Kraków, smog i zmiany klimatu – lepiej było, jest, czy będzie?

Smog i do tego zmiany klimatu. Jak to wszystko wygląda z perspektywy Krakowa? Poniżej druga część wywiadu z dr hab. Anitą Bokwą, klimatolożką z Instytutu Geografii i Gospodarki Przestrzennej UJ. Pierwsza część rozmowy dostępna jest tutaj.

Dominik Kaim, Piotr Kozanecki: Czy w sprawach klimatu są możliwe działania lokalne? To teza Benjamina Barbera zawarta w książce Gdyby burmistrzowie rządzili światem, gdzie autor wprost twierdzi, że rządy się po prostu nie dogadają. Burmistrz miasta może znacznie łatwiej podejmować pewne decyzje. Może impuls mógłby wyjść od działań lokalnych, a nie od międzynarodowego porozumienia?

Teren Zabudowany na Facebooku – zapraszamy!

Atmosfera jest jedna. My emitujemy i nie wiemy, do kogo to trafi. Ktoś emituje – trafi do nas. W latach 70. XX w. w Szwecji doszło do masowego wymierania ryb. Szwedzi zachodzili w głowę, przecież okolica była pozbawiona przemysłu ciężkiego, dookoła lasy, rzeki i jeziora. I okazało się, że przyczyną były kwaśne deszcze, które tworzyły się z powodu zanieczyszczeń, które przywędrowały znad Wielkiej Brytanii i Niemiec. To był początek międzynarodowych badań i współpracy w tym zakresie. Podpisano m.in. obowiązującą do dziś konwencję o  zanieczyszczeniach powietrza  przenoszonych na duże odległości (Convention on Long-Range Transboundary Air Pollution). Wyniki współpracy można znaleźć np. na stronie Europejskiego Programu Monitoringu i Oceny Zanieczysczeń (European Monitoring and Evaluation Programme, EMEP).

Podobną historię mieliśmy też w Górach Izerskich…

Tak, węgiel brunatny z okolicznych kopalni był spalany na miejscu (bo transportować się go nie opłaca) i przewaga wiatrów zachodnich oraz wpływ ukształtowania terenu na modyfikacje klimatu lokalnego i dyspersję zanieczyszczeń doprowadziły do utworzenia tzw. czarnego trójkąta na obszarze u zbiegu granic Czech, Polski i Niemiec i wymierania lasów. Na szczęście podjęte w latach 90. XX w. międzynarodowe działania zaradcze znacznie poprawiły jakość powietrza.

Czyli samemu się działać nie opłaca?

Ależ absolutnie się opłaca! Prawie wszystkie działania zmniejszające zanieczyszczenie środowiska poprawiają  jakość naszego życia. Jest bardziej oszczędnie, jest zdrowiej. Polepszymy gospodarkę ściekową, to polepszymy jakość wód w rzekach. A dzięki temu bardziej czysty będzie Bałtyk. To wszystko się zazębia. Nie chodzi tylko o globalne ocieplenie. Przecież jak ograniczymy w Krakowie palenie w piecach i ruch samochodowy, to wszystkim nam to wyjdzie na dobre.

Skoro już jesteśmy w Krakowie, ma pani jakieś rady dla prezydenta, żeby ograniczyć smog?

Przede wszystkim, nie przeskoczymy jednej rzeczy – położenia. Kraków jest usytuowany we wklęsłej formie terenu, otoczony wzniesieniami z trzech stron i tego nie zmienimy. Występują u nas modyfikacje klimatu lokalnego związane z oddziaływaniem rzeźby, jak w terenach pogórskich czy górskich, np. inwersje temperatury. Oznacza to, że często, zwłaszcza nocą, zdarzają się sytuacje, że wraz ze wzrostem wysokości temperatura nie maleje, ale wzrasta, a to powoduje, że  zanieczyszczenia nie mogą się swobodnie wydostawać, ale kumulują się w warstwie powietrza położonej blisko powierzchni ziemi. I z tym się nic nie da zrobić.

Ale w Europie gorsze powietrze miewa jeszcze tylko Bułgaria i Rumunia, a przecież we Francji, Hiszpanii, Austrii, we Włoszech, na Słowacji nie brakuje miast położonych w dolinach.

Według raportu „Air pollutant concentrations 2013 – Dataset by cities (compared to WHO guidelines)”, opublikowanego przez Europejska Agencję Środowiskową, na 990 przebadanych punktów pomiarowych (w niektórych miastach było kilka punktów), 733 miało przekroczone normy WHO dotyczące pyłów PM10 (wynosi ona 20 ug/m3), z tego w 8 punktach były to wartości powyżej 50 ug/m3, a w 46 punktach wartości wyniosły 40-50 ug/m3 i w tej grupie były takie miasta jak Stuttgart, Paryż, Neapol, Ryga. Zatem to nie jest tak, że w innych państwach problemu nie ma. Kraków przede wszystkim  ma fatalną naturalną wentylację, z uwagi na osłonięcie wypukłymi formami terenu z trzech stron, a na to nakładają się wspomniane inwersje termiczne. Sporo miast świata jest nad morzem – tam  naturalne przewietrzanie miasta jest oczywiście bardzo dobre. Inne miasta są w dolinach rzek, ale są to doliny duże, szerokie, prawie płaskie, jak w przypadku Warszawy czy Wrocławia – tam też swobodny przepływ powietrza jest łatwiejszy. Lokalna cyrkulacja powietrza jest w każdym mieście nieco  inna, a w Krakowie bardzo niekorzystna.

Czyli nasze wielkie oburzenie na władze Krakowa i Małopolski nie ma sensu?

Może dobrze zobaczyć dzisiejszą sytuację w kontekście nieco historycznym. W latach 70. XX w., średnie roczne stężenia pyłów zawieszonych w śródmieściu Krakowa sięgały 180 ug/m3. Według najnowszych dostępnych danych za rok 2013, średnie roczne stężenie PM10 w Krakowie, w zależności od punktu pomiarowego wyniosła 40-60 ug/m3. Oznacza to, że dzisiejsze zanieczyszczenie powietrza jest o 70-80 procent mniejsze niż to z lat 70. XX w. To pokazuje, że sytuacja uległa dużemu polepszeniu w tym okresie. I warto przy tym pamiętać, że mimo tak dużego zanieczyszczenia powietrza w tamtym okresie, życie toczyło się normalnie.

Może jeszcze nie znamy skutków tamtych zanieczyszczeń? Może nawet nie wiemy, że żylibyśmy średnio dłużej i w lepszym stanie, gdyby nie to powietrze.

Prowadzono wiele takich badań, od lat 60. XX w. Przykładowo, badania przeprowadzone w latach 1968-1981 pokazały, że wieloletnie oddychanie zanieczyszczonym powietrzem prowadziło w tamtym okresie do wzrostu ryzyka zgonu z powodu raka płuc u mężczyzn o 46%. Ale wiele badań pokazuje, że ryzyko takie silnie wzrasta jeśli ktoś pali papierosy. Późniejsze badania w projekcie APHEIS pozwoliły stwierdzić, że gdyby średnie roczne stężenie pyłów w Krakowie było w dłuższym okresie na poziomie 15 ug/m3 to średnia roczna liczba zgonów mogłaby się w Krakowie obniżyć o około 10%. Nie ulega wątpliwości, że wieloletnie oddychanie silnie zanieczyszczonym powietrzem może prowadzić do negatywnych skutków zdrowotnych. Ważne jest podkreślenie słowa „może”. Organizmy poszczególnych osób bardzo różnie reagują na takie same bodźce. Przykładowo, w miastach z zanieczyszczonym powietrzem notuje się więcej przypadków astmy u dzieci niż w obszarach wiejskich, ale przecież nie wszystkie dzieci w mieście zapadają na astmę. Trzeba uświadomić sobie jedną rzecz – samo zanieczyszczone powietrze na zewnątrz to tylko jeden z czynników potencjalnie zagrażających naszemu zdrowiu. Wystarczy, że jedna osoba w mieszkaniu pali papierosy i wszyscy domownicy wdychają tablicę Mendelejewa. Wystarczy, że mamy kiepski piec i może dojść do  dramatu, czyli wydzielania się śmiercionośnego tlenku węgla (czadu). W klimatyzowanych pomieszczeniach też za zdrowo wcale nie jest. W biurach zanieczyszczenia są dodatkowo jonizowane przez urządzenia elektryczne i elektroniczne i jako takie dużo łatwiej przedostają się do dróg oddechowych. Powietrze w pomieszczeniach klimatyzowanych zwykle jest za suche, co także źle wpływa na drogi oddechowe. A przecież jakieś 80-90 procent naszego czasu spędzamy wewnątrz pomieszczeń lub przestrzeni zamkniętych (środki transportu, galerie handlowe, biura, szkoły, dom itp.). Warto jeszcze zwrócić uwagę, że szczególnie narażeni na negatywne oddziaływanie nie tylko zanieczyszczenia powietrza, ale także nagłych zmian pogody są osoby starsze (bo często cierpią na różne choroby przewlekłe, co osłabia naturalne mechanizmy przystosowawcze) oraz małe dzieci (bo u nich te mechanizmy jeszcze nie są dobrze wykształcone). Przykładowo: osoby z chorobami układu krążenia bardzo źle znoszą występowanie wiatru halnego. Zdarza się, że ten bodziec jest zbyt silny dla danego organizmu i niestety dochodzi do najgorszego. Ale to nie halny zabija. Umiera człowiek, który miał już kłopoty ze zdrowiem, a halny jedynie spowodował warunki nadmiernego przeciążenia organizmu.

Słowem – histeryzujemy.

Histeria jest przejawem powierzenia naszego umysłu niekontrolowanym emocjom a my tu mamy zagadnienie, które przede wszystkim wymaga spokojnego, rzeczowego, interdyscyplinarnego rozpatrzenia z bardzo wielu punktów widzenia, i nie jest to łatwe. Może dlatego czasem górę biorą emocje? A problem wpływu środowiska atmosferycznego na nasze samopoczucie i zdrowie leży nie tylko w samym smogu. Ale to nie znaczy, że nie należy z nim walczyć. Normy są? Są. Przekroczone? Tak. Czy to jest w porządku? Nie. Czy władze miasta radzą sobie z problemem? Obserwowane stężenia wskazują, że pomimo wielu działań problem nadal jest. Zatem powinniśmy się uaktywnić. Ale dobrze pamiętać, że dużo zależy po prostu od pogody. Jeśli mamy zimę relatywnie ciepłą, często pada i wieje silny wiatr – jest szansa, że dozwolone normy stężeń będą rzadko przekraczane, bo mniej węgla będzie spalane i zanieczyszczenia w sposób naturalny będą rozpraszane. Ale jeśli trafi się dłuższy okres z silnymi mrozami, słoneczny i bezwietrzny, wtedy nawet niewielkie emisje szybko prowadzą do wysokich stężeń, a niestety emisje w takich warunkach są duże bo dużo węgla jest spalane. Ponadto właśnie warunki bezchmurne i bezwietrzne są zwykle związane z występowaniem wspomnianych inwersji termicznych, i to nawet przez całą dobę, nie tylko nocą, co powoduje bardzo słabe rozpraszanie się zanieczyszczeń i kumulowanie ich w przygruntowej warstwie powietrza. Przykładem może być rok 2006 kiedy maksymalne w ciągu roku stężenie pyłu PM10 zanotowane przy Al. Krasińskiego wyniosło aż 631 μg/m3, w dniu 11 stycznia 2006 r., a średnie roczne stężenie w tym punkcie wyniosło 96 μg/m3. Była to wartość znacznie wyższa niż w innych latach w okresie 2004-2012 (ryc. 10 w raporcie). A wszystko właśnie przez długie okresy mroźnej pogody i częste inwersje.

Pogubiliśmy się. Mamy naciskać na miasto, żeby pracowało nad brakiem smogu, czy nie?

Naciskać! Szum medialny jest potrzebny, uruchamia świadomość społeczną. Pokazuje problem. Przy czym pytanie: jak pokazuje? Zazwyczaj w bardzo okrojonej, drastycznie uproszczonej formie, a zarazem z dużym ładunkiem emocjonalnym. To nie sprzyja temu jakże potrzebnemu szerokiemu, spokojnemu spojrzeniu, o którym mówiłam wcześniej.

Ale może tego problemu właśnie nie ma? Może te normy są bez sensu takie wysokie?

Nie, nie, normy nie wzięły się z niczego.

Podsumujmy. Położenie mamy fatalne i nic z nim nie zrobimy. Coś jednak robić trzeba, bo jest naprawdę źle. I teraz właśnie pytanie – co?

Po pierwsze, transport. Co miasto robi, żeby aut w Krakowie jeździło mniej?

Trochę robi. Są dwie nowe linie tramwajowe, jest estakada tramwajowa na Płaszowie, jest tunel pod dworcem…

… a wzdłuż nowych linii tramwajowych „gratis” kilkupasmowe drogi. Trzeba ograniczać transport indywidualny, różnymi sposobami. Jest już decyzja aby kierowcy mogli za darmo jeździć komunikacją miejską jeśli na wszystkich stacjach pomiarowych w mieście stężenie pyłów przekroczy 150 ug/m3 (krakow.pl, nr 20 (168), str. 6). Ale są też głosy niektórych kierowców, że oni z tego nie skorzystają, z różnych przyczyn.

A taki całkowity zakaz poruszania się samochodami w sytuacji, kiedy normy są przekroczone, może dać krótkotrwały efekt? Smog by zniknął?

A przestaną wszyscy jednocześnie palić w piecach? A samochody na rogatkach zostaną? Hipotetycznie można to zrobić, ale jeśli w danym dniu obserwujemy ciszę atmosferyczną (czyli wiatr nie wieje), efekt może być kiepski, a potencjalne straty np. w postaci pozwów sądowych od pracodawców, że pracownik nie dojechał – ogromne.

A drugi czynnik?

Po drugie, piece. To trzeba lepiej zaplanować. Nie wystarczy nawet 100 procent dotacji do wymiany na piec gazowy, bo jak przyjdzie pierwszy rachunek, to biedna rodzina wyrzuci nowy piec na złom i zamontuje stary, żeby znowu palić kiepskim węglem albo śmieciami. Taki gaz dobrze by było dofinansowywać albo podłączyć budynki  pod sieć grzewczą MPEC. Poza tym zdajmy sobie sprawę z tego, że w mieście jest nadal do wymiany ok. 24 tys. pieców, ale w gminach dookoła Krakowa takich pieców jest ok. 40 tys. (krakow.pl, nr 20 (168), str. 6).

Z pani badań wynika, że w Krakowie będziemy mieli coraz więcej dni z tak zwanym nadmiernym obciążeniem cieplnym. Co to jest?

To występowanie warunków pogodowych, w których nasz mechanizm termoregulacyjny musi pracować intensywniej niż zwykle i które powodują odczucie nadmiernego stresu cieplnego. Po prostu większość ludzi powie, że im za gorąco. Ale równolegle w organizmie człowieka zachodzi wiele procesów, potencjalnie nawet groźnych dla naszego zdrowia.

O jakich temperaturach mówimy?

Są dwa progi umowne – dzień gorący (temperatura maksymalna powyżej 25 stopni) i upalny (powyżej 30 stopni). W tej chwili gorących dni mamy około 20 w roku, prognozy dla Polski na lata 70. XXI wieku mówią o 40, a nawet 65 takich dniach.

Średnia roczna liczba dni z temperaturą maksymalną ≥25°C w Krakowie i okolicy w latach 1971-2000 oraz prognoza zmian tego wskaźnika w okresie 2071-2100 w nawiązaniu do różnych scenariuszy globalnych zmian klimatu; źródło: http://www.klimat.geo.uj.edu.pl/urbanclimate/openday.html

Średnia roczna liczba dni z temperaturą maksymalną ≥25°C w Krakowie i okolicy w latach 1971-2000 oraz prognoza zmian tego wskaźnika w okresie 2071-2100 w nawiązaniu do różnych scenariuszy globalnych zmian klimatu; źródło: http://www.klimat.geo.uj.edu.pl/urbanclimate/openday.html

Miasta mogą jakoś łagodzić skutki tego procesu?

Urbaniści muszą współpracować z klimatologami. Można tworzyć zielone dachy, choć ich dobroczynny wpływ na klimat jest dyskusyjny, bo ich utrzymywanie jest skomplikowane i energochłonne, a tylko dobrze utrzymany zielony dach może spełniać swoja rolę. Generalnie powinno się działać tak, żeby mniej promieniowania słonecznego było przez miasto pochłaniane, a więcej odbijane.

Jak to zrobić, oprócz malowania budynków na biało?

Na przykład organizować zieleń miejską. Przy czym trawnik sam w sobie niestety niczego nie polepszy, potrzebne są drzewa, które dają cień. Można operować geometrią miejską, dbać o przewietrzanie, nie dogęszczać zanadto zabudowy…

To się trochę kłóci z tym, że miasto dogęszczone, zwarte jest mniej energochłonne. Nie potrzeba kłaść kilometrów asfaltu, kanalizacji i kabli na przedmieścia. Odległości są mniejsze, więc do pracy i szkoły można częściej chodzić piechotą lub jeździć rowerem, tańsze jest funkcjonowanie komunikacji miejskiej, a samochody nie pokonują tylu kilometrów.

I mamy budynek w budynek, rękę sobie można przez okno podać. Zarówno dogęszczać zabudowę, jak i ją rozpraszać, trzeba z głową. Już starożytni Rzymianie wiedzieli, że najpierw się buduje drogę, a później budynki. Ważna jest też współpraca na poziomie metropolitalnym. Kraków może likwidować piece, ale jeśli tego samego nie zrobią okoliczne gminy, to poprawa jakości powietrza w Krakowie może stanąć pod znakiem zapytania.

A tak na koniec… po co nam ta walka ze zmianami klimatu? Może siły i środki są nieadekwatne do potencjalnych strat? Może to lepiej, że będzie trochę cieplej?

Na poziomie indywidualnym, dla człowieka w średnim wieku, więcej gorących i upalnych dni, to będzie po prostu niedogodność. Ale już dla osób starszych i dla dzieci to duży kłopot. A ludzi starszych będzie coraz więcej. Umówmy się na rozmowę za 50 lat…

Ale przecież w krajach śródziemnomorskich też żyją ludzie starsi. Zazwyczaj dłużej niż u nas…

Są od wieków przystosowani, mają inną dietę, inny tryb życia. Ale nie to jest w tym wszystkim najważniejsze. Najważniejsze jest to, że wzrost temperatury wpływa na cały ekosystem. Wszystko jest powiązane ze sobą – wytrącenie jednego elementu z równowagi musi spowodować problemy ze wszystkimi pozostałymi. Przewidywany wzrost globalnej temperatury może doprowadzić m.in. do zmiany  reżimu opadowego, czyli rozkładu opadów w ciągu roku. Mogą  częściej pojawiać się tornada. Należy się liczyć z przesuwaniem się stref klimatycznych, a to oznacza także przesuwanie się zasięgów np. chorobotwórczych organizmów. Na Syberii zaczyna się topić wieczna zmarzlina, w której są hydraty metanu. A jedna cząstka metanu generuje efekt cieplarniany  25 razy wydajniej niż 1 cząstka CO2, czyli efekt cieplarniany będzie jeszcze spotęgowany. To tylko niektóre skutki, wielu z nich nie jesteśmy w stanie w ogóle przewidzieć.

 

*Dr hab. Anita Bokwa – geografka, klimatolożka, pracowniczka Instytutu Geografii i Gospodarki Przestrzennej UJ, zainteresowania badawcze: klimat miasta, mikroklimatologia, klimat gór, bioklimatologia człowieka, klimatologia historyczna, zanieczyszczenia i ochrona atmosfery, edukacja geograficzna oraz percepcja społeczna pogody i klimatu; uczestniczka lub kierowniczka wielu krajowych i międzynarodowych projektów badawczych z zakresu klimatologii, autorka i współautorka ponad 130 publikacji naukowych, członkini stowarzyszeń naukowych (ESPERE, IAUC, Science for the Carpathians, Polskie Towarzystwo Geograficzne)

  55 comments for “Kraków, smog i zmiany klimatu – lepiej było, jest, czy będzie?

  1. 24 maja 2017 o 03:35

    Ciekawy jestem czy kiedykolwiek ten problem zostanie rozwiązany.. bo nie oszukujmy się.. jest to praktycznie nie możliwe.

  2. ~ADAM
    19 lutego 2017 o 19:13

    To miasta co dzieje z powietrzem w Krakowie to efekt braku przewietrzania miasta. .Główny kanał jakim jest dolina Wisły jest zatykany przez nie kontrolowaną zabudowę.Proszę zobaczyć okolicę Bodzowa-Przegorzał to miejsce jest otoczone wzgórzami Lasku Wolskiego iGóry Bodzowskiej .Obecnie na stokach G.Bodzowskiej trwają prace przy wycince lasu około 2h posadzonego około 30 lat temu.Miejsce to teren spacerowy krakowian teraz zdewastowany przez trwające prace.Teren jest przygotowywany pod zabudowę deweloperską.Także stoki Lasku Wolskiego w okolicy Przegorzał są wycinane i i zabudowywane.Mieszkancy Bodzowa chcąc się budować dostawali z UM Krakowa odpowiedzi ,że ze względu na ten kanał przewiewu ma to być miejsce tz. ZP -zieleń parkowa o rzadkiej zabudowie jednorodzinnej.Ale to nie dotyczy deweloperów którzy już dolinę zabudowali.Wszystko to efekt braku „planów zagospodarowania” co daje urzędnikom możliwość wydawania zezwoleń tym którzy mają większą siłę przebicia.Wiatry w Polsce wieją w 80% z kierunku zachodniego te które docierają w okolice Krakowa są zatrzymywane w tym wąskim ,zabudowanym przedmieściu .Miasto też nie dba o zieleń między wałami Wisły w większości samosiejki ,co hamuje wiatry ,a i wrazie powodzi i spływ wody.Obserwuję jak słabe wiatry w okolicach Bodzowa już w okolicy Salwatora zanikają całkowicie.,a przecież ten minimalny powiew zmnieszy to zapylenie.Napewno te strefy parkowania i szukający taniego postoju ludzie ,a i palanie tanim zasiarczonym węglem z biedy nie przyczyniają się do poprawy powietrza.

  3. 27 listopada 2016 o 05:39

    To realne zagrożenie a nie histeria ;)

  4. 9 listopada 2016 o 03:53

    nieprzepruwanie

  5. ~Anja
    27 grudnia 2015 o 13:22

    a brudnego kotka po spacerze się myje a nie wykręca i http://www.almoc.pl/img.php?id=2684

  6. 27 grudnia 2015 o 13:12

    „Obecna wartość należności – odszkodowań od Niemiec za straty wojenne Polski. 24,780,068,000,000 czyli 24 bilionów, 780 miliardów, 68 milionów, 406 tysięcy dolarów. ” https://linkuje.wordpress.com/swiat/

  7. ~zs
    27 grudnia 2015 o 12:43

    zeby wam sie cenzorom aktywistom za duzo nie widzialo, to dodam, ze pisze na wyrazne polecenie Kornela Morawieckiego naszego „szefa.”
    Kim on jest?
    A no jest skuteczny.
    Jak skuteczny??
    A no tak, ze my mamy wladze, demokracje, pieniadze w calej masie a wam pozostal jeno smrod biedy, ktora nazywacie smogiem z angielska tak jak log ike zastapiliscie Locha.
    W tym smrodzie mozecie wyjsc na ulice z tym waszym zoobraczkowanym alimenciarzem i nieudanym bankowcem i ocenzurowac sie z opowiedzialnosci za smrod i dlugi.
    Wesolych Swiat po przyspieszonych wyborach samorzadowych.

  8. ~Andrzej
    27 grudnia 2015 o 12:43

    Postęp w gospodarce przestrzennej po wejściu do Unii http://www.almoc.pl/img.php?id=2685

  9. ~kil
    27 grudnia 2015 o 12:30

    smogu mażna sie pozbyc , ale trzeba tego chcieć. rząd robi złoty interes na podatkach od paliw kopalnych dlatego nie zmienia sie nic. jest za mało autobusów miejskich elektrycznych,za mało zachet na zakup aut elektrycznych,brak obowiazkowych filtrów na kominach,brak obowiązkowych badań analizy spalin na st diagnostycznych oraz przez policje. brak konsekwencji i wysokich kar za palenie śmieci, lisci itp, wine za taki stan ponosza li tylko politycy ! chciwość ponad zdrowy rozsądek.

  10. ~franek ruskolub
    27 grudnia 2015 o 10:18

    http://biznes.interia.pl/wiadomosci/news/krzysztof-tchorzewski-bedziemy-bronic-wegla,2229601,4199

    Póki co w Polsce palić węglem ale tylko tam gdzie się da odfiltrować wszystko pozostawiając tylko CO2 (elektrociepłownie)
    90% sprawności zamiast 30% to jest coś co się da osiągnąć !
    Indywidualnych daleko od elektrociepłowni przestawiać na piece gazowe a dofinansowanie przekierować z dotacji na odnawialne źródła.
    Jakaś zachęta dla producentów polskich pieców gazowych.

    Powstrzymać NORD STREAM 2 dogadując się z Putinem i Łukaszenką NATYCHMIAST i kosić za tranzyt, jednocześnie
    postawić warunek renegocjacji umowy Pawlaka i zmniejszyć cenę gazu.

    Zastosować niskokosztowe wspomaganie negocjacji z Putinem
    - wyremontowć na glanc wszystkie ruskie cmentarze i pomniki (grosze)
    - znieść natychmiast sankcje bez oglądania się UE na z korzyścią dla nas (pokrzyczą w reżimówkach i przycichnie)
    - zablokować „drang nach osten” NATO, żadnych nowych baz, sprzętu i żołnierzy (pokrzyczą w reżimówkach i przycichnie)
    - zwalić pogorszenie stosunków na PO (bezkosztowe)
    - gadać w mediach publicznych o ukraińskim nacjonaliźmie, chwalić akcję w Syrii (bezkosztowe)
    - uznać Krym za terytorium FR (bezkosztowe + wyłączność dla Polski jako kraju UE w inwestycjach na Krymie)

    Za takie zmiany a zwłaszcza tę ostatnią Władek da nam gaz najtaniej na świecie i nasze firmy uzyskają bezwysiłkową miażdżącą
    przewagę nad zachodnimi w Rosji z powodu ich blokady sankcyjnej.

    Sankcje UE i US niech pozostaną jak najdłużej, umiejętnie podsycane przez naszych asów wywiadu i agentów wpływu :-)
    Władimirowi też jako inteligentnemu agentowi KGB pewnie zależy na tych sankcjach,
    które faktycznie w perspektywie lat mobilizują ruską gospodarkę odłączając kroplówkę i zmuszając do radzenia sobie samemu.
    A po prawdzie Zachód nie ma faktycznie narzędzi żeby poważnie zagrozić Rosji. Mogą tylko do czasu szczypać.
    Niewielka zależność finansowa od Zachodu, pełna niezależność surowcowa i energetyczna, nietykalność militarna,
    aż dziw, że nie są największą potęgą gospodarczą, ale cóż te nędzne SŁOWIAŃSKIE GENY PODLUDZI nie pozwalają
    porządnie rozwinąć skrzydeł :-( Trzeba zatrudnić Żydów dając im nieco zarobić trzymając ich cały czas za gardło :-)

    • ~tomek579
      27 grudnia 2015 o 11:01

      Bredzisz. TóSSku wlazł ruskim w doopę, a za ruski gaz płacimy NAJDROŻEJ NA ŚWIECIE!!!!

  11. ~makos
    27 grudnia 2015 o 10:12

    budujcie samochody elektryczne to jedyna droga

    • ~Arnold
      27 grudnia 2015 o 11:13

      A kto kupi te elektryczne samochody ? Generalnie jest tak że ludzie palą tym na co ich stać ! Problemem są zarobki a nie „ekologiczna świadomość” wierz mi że nikomu się węgla nie chce nosić z piwnicy i woleli by gaz ale jak płaca minimalna to nie licz na ekologię

  12. ~Ludź
    27 grudnia 2015 o 09:54

    Ja Wam zatruci mieszkańcy różnych miejscowości coś podpowiem. Weźcie plany zagospodarowanie z roku tak około 1938 i porównajcie ze stanem dzisiejszym. Kiedyś w każdej miejscowości były przewidziane ciągi gdzie nie budowano nic albo coś parterowego. Wiatr swobodnie hulał i wywiewał. Teraz z pazerności wszystko to zabudowano i macie skutki

    • ~tomek579
      27 grudnia 2015 o 11:02

      To prawda, tak się projektuje miasta. Ale co to PObłąkuchom???

  13. ~miza
    27 grudnia 2015 o 08:45

    Nie wspomnę o tym co dzieje się w zakopanem. Wieczorem czuć duszący smog, z wieku pensjonatów, prowadzonych zwłaszcza przez górali dobywa się czarny dym. Oszczędność na wywózce śmieci. Plastyki, szmaty i inne dziadostwo, pali się tutaj nocami. Wystarczy przejść się w pobliżu niczego nie trzeba udawadniać, to czuć!

  14. ~edkrol
    27 grudnia 2015 o 08:27

    Dlaczego w zeszłym roku, pomimo ostrzejszej zimy nikt nie narzekał na smog? Ludzie opamiętajcie się!!! Ktoś zdrowo próbuje wami manipulować!!!

    • ~atibalo
      27 grudnia 2015 o 10:51

      Idiota wie że pomimo ostrzejszej zimy nie narzekałem na smog .
      On wie .

      • ~edkrol
        27 grudnia 2015 o 13:59

        Ty może i narzekałeś. Nie wiem ale tyle krzyku nie było w mediach! Idiota pisze o tym o czym słyszy. Inteligent taki jak ty powtarza to, co mu media podsuną. Za czasów PRL w miastach było aż gęsto od dymu i ludzie przeżyli.

  15. ~Andrzej
    26 grudnia 2015 o 23:38

    to wina Motocyklisty i wróbelka i tragiczny wypadek… http://www.almoc.pl/img.php?id=3502

  16. ~antymajcher
    26 grudnia 2015 o 23:05

    Dlaczego 20 lat temu nikt w radzie miasta nie zauważył że z racji naszego położenia jak tak dalej będziemy kopcić, to się podusimy? Specjaliści w urzędach Krakowa to kiepsko opłacani nieudacznicy których nikt nie chciał na stanowiskach w prywatnych firmach. Majcher też pewnie nic by nie zrobił, gdyby ludzie nie wyszli na ulicę. Teraz odstawia bojownika o czyste powietrze. Czy było takie za pierwszej kadencji? Nie, ale wtedy nikt nie protestował więc nie trzeba było się fotografować w tramwaju.

    • ~de2di
      27 grudnia 2015 o 00:29

      To nie racja położenia, tylko dyletanctwo projektantów komunistycznych, którzy zezwolili na zamknięcie blokowiskami tunelu architektonicznego który przewietrzał Kraków.
      Ale teraz, to jest musztarda po obiedzie, drodzy panowie architektoniczne przygłupy.

      • ~zs
        27 grudnia 2015 o 10:46

        PRZERAZAJACA ciemnota dziennikarzy i naukowcow wynikaja z cenzury, ktora sami uwielbiaja.
        Przeciw cenzurze protestuja kolka rozancowe a nie coraz glupsi naukowcy.
        W 80-tych potrafili narazac swoja kariere, teraz jak zwierzeta, walcza tyko o przetrwanie zamiast o rozum.
        Litwa tak jak Niemcy wyrznela blokowiska – juz 10 lat temu w wielkim bloku zostalo kilka rodzin a w Polsce dyskusja o przewadze infrastruktury blokowisk nad swietami Bozego Narodzenia.
        Ciemnota naukowcow powoduje upadek Uczelni, bezrobocie studentow, dziennikarstwa, naukowcow i ostatecznie politykow a wyborcy podusza sie nie wiedzac dlaczego.
        Ten smog jest tylko fizycznym objawem ciemnoty polskich naukowcow a ta desperacka forma walki o przetrwanie na stolku jest standardowa korupcja – nic wiecej.
        I to kolko naukowe jest zwyklym kryminalem – no nie bo musza przezyc.
        Tej naukowej korupcji juz nawet srodowisko nie wytrzymalo.
        Kolesie z uczelni powinni zalozyc kolko rozancowe polaczone z grillem, bo tylko to jeno im zostalo.

