie wiecznie problemy z menelami którzy spali na klatce schodowej, problemy z ulotkarzami i wszelkiej maści chodzącymi po prośbie.
    Teraz mieszkam na Bemowie ale na strzeżonym osiedlu i problemy znikły zarządca doprowadził do porządku paru „słoików” co nie wiedzieli jak się zachować i wszystko gra.

  6. ~quo
    6 grudnia 2016 o 16:38

    Cóż, tak długo jak za każdym razem jak zepsuje się bramofon to w całej bramie jest naszczane tak długo sądzę że moja wspólnota nie zrezygnuje z płotu. Czyli raczej nieprędko.
    Ale też jest to pojedyncze ogrodzone podwórko, „nasze”, nie całe osiedle które powoli robi się „niczyje”.

  7. ~alek
    6 grudnia 2016 o 15:13

    Syndrom zagrody? Dla mnie to po prostu syndrom całkowitej likwidacji systemu planowania przestrzennego w Polsce. Nazywajmy rzeczy po imieniu. Grodzone osiedle, często zbudowane na chłopskich polach, o dziwnych, podłużnych kształtach, to tylko jeden z najbardziej namacalnych przejawów chaosu przestrzennego. Gorsze rzeczy przyjdą po latach. Sumaryczne koszty dzisiejszego bezhołowia rozłożą się na dziesiątki a nawet setki lat i pójdą w dziesiątki miliardów złotych – wyższe koszty utrzymywania rozproszonej infrastruktury, dłuższe dojazdy do pracy, większa zapadalność na choroby cywilizacyjne, gorszy dostęp do usług komunalnych, smog itp. A to wszystko tylko dlatego, że wąskiemu gronu osób taka sytuacja jest na rękę (spekulacje nieruchomościami, szczególnie przy problemach własnościowych zwiazanych z brakiem ustawy reprywatyzacyjnej albo z korupcjogennym budowaniem w oparciu o procedurę WZIZT). I dlatego przez całe dzisięciolecia „nie udaje” się niczego naprawić. Oto obraz współczesnego Państwa Polskiego. Obraz, który nie odbiega zbytnio od XVIII wieku, gdzie rozwój państwa (i miast!) też był hamowany przez krzykliwe grupki zainteresowane własnymi interesami. Dziś mamy to samo. Pytanie tylko, ile tym razem Nasza Państwowość zdoła wytrzymać zanim padnie…

  8. ~Bolesław
    6 grudnia 2016 o 15:05

    Syndrom zagrody …. moja babcia mawiała, że człowiek wyjdzie ze wsi ale wieś z człowieka nigdy…. Nie chodzi o określenie uwłaczające. Po prostu jesteśmy narodem rolniczym … poza nielicznymi wyjątkami pochodzimy ze wsi (łącznie ze mną). Należało by spytać mieszkańców tych osiedli o miejsce urodzenia / wychowania. jestem pewien, że w 80% pochodzą ze wsi … nie ma w tym nic złego … po prostu fakt …. chcemy się grodzić, żeby kury nie uciekły, zęby pies sąsiada nie wszedł i nie nas…ł … takie fakty.

Odpowiedz na „~HAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *