Filharmonia w Szczecinie – arcydzieło architektury czy barak z blachy falistej

Do Filharmonii w Szczecinie poszło w poprzednim sezonie więcej ludzi niż na mecze Pogoni Szczecin. Nie, to nie jest pomyłka. Mecze Pogoni obejrzało w sumie 109 tys. widzów, filharmonia miała ich 150 tysięcy.

Teren Zabudowany na Facebooku – śledź nasze kolejne wpisy!

Po dwóch latach funkcjonowania można powiedzieć, że to taki obiekt, w którym wszystko poszło, jak trzeba. Jest elegancko, estetycznie, funkcjonalnie, w dobrej lokalizacji, dobrych proporcjach i korzysta z tego coraz więcej ludzi.

20150918_173143

1. Do pomysłu budowy filharmonii w Szczecinie podchodziłem z dystansem. Masę pieniędzy w ciągu ostatniej dekady wydaliśmy na tego typu obiekty – sale widowiskowo-sportowe, muzea i infrastrukturę rozrywkowo-kulturalną. Ponieważ w moim podejściu do przestrzeni zależy mi przede wszystkim na tym, żeby z tego, co w niej powstanie, mogła korzystać jak największa grupa ludzi, to duża reprezentacja obiektów, które spełnią oczekiwania dobrze sytuowanej, ale niespecjalnie szerokiej grupy odbiorców, trochę mnie w ostatnich latach martwi. Oczywiście, nie jestem w tym podejściu skrajny, bo gdyby takie rozumienie architektury zastosować radykalnie, to nie mielibyśmy piramid, gotyckich katedr i żadnego stadionu. Chodzi mi tylko o to, że każdą wydaną na spektakularny obiekt bańkę trzeba dobrze przemyśleć, żeby się potem nie okazywało, że kolejne bańki na utrzymanie trzeba latami dokładać. Stadion Wisły Kraków i Filharmonia w Gorzowie (pochłaniająca jedną czwartą budżetu kulturalnego tego miasta) to właśnie przykłady baniek wydawanych, delikatnie mówiąc, nienajlepiej. Warto natomiast mieć w głowie liczby, które przytoczyłem na początku. Poświęcę temu osobny wpis, bo zestawienie widzów teatrów w Polsce z widzami meczów piłkarskich daje bardzo zaskakujące wyniki. Tymczasem jednak, Filharmonia im. Mieczysława Karłowicza.

20150918_172916

2. Oprócz samej architektury danego obiektu (o której za chwilę), interesuje mnie jego wykorzystywanie i używanie na co dzień. Stąd nie czuję potrzeby oceniania budynków chwilę po ich wybudowaniu, bo to ma wówczas najmniejszy sens. Można oceniać wizualizacje i projekty licząc, że jest to jeszcze moment na poprawienie błędów i uniknięcie potencjalnych kłopotów w przyszłości. Albo korzystanie z funkcjonalności obiektu po jakimś czasie od jego otwarcia. Dla filharmonii w Szczecinie nadszedł już taki moment – jesteśmy w trakcie drugiego sezonu działalności.

Frekwencja w pierwszym sezonie wyniosła imponujące 107% – dlatego, że na część przedstawień sprzedawano dodatkowo stojące wejściówki za 5 złotych, z myślą o studentach kierunków muzycznych. Ceny biletów oscylują wokół akceptowalnych kwot – 30 do 50 złotych. Do tego sporo zniżek dla seniorów i rodziców z dziećmi. Bardzo bogaty program – praktycznie codziennie w filharmonii coś się dzieje. Koncerty jazzowe i symfoniczne, mnóstwo wydarzeń i zajęć przeznaczonych dla najmłodszych słuchaczy, z biletami po 10-15 złotych. Do tego regularne koncerty z udziałem muzyków rockowych i szeroko rozumianej alternatywy. W filharmonii gościł już Hey (z tego koncertu wydano zresztą świetną płytę), Julia Marcell, rodzina Waglewskich, a w najbliższym czasie zagra m.in. Kayah. No i efekt nowego, nagradzanego w Polsce i na świecie budynku. Sala główna ma ponad 900 miejsc i udaje się ją bardzo często zapełnić. Znaczy się – obiekt działa.

3. Lokalizacja. Filharmonia powstała na miejscu przedwojennego Konzerthausu, zbombardowanego przez aliantów. Ruiny rozebrano w latach 60., na powstałym placyku parkowały pojazdy milicji, która miała obok swój budynek (dziś jej następczyni jest sąsiadem filharmonii). Miejsce jest więc osadzone w tradycji – wszak stał tu niegdyś obiekt związany z rozrywką. Zapełniono wyrwę, w której straszył przyklejony do ślepej ściany parking – czyli powstanie nowego obiektu niczego nie zepsuło, nie zabrało przestrzeni, która służyła za miejsce spacerów, zieleni, czy handlu. Można się śmiać, ale to jest podstawowe pytanie, które trzeba sobie zadać przy KAŻDEJ nowej inwestycji – czy na pewno jesteśmy w stanie swoim pomysłem zaoferować coś lepszego, niż aktualnie mamy. Decyzję o lokalizacji w tym miejscu na pewno należy zapisać na plus.

20150918_173138

Warto też zaznaczyć, że nowy obiekt nie powstał gdzieś na uboczu. W Szczecinie trudno wskazać jeden centralny punkt w stylu mocnego rynku starego miasta na wzór Krakowa, Poznania czy Wrocławia – jest bliżej przestrzeni warszawsko-berlińskiej, bez dominacji jednego miejsca. Filharmonia stoi w szeroko rozumianym śródmieściu, a jej bezpośrednie otoczenie stanowi gotycki kościół św. Św. Piotra i Pawła, monumentalny gmach sądu rejonowego, dość ruchliwe skrzyżowanie, także z linią tramwajową, miniaturową cerkiew św. Mikołaja, park, ale też klasyczne PRL-owskie czteropiętrowe bloki, stojące dosłownie po drugiej stronie ulicy.  Jest więc mocno różnorodnie, ale dzięki tej różnorodności też ruchliwie. Najbliżej samej filharmonii jest natomiast wspomniany neogotycki, ceglany gmach komendy policji i odremontowany placyk, pod którym znajduje się Centrum Dialogu „Przełomy”. I to trio daje bardzo fajny przestrzenny i wizualny efekt.

Plac wyróżnia przede wszystkim to, że wznosi się łagodnie w kierunku jednego z narożników na wysokość ok. 3-4 metrów. Daje to możliwość spojrzenia na filharmonię nieco wyższego niż poziom gruntu punktu i przyciąga, żeby sprawdzić, co jest pod spodem. A pod spodem jest Centrum Dialogu „Przełomy”  z ekspozycją najnowszej historii Szczecina. Plac był też idealnym miejsce do jeżdżenia na rowerze, rolkach i desce, ale niestety od grudnia jest to zabronione – wielka szkoda, bo skaterzy zawsze wprowadzają w przestrzeń miejską pozytywną energię i nawet jeśli samemu się nie jeździ, to czasem miło jest tylko popatrzeć na ich wyczyny. Ale zarządcą jest Muzeum Narodowe, którego częścią jest Centrum i z powodów bezpieczeństwa i, prawdopodobnie jednak ważniejszych, czysto symbolicznych, rolki i deska są wykluczone. Jest to po części zrozumiałe, bo na placu stoi też pomnik ku czci pomordowanym w 1970 roku, ale ja jednak przychylam się do argumentów autora projektu Centrum, Roberta Koniecznego, który mówił w GW, że prawo młodzieży do korzystania z placu jest właśnie elementem wolności, o którą walczono przed 1989 rokiem. A tak, to przez taki zakaz na placu będzie bardziej pusto i smutno. Szkoda.

Będąc przy Robercie Koniecznym, warto wspomnieć, że projektując plac i „Przełomy” wiedział, jak ma wyglądać Filharmonia i bardzo mądrze wziął to pod uwagę. Nie stworzył obiektu do niej konkurencyjnego. Wprost przeciwnie – z placu pod którym znajduje się muzeum, jest właśnie najlepszy widok na białą fasadę.

20150918_173513

4. Architektura. Po pierwsze, idealne wg mnie proporcje. Tak często, zwłaszcza w deweloperskiej mieszkaniówce, dostajemy obiekty przeskalowane, sprawiające wrażenie nadmuchanego za bardzo balonu, jakby miały zaraz pęknąć i rozlać się na stłamszoną ulicę i chodnik albo wzlecieć do góry, ponad sąsiednie budynki. Dzieło duetu Barozzi/Veiga (rozmowa, którą dla Onetu przeprowadziłem z Alberto Veigą) jest w stosunku do swojego sąsiada i okolicy dokładnie takie, żeby dawało się zauważyć, ale nie przytłaczało. Po drugie, piękne nawiązanie do architektury północnej Europy w postaci szpiczastych szczytów, przypominających gęsto ustawione obok siebie kamienice. Nawiązanie jest czytelne i jasne, ale dalekie od kiczu. Dotyczy tylko samego zwieńczenia budynku, bo cała reszta jest już stricte współczesna. Obiekt jest biały, a nie kolorowy, nie ma okien ani żadnych poziomych podziałów, gzymsów, parapetów, itp. Jeszcze bardziej subtelnym nawiązaniem do przeszłości są pionowe listwy biegnące wzdłuż całej fasady. Podobne linie możemy zaobserwować chociażby w stojącym obok neogotyckim gmachu policji.

20150918_173014

Takie zachowanie balansu pomiędzy popadaniem w kiepską imitację a postawieniem czegoś radykalnie odcinającego się od istniejącej przestrzeni, jest piekielnie trudne. Barcelońskiej pracowni udało się to wspaniale.

Po trzecie, za białymi pionowymi listwami kryje się tafla szkła, co świetnie odbija światło słoneczne i daje szerokie możliwości jeśli chodzi o „ubranie” fasady w różnokolorowe oświetlenie.

5. Wnętrze. Hol jest taki, jakiego oczekujemy po obejrzeniu budynku z zewnątrz. Czyli cały w bieli. Bardzo przestronny, z zawieszoną nad nim bryłą głównej sali koncertowej. Dwa ciągi schodów – jeden prostokątny, drugi spiralny. Także wykończone na biało, zwłaszcza spiralne robią świetne wrażenie, jako jedyny w przestrzeni element bez kątów prostych.

20150918_184548Bardzo interesującym pomysłem jest ściana z drzwiami wejściowymi. Podobnie jak fasada, wyłożona jest pionowymi białymi listwami, ale tym razem nie na szklanym, a na czarnym tle. Nie polecamy gwałtownych ruchów głową osobom, które miewają kłopoty z błędnikiem – ściana drży niczym struny kontrabasu, więc szybko może zakręcić się w głowie. Funkcjonalnie bez zarzutu – wiadomo, gdzie barek, gdzie szatnia, gdzie wejście na koncert. Ascetycznie, prawie szpitalnie biały hol wypełniony ludźmi w eleganckich strojach stwarza wrażenie uroczyste, wspaniale licujące z muzyką poważną. No i sala główna. Czarne siedzenia i… złote ściany i sufit, zbudowane z nierównomiernie rozłożonych, ostrosłupowych brył. Ich zadaniem jest tworzenie odpowiednich warunków akustycznych (podobno rzeczywiście są fantastyczne, ja nie oceniam, byłem na jednym koncercie, ale meloman ze mnie średni, niestety) oraz odbijanie światła. Co ciekawe i rzadkie, na obu krańcach sali, czyli nad sceną i nad tylnymi rzędami siedzeń znajdują się świetliki.

 

20150918_18462620150918_184555

20150918_185819

6. Podsumowanie. Filharmonia w Szczecinie wbiła mnie w fotel kilka razy. Najpierw, kiedy dowiedziałem się o nagrodzie im. Miesa van der Rohe (dla niewtajemniczonych: najważniejsza europejska nagroda architektoniczna, przyznawana co dwa lata dla jednego obiektu, filharmonia w Szczecinie jest pierwszym budynkiem z Polski, który tę nagrodę otrzymał). Później, kiedy dowiedziałem się, że w katalońskiej pracowni Barozzi/Veiga pracuje Polka, Marta Zaballa-Grządziel, z którą miałem przyjemność przeprowadzić rozmowę. Trzeci raz, gdy do niej wreszcie pojechałem (masakrycznie daleko od Krakowa jest jednak ten Szczecin, choć jeszcze kilka lat temu, kiedy nie było S3, był jeszcze „dalej”) i zobaczyłem, jak efektownie, ale nie efekciarsko się prezentuje w przestrzeni Szczecina i że wnętrze trzyma poziom zewnętrza. I wreszcie czwarty raz, kiedy dokopałem się do informacji (niezawodne SkyScraperCity), że w pierwszym sezonie działalności filharmonię odwiedziło więcej osób niż stadion Pogoni. I ta informacja zaprowadziła mnie do zupełnie innego wpisu, który, mam nadzieję, wkrótce.

Aha, jeszcze ten barak z blachy falistej, bo tak niektórzy filharmonię widzą. Można odnieść na początku (ale tylko na początku) takie wrażenie. A gdyby ktoś jednak upierał się przy tym wrażeniu pozostać, to czyż blacha falista nie jest także pięknym nawiązaniem do polskiej tradycji architektonicznej?

20150918_173151

20150918_184242

20150918_200825

Wszystkie zdjęcia: Piotr Kozanecki

  115 comments for “Filharmonia w Szczecinie – arcydzieło architektury czy barak z blachy falistej

  1. 18 września 2017 o 21:12

    dodaje do ulubionych

  2. 18 września 2017 o 18:34

    Ciekawie napisane

  3. 16 września 2017 o 15:03

    masz ciekawy styl pisania

  4. ~Marek
    21 lutego 2016 o 14:02

    Pomijam architekturę. Wzbudza emocje , a to znaczy , że jest dobrze. Tak być powinno. Ja z chęcią podyskutowałbym z autorem koncepcji funkcjonalności obiektu. Najlepiej stojąc w pokoncertowej kolejce do wind (dwóch), umożliwiających dotarcie do parkingu podziemnego . Zapraszam też do refleksji Panią Dyrektor nad powinnościami „parkingowego”, który zagania gości popijających pokoncertowe winko (bardzo fajna knajpka „Pauza” w filharmonicznym hallu), a zaganiacz „zagania” na parking, bo „On robi tylko do 20.00!!….”
    O słynnych schodach na balkonie, braku wygodnej komunikacji scena-widownia, problemach z przechodzeniem pomiędzy haftowanymi fotelami i innych niedogodnościach nie wspomnę!

  5. ~Andrzej
    21 lutego 2016 o 12:46
  6. ~G.
    21 lutego 2016 o 09:22

    Budynek Filharmonii Szczecińskie przedstawia się zupełnie inaczej patrząc na niego bezpośrednio ze szczecińskich ulic. Zdjęcia nie odzwierciedlają jego niepowtarzalnego charakteru, a czarno-białe przestrzenne wnętrze obiektu jest z pewnością perspektywą którą warto zobaczyć!

  7. ~bass
    21 lutego 2016 o 06:19

    Postawić szare prostokąty, trochę przyciąć u góry, krzywo i okrzyknąć, że piękne. Świat się kończy.

  8. ~Michał dom
    21 lutego 2016 o 06:00

    Mi ten budynek całkiem się podoba, oczywiście tylko ze zdjęć. Mieszane mam uczucia co do miejsca jego postawienia. Oczywiście, że ten budynek w tej chwili jest nowoczesny, ale za 20 lat może totalnie się zestarzeć tak jak szklane dobudówki z lat 90. Odczuwam, że WTC oraz New WTC miały wpływ na architekta.

  9. ~ww
    21 lutego 2016 o 05:31

    bezguście z tym dachem

  10. ~podpis
    21 lutego 2016 o 04:05

    Ten budynek ma plusy i minusy (oceniam tylko z zewnątrz):
    + jest próba wpasowania budynku w otoczenie
    - ale to moim zdaniem za mało
    + jest czysty i estetyczny
    - ale ascetyczny, monotonny i generujący „pustynny” krajobraz z perspektywy zwykłego człowieka stojącego tuż obok
    + podkreśla wyjątkowość miejsca
    - ale nie jest w wyjątkowym miejscu; o wiele lepiej wyglądałby otoczony zielonym parkiem
    + jest nowoczesny
    - ale gdyby nie skośne dachy, to przypominałby halę jakiegoś magazynu.

  11. ~Green
    21 lutego 2016 o 03:26

    Nowoczesne bezguście. Einstein kiedyś powiedział, że najwyższy czas, aby muzyka klasyczna przestała być sztuką dla sztuki pisaną przez kompozytorów dla kompozytorów. To samo obecnie obserwujemy w architekturze. Nie ważne, że wygląda okropnie, nie posiada żadnego stylu, nie wkomponowuje się w otoczenie. Ważne, że jest inne i jakich technik użyto. Żałosne.

  12. ~Aeyouy Kalae
    21 lutego 2016 o 03:08

    Czy te baraki aby na pewno są kryte eternitem.
    Bo tylko eternit jest niepalny.

  13. ~Wacław S
    21 lutego 2016 o 02:20

    Zgodzę się bez wahania ze szczecianinem co rodzinę z dala oprowadzał, ja nigdy te 500 km nie pokonam i z bliska nie zobaczę ale fotografie i wpisy dopełniają wyobraźni – i powiem co te zachwyty na myśl mi przywołały – że „tylko dziecko powiedziało że król jest nagi” bo jaki koń jest każdy widzi. Może to proste urządzenie architektury jest przez to tanią budowlą to by tłumaczyło że musiał być surowy wystrój i mało skomplikowany dla tańszej eksploatacji później – ale oszczędności przeczą tak wysokie pomieszczenia (mogłyby pomieścić kilka użytkowych poziomów i ogrzewanie byłoby efektywniejsze) a kręte schody wyglądają na buńczuczną nieefektywność i najsłabszy element budynku – czy one wiszą czy zastępują filar – nie mam z budownictwem- projektowaniem wiele wspólnego ale jestem mogę powiedzieć wytrwałym, spostrzegawczym obserwatorem i poświęcam tą uwagę i czas choć pożytecznie odespałbym porzednie zarwane noce – ale na podsumowanie uwaga-obawa że mimo prostoty jest drogim.

  14. ~TS
    21 lutego 2016 o 01:31

    Majstersztyk, doskonałe. Wielki szacunek dla architekta, który tak doskonale połączył nowoczesność z historyczną zabudową. Naprawdę mega szacunek. Niestety nieliczni potrafią to docenić, no ale cóż możemy się dziwić gdy najwięcej płyt sprzedaje disco polo.

    • ~Arek
      21 lutego 2016 o 01:50

      Barak z blachy falistej !!!

  15. ~Architect
    21 lutego 2016 o 01:11

    No cóż…nie rozumiem entuzjazmu nad obiektem filharmonii.Miałam okazję być jakiś czas temu w Sz-nie i byłam bardzo ciekawa nowego tworu w tej pięknej ,zabytkowej przestrzeni miejsckiej.Byłam tam raz w ciągu dnia i o zgrozo,zobaczyłam magazyny z ”blachy falistej”.Myślę,dam szanse jej wieczorem kiedy będzie oswietlona,byłam przekonana,że materiał był celowo tak dobrany aby wieczorem mozna było pięknie filharmonię oświetlić…Niestety wieczorem były to magazyny z ”blachy falistej” pod osłoną nocy!!!Nie mogłam niestety ocenic wnętrz.

  16. ~WiesiekzBielska
    21 lutego 2016 o 01:02

    Przepiękny absurd!
    Cóż z tego, że ładny, nowoczesny i nietuzinkowy – jeśli pasuje TUTAJ jak pięść do oka; może w Brasilii (stolicy Brazylii), ale nie w takim otoczeniu!

  17. ~ormbywaly
    21 lutego 2016 o 00:24

    Zamiast fabryk i zakladow pracy to buduja na kredyt w zachodnich bankach obiekty ktore nie generuja zadnego zysku, daja prace nielicznym osoba, wymagaja ogromnego nakladu i ciaglego dofinansowania z budzetu no i jeszcze te pozyczki trzeba splacac tylko ze nie bardzo bedzie z czego bo wiekszosc handlu, przemyslu i bankow w zachodnich rekach a z placeniem podatkow to oni niezbyt chetni do tego

    • ~christine
      21 lutego 2016 o 00:29

      jasne, lepiej żebyśmy dalej byli siermiężnym krajem a koncerty to tylko w ramach dożynek w remizie strażackiej.

  18. ~christine
    21 lutego 2016 o 00:01

    Futurystyczne, zjawiskowe, nietuzinkowe….. Szkoda, że odległość to ponad 560 km. Chciałabym zobaczyć.

  19. ~czytelnik
    20 lutego 2016 o 23:28

    ohyda, i to w takim miejscu, w jednym tle z zabytkowym Nabrzezem Szczecińskim
    kto dał pozwolenie na budowę, kto zatwierdził projekt ? kandal. w tym kraju nie szanuje się historii . Urodziel się w Szczecinie , podziwialem to miasto a teraz jestem zniesmaczony ……

    • 21 lutego 2016 o 00:06

      Rodzina mnie tam zawlekła, że niby duma Szczecina, ale jak dla mnie to też totalny dziwoląg, nijak pasujący do otaczających zabytków. Osobiście też nie lubię nowoczesnych budynków filharmoni. Przypominają bardziej sale gimnastyczne niż świątynie muzyki poważnej. Brak atmsfery, żeby delektować się muzyką.