    • ~Adam
      27 grudnia 2015 o 07:35

      Bo przez dziesiaciolecia winnych tego stanu szukano na Sląsku. Jeszcze teraz niektórzy mowią, ze to nie Kraków jest winny, tylko zanieczyszczenia z hut i kopalni z Katowic unosza sie w powietrzu, omijaja 60 km miedzy Katowicami i Krakowem i opadaja w Krakowie.

      • ~Don
        27 grudnia 2015 o 09:14

        Jakie to polskie?! Winny Śląsk? Na Śląsku jeszcze 20 lat temu istniały kopalnie, huty, małe ciepłownie i tysiące firm, które opalały węglem i…..wówczas smogu nie było! Teraz, gdy na Śląsku niejednokrotnie powietrze jest czystsze od powietrza w miastach Zdrojach, szuka sie kozła ofiarnego. Ba! Jeden z piszących tutaj obraża sie nawet na….wegiel! Czy naprawdę naród tak tępieje? Czy Polak zawsze winić musi innych, a nie siebie? Napisałem poniżej co jest winą smogu w Krakowie. To fatalna komunikacja, natłok pojazdów oraz kiepskie myślenie władców Krakowa, którzy (jak większość władz miast) walczą z dymem, a nie ogniem, czyli stawiają (czyt. wymuszają) na obywatelach przesiadkę do komunikacji miejskiej nie bacząc na to, że kolejne rządy „postawiły” na transport kołowy jednocześnie rezygnując z transportu szynowego, nie bacząc również na to, że Polak w obecnych czasach musi się szybko przemieszczać z pracy do pracy, a te z kolei bywają tak odległe od siebie, że nie ma szans na punktualne dotarcie z punktu A do B przy pomocy komunikacji miejskiej. Innym aspektem jest to, że włodarzem komunikacji miejskich są …miasta, a tym marzy się gruba kasa z przedsiębiorstwa miejskiego dlatego wymuszają kolejne szykany by zmusić Polków do przesiadki na kom. miejską.

        • ~ap
          27 grudnia 2015 o 09:38

          Mylisz się – to węgiel – zasiarczony, syfiasty, i najdroższy we Wszechświecie jest przyczyną tego potwornego smrodu unoszącego się przez pół roku nad moim miastem.

        • ~tomek579
          27 grudnia 2015 o 11:06

          W Warszawie bilet na metro tam i z powrotem 6,80, to prawie 2 litry benzyny na których pokonam 2 razy większy dystans. Yebie się ludzi bez samochodów, a bufetową chyba za młodu samochód potrącił, albo ją zgwałcili w Maluchu, bo nienawidzi też aut i kierowców!!! Wszędzie słupki, płatne parkowanie, a parkingów w centrum ZERO!!!

  17. ~Mundo
    26 grudnia 2015 o 22:30

    To nie klimat Pani Dr…. Na przełomie lat 1990/2000 w Polsce było 5 milionów samochodów osobowych, nie licząc ciężarowych, obecnie mamy ponad 19 milionów osobowych. Średnia wieku tych samochodów to ponad 17 lat. I tak trudno zrozumieć skąd się bierze smród? Zaniechano transportu towarów kolejami a zezwolono na transport samochodami. W PRL-u była określona dopuszczalna ilość kilometrów do przewozu towarów samochodami, na dalsze odległości tylko koleją. Widać wtedy władze bardziej dbały o zdrowie ludzi, dzisiaj najważniejszy jest „interes”.
    Ile samochodów ciężarowych przejeżdża przez Polskę z Zachodu na Wschód?
    Kiedyś były ograniczenia wieku sprowadzanego samochodu z zagranicy, dzisiaj zezwoliło się na sprowadzanie rzęchów, które nazywa się samochodami.
    Przyczepiliście się do klimatu, bo za to bierzecie pieniądze, ale nie czytałem opracowania w jakim stopniu niszczy klimat motoryzacja. Tego nie wolno napisać, lepiej zwalić na komin z pieca. Ile kominów dymiących było kiedyś a ile jest teraz, dymiła Huta Sendzimira, dymiła Skawina… i nie było alarmów smogowych. Ludzie… ruszcie głowami.

    • ~Don
      26 grudnia 2015 o 22:34

      Myślenie zawsze bolało między Odrą a Bugiem!

      • ~zs
        27 grudnia 2015 o 10:07

        Cenzura zniszczyla dziennikarstwo, politykow, uczelnie z naukowcami.
        „Widac, slychac i teraz juz czuc wyraznie” -”jestem naukowcem z polskiego miasta”.
        Cenzura zniszczyla dziennikarstwo, politykow, uczelnie z naukowcami.
        Juz sie w Polsce nie mowi Pani klimatolog – „logia”, dlatego, ze z powodu cenzury – samocenzury jest po prostu glupia a jej prosta smierdzaca ukladami kolesi logika jest zwierzeca i nakazuje jej ograniczyc sie tylko do – przetrwac
        Jo, ale jak naukowiec przetrwa krecac sie w swoim naukowym kolku rywalizujac z kolkiem rozancowym w polityce, samorzadach?
        A jak my przetrwamy rywalizujac z samocenzura wp i Warzechy piszacego samoocenzurowane artykuly – wywiady z samocenzura naukofca???
        JESTEM w Niemczech i widze wyliczenia, ze system energii OZE sie zawalil totalnie i jest najdrozszym w utrzymaniu zbankrutowanym „kochankiem”.
        Mam wrocic do kraju o 1 bilionie 700 mld dlugu zagranicznego (Mateusz Morawiecki) placacym 100 mld rocznie gotowki na procent od dlugow?
        Ja ja – jako patriota!
        Jo, ale naukofcy i dziennikarze tak sie ocenzurowali, ze nawet nie wiedza iz wszyscy wiedza, iz Mateusz Morawiecki rzucil miliony dla nas milionow i probuje walczyc z tym dlugiem?
        Naukowcy chca sie przedstawic jako nie akceptujacym tego stanu, ze ktos z rzadu rozglasza wiesci o dlugu.
        Pani lozka przedstwaia sie jako roslinka.
        Pani lozka nie chce zrozumiec, ze im wyzsza pensja, wyzsze stanowisko tym wieksza czesc dlugu ciazy na niej posrednio tez – nie moze tego zrozumiec, iz dlugi sa tez w gotowce i w zobowiazaniach wynikajacych z kosztow ksztalcenia, profitow i kosztow stanowiska – roslinka tego nie rozumie.
        Nie moze zrozumiec, ze jako roslinka moze se stac w kacie a nie zaloze firmy w Polsce aby patriotycznie placic na nia podatki i z zysku odsetki za granice i same raty dlugow posrednio bez rozumu naukowcow z cenzura mam zaspokajac jej potrzeby.
        Co innego jezeli publicznie i przykladowo wezmie na siebie odpowiedzialnosc za swoja wlasciwa czesc dlugu!
        Na razie dlug jest wyliczony SREDNIO na pracujacego lacznie z budzetowka.
        Na razie wychodzi na srednia glowe 5 tys rocznie placonych odsetek od dlugu w wysokosci 80 tys. za granica!
        O tym, ze koszty energetyczne nas wykoncza, ze trzeba z tymi kostami wylczyc w pierwszej kolejnosci mowil juz Tuski przy okazji otwarcia nowej Bibloteki Narodowej w W-wie – mowi o tym Pani Szydlo.
        I co – i kto jest za to odpowiedzialny – nikt bo jest cenzura.
        NIE TRZEBA NAWET WSPOMINAC o patriotyzmie, to mozna przed wnukami udawac na wzor naukowcow jw.
        Idea.
        Dzieciaki sa w kraju, wiec trzeba cos zrobic, aby w swojej mikro czesci – na stale zmienic proporcje korzystajacych z podatkow do placacych netto.
        Filozofia.
        Te 300 € miesiecznie moge wysylac do kraju wzorcowo, gdyz razem bedzie tego tyle co procent za dlugi narodowe 2 dni moge pracowac za darmo. Jest tak jak jest i trzeba byc realista.
        Okazalo sie, ze ta wysylka jest bardzo pomocna za granica i daje wiecej korzysci niz te dwa dni – to jest element pracy za granica. NAJWAZNIEJSZY wyyszlo w praniu i odwirowaniu wytrzymalo!
        Powstala ciekawa sytuacja.
        Bank chce na tych stalych wydatkach (tak to widzi) pomoc zarabiajac troche a skarbowka z drugiej strony na reszte doklada podatek z pozdrowieniami i obietnicami zwielokrotnienia.
        Mi wynika, ze bede wysylal do jakiejs fundacji walczacej z cenzura.
        Pomine to, ze was wykonczy smog powstaly z kosztow energochlonnosci gospodarki – wszyscy sie nie podusza a cenzure zwalcze cos zostanie.
        Posrednio smog wykonczy cenzure – naukowcom wroci rozum a za tym pieniadze.

    • ~loupgarou
      26 grudnia 2015 o 23:34

      Kilkanaście lat wcześniej było jeszcze mnie. Prywatne – praktycznie transport prywatny nie istniał – mieli tylko wybrańcy, reszta to tabor zakładowy w łącznej ilości ok kilkadziesiąt tys. W latach 70 jak jeździłem z rodzicami na Mazury, w drodze z Katowic do Warszawy można było policzyć samochody palcach rąk i nóg.

    • ~tomek579
      27 grudnia 2015 o 11:29

      WĘGIEL!!!! Węgiel wozi się samochodami!!!!

    • ~gonzo
      27 grudnia 2015 o 11:32

      Poczytaj sobie o produktach spalania benzyny, gamoniu zanim zaczniesz chrzanić głupoty publicznie. Jeden syfiarz spalajacy w piecu odpady wykopci w powietrze tyle rakotwórczego gwóna co 10000 samochodów

  18. ~grzesiek-gość
    26 grudnia 2015 o 22:24

    ciekawe, że pogoda jest rekordowo ciepła, sam cieszę się że zaoszczędzę na ogrzewaniu, a w Krakowie rekordowy smog. Zrozumiałbym, gdyby były rekordowe mrozy, ale przy temperaturze +10 to raczej słabo się pali w piecach. Chyba że Krakusi w domach mają +40 stopni. To skąd bierze się smog w Krakowie?

    • ~ap
      27 grudnia 2015 o 09:41

      ty imbecylu – przecież temperatura wewnątrz domu dąży do wyrównania z temperaturą na zewnątrz. Trzeba więc grzać, żeby w domu nie było średnio 5 st. cel. Na składach sprzedają flot zwany ekogroszkiem o zawartości siarki 5%! No to jakim cudem ma nie być smogu?

  19. ~Mundek
    26 grudnia 2015 o 22:21

    Przeskoczycie jak dupy z aut wysadzicie, jak obwodnice zbudujecie, bo ilośc ludzi używających węgla dawno spadła.

  20. ~soso
    26 grudnia 2015 o 22:13

    Miały być dotacje do wymiany pieców w Krakowie 100 % i sąsiedzi, którzy już to zrobili, wyłożyli kilkadziesiąt tysięcy za wymianę instalacji i pieca poszli po zwrot kosztów do Urzędu Miasta Kraków to urzędnicy pokazali im figę z makiem.Mogą im dać tylko 30% kosztów gdyż jak tłumaczyli w listopadzie 2014 roku przepisy się zmieniły.Od 25 lat kolejne rządy i urzędnicy kręcą lody, nie robiły i nie robią nic w kierunku ochrony klimatu w Polsce.Zamiast budować elektrownie atomową aby prąd był tani tak jak w Europie zach. zamiast budować centralne ciepłownie i siecią linii ciepłowniczych podłączać domy w miastach i na wsiach, zamiast negocjować z Rosją cenę gazu tak niską jak mają Niemcy to nasi jeszcze idą na wojnę z Rosją,To nasze prostytutki polityczne wszystko chcą zrzucić na barki obywateli i zajmują się tylko sobą żeby kieszenie napchać jak najwięcej w czasie swojej kadencji i nic nie robić.

    • ~Don
      26 grudnia 2015 o 22:31

      No to napisz „Elektrownia atomowa – buduj” wstaw swój region czy okolicę, a potem naciśnij „enter” i już gotowe! Tani prąd z EA! Potem wykop dołek w swoim ogródku i zakop zużyte paliwo atomowe! Prawda, że proste?

  21. ~Andrzej
    26 grudnia 2015 o 22:03

    w Polsce jeżeli nie pijesz i nie przeklinasz… to znaczy… http://www.almoc.pl/img.php?id=3662

  22. ~Polacy zabijają Polaków!
    26 grudnia 2015 o 21:48

    ########## – W 2016r. zostanie zamordowanych kilka tysięcy Polaków.
    ########## Kto to zrobi? – Polski rząd.
    ########## Jak? – A utrzymując kopalnie węgla którego spaliny zabijają.
    ########## Dlaczego? – Bo tak chcą Polacy.
    ########## A kiedy Polacy przestaną wybierać populistów? – Oj chyba nigdy…

    • ~zygzakmq
      26 grudnia 2015 o 22:32

      A kto dziś pali węglem przez całą zimę i kogo na to stać ? Jeśli już ktoś działał na niekorzyść Polaków to tylko ci co negocjowali ceny gazu . A tak nawiasem -populistą jesteś ty bo myślisz że węgiel służy tylko do spalania [szkoła podstawowa się kłania] .Jedna kopalnia daje pracę tysiącom ludzi z poza górnictwa , to ci co produkują spinacze biurowe na maszynach górniczych kończąc . Według ciebie zlikwidować , zalać itd. a póżniej co będziesz się ogrzewał suszonymi odchodami ?Bo o tym że Polska posiada w większości elektrownie węglowe nawet nie przyszło ci do głowy . Ale zapytam po ile kopalnie sprzedają tonę węgla w hurcie ? [około 200 zł ] a po ile jest w detalicznej sprzedaży [ najtańszy około 600 zł ] . Kto na tym zarabia i dlaczego ? Polska gdyby leżała na Saharze to zapewne importowała by piasek , a jego cena byłaby zabójcza . Winą jest to że dobrej jakości opał jest bardzo drogi a wsparcie w energię odnawialną [panele fotowoltaiczne ] praktycznie żadne [ jakieś tam wiatraki można sobie wsadzić - i tak trzeba utrzymywać rezerwy mocy w elektrowniach na wypadek braku wiatru ] , zapewne naruszają interesy energetycznych gigantów . Zgodzę się że działania proekologiczne są niewystarczające , ale czy nie można by było wykorzystać metan wydobywający się z kopalń do ogrzewania , tani dobrej jakości węgiel -przecież to dobro ogólnonarodowe, tani gaz -nikt wówczas nie bawił by się w spalanie flotokoncentratu , miału , itd.

      • ~Don
        26 grudnia 2015 o 22:52

        Witam głos rozsądku! Metan? Owszem, jest pozyskiwany, ale to trudny do „złapania” gaz. Jednak istnieją juz ciepłownie (doświadczalne), których paliwem jest metan. Tak, wegiel to nie tylko piec u Kowalskiego. Węgiel jest środkiem energetycznym wykorzystywanym w 60% elektrowni i elektrociepłowni. Jest niezbędny w chemii (mamy doskonały gatunek). Kiedyś palono w Krakowie tylko weglem, a o smogu nikt nie słyszał. Winą smogu jest brak obwodnic Krakowa, tras szybkiego ruchu, źle zsynchronizowane światła na przelotówkach, wymuszanie ruchu tramwajów (pierwszeństwo przejazdu) na wielokrotne zatrzymywanie się pojazdów benzynowych itd. Klimat się „przemieszcza” a nie ociepla, bo skoro mrozy są tam gdzie ich dawniej nie było, a cieplej jest tam gdzie było mroźno, to raczej wina „bicia osiowego” Globu. Jeżeli z obracanego na nitce jabłka nadgryziesz kęs, to gdy wprawisz jabłko ponownie w ruch obrotowy, zacznie „bić osiowo”. Tak jest gdy miliardy ton wszelkiej maści surowców (węgiel, rudy, ropa, piasek itp.) są wydobywane z czeluści Ziemi, takie bicie osiowe sprawia, że Glob przemieszcza się inaczej niż przed wiekami. To moja teoria

        • ~Don
          27 grudnia 2015 o 09:40

          Zapomniałem jeszcze dodać, że nasz naturalny satelita – Księżyc…oddala się, co ma wpływ na „ułożenie osi Ziemi” oraz coraz większa aktywność Słońca (wybuchy) również nie są obojętne dla klimatu Ziemi. Gdy Księżyc oddali się w Kosmos, oś obrotu Ziemi nie będzie (prawie pionowa), a…..pozioma! Tak zadziała brak wspólnego przyciągania się Księżyc – Ziemia. Oczywiście to będzie trwało setki tysięcy lat, ale pierwsze skutki obserwujemy obecnie

        • ~tomek579
          27 grudnia 2015 o 11:31

          W Australii jest firma która „kopie” metan ze złoży WĘGLA!!!!

      • ~(ironia)
        27 grudnia 2015 o 22:47

        „Polska posiada w większości elektrownie węglowe”
        No tak. To ne ma wyjścia. Musimy czerpać en tylko z węgla
        i zabijać tym tysiące Polaków rocznie.

    • ~Wbogdano
      27 grudnia 2015 o 09:17

      ZASTANAWIAJĄCE!? Smog. Smog. Smog. Ale zmienić rozporządzenie i…. transport samochodowy (większość ciężkich ładunków) przenieś na tory (!?) nie ma kto. Decyzję (przed laty) podjęto szybko i….. bez zastanowienia! Obecnie nie ma odważnego by to zmienić! Całkowicie nie oczyści to środowiska ale ile (?) by poprawiło. Ile istnień nie zginęłoby pod kołami!
      Dużo stosunkowo mówi się o demografii Ale! Konkretnych działań BRAK!
      Wczoraj (drugi dzień Świąt) jechałem rowerem po trasie (91) Niby Zakaz! poruszania się transportu ciężkiego (TIRY) a tu obok mnie, na trzeciego, wyprzedza mnie pędzący bardzo szybko TIR?

  23. ~Polacy zabijają Polaków!
    26 grudnia 2015 o 21:29

    ########## – W 2016r. zostanie zamordowanych kilka tysięcy Polaków.
    ########## Kto to zrobi? – Polski rząd.
    ########## Jak? – A utrzymując kopalnie syfiastego węgla którego spaliny zabijają.
    ########## Dlaczego? – Bo tak chcą Polacy.
    ########## A kiedy Polacy przestaną wybierać populistów? – Oj chyba nigdy…

    • ~Don
      26 grudnia 2015 o 22:26

      Masz daleko do lekarza? Daj znać, podwiozę!

  24. ~Polak Katolik Patriota
    26 grudnia 2015 o 21:08

    Co to za brednie ekoterrorystów! Kiedy wy w końcu zrozumiecie że nasz polski węgiel jest bardzo zdrowy a nawet konieczny do życia, wszak jest on nam dany od Boga i w związku z tym nie może być szkodliwy. Spaliny węglowe i smog są konieczne do życia dla każdego porządnego