  20. ~harcerzyk
    20 lutego 2016 o 23:21

    Sztuki i kobiety nie zrozumiesz, ale wystarczy ze mowisz ze ladna i wszyscy zadowoleni.

  21. ~fafol
    20 lutego 2016 o 23:05

    jestem dumny że jestem POLAKIEM !

    • ~Genek Tyk
      20 lutego 2016 o 23:15

      Nie żartuj!

  22. ~Vie
    20 lutego 2016 o 23:01

    Piękne ciekawe wnętrza no i wspaniała akustyka. Natomiast budowla pod względem architektonicznym zupełnie nie pasuje do otoczenia.

  23. ~Vie
    20 lutego 2016 o 22:59

    Budynek sam w sobie może i ciekawy, ale absolutnie nie pasuje swoją formą do otoczenia.

    • ~Genek Tyk
      20 lutego 2016 o 23:13

      …a musi?

    • ~xxxx
      21 lutego 2016 o 01:05

      przed luwrem stoi szklana piramida i co??? Nie można w XXI wieku budować w stylu secesji. Każda budowla powinna wyrażać czasy w jakich powstaje inaczej by coś „udawała” a to jest sztuczne i kiczowate.

      • ~kogiel
        21 lutego 2016 o 06:15

        Jak to co, wygląda fatalnie. W dodatku ci durni turyści bardziej zainteresowani szklanym badziewiem niż Luwrem, z Japońcami i ich aparatami na czele.

  24. ~w65
    20 lutego 2016 o 22:51

    Bardzo ładny budynek i fajny pomysł, trochę jak render bez tekstur, sama bryła, ciekawy pomysł. nie wszystko musi wyglądać jak wszystko inne i warto co niektórym przypominać o tym, mówię o tych od „baraku z blachy”, skojarzenie mają bezpośrednio stamtąd, gdzie takie coś widzieli – jedyna rzecz podobna, którą są w stanie skojarzyć, to blaszany garaż ze wsi, z której przyjechali, nic ponadto nie mieści im się we łbie.

    • ~mar
      21 marca 2016 o 22:52

      Ze wsi, z której przyjechali … bo im się nie podoba. A ja nie lubię kubizmu, wolę impresjonizm, ale burak ze mnie, brak mi wyobraźni.
      „Trochę jak render bez tekstur”. Mam coraz częściej wrażenie, że architekci tworzą dla samych siebie, dla swojego zamkniętego środowiska, aaa zaimponuję kolegom. 99% społeczeństwa nie wie co to render, ani tekstura, ale wiedzą co to blacha falista i mają z tym konkretne skojarzenia. Architekt też to powinien wiedzieć.

  25. ~wjbpol
    20 lutego 2016 o 22:38

    Absolutely fantastic, I love it!

  26. ~Sztefek
    20 lutego 2016 o 22:20

    Myślałem że to będzie kolejny budynek ZUSu

  27. ~aaaaaaaaaaaa
    20 lutego 2016 o 22:14

    Brzydki budynek , hala fabryczna z blachy falistej ….. jak rodzina była w Szczecinie to trzymałem ich z dala od tego rejonu bo wstyd było coś takiego pokazywać

    • ~Genek Tyk
      20 lutego 2016 o 23:14

      pewnie rodzinna obora bardziej wsiunstwu przypada do gustu!

  28. ~Gucio
    20 lutego 2016 o 22:05

    Barak z blachy falistej. Taki prowizoryczny magazyn, tylko trochę udziwniony.

    • ~modelarz
      20 lutego 2016 o 22:35

      Masz rację , są to silosy na zboże tylko w innym kształcie i to się mówi wspaniała architektura , ale z której strony.
      ILE TE PUSZKI NA ZBOŻE KOSZTOWAŁY!!!! CO , NIE MA W POLSCE PRAWDZIWYCH ARCHITEKTÓW .
      Mam nadzieję , że kiedyś , ktoś zabuduje te ” SILOSY „, I STWORZY WSPANIAŁĄ BUDOWLĘ GODNĄ WNĘTRZA.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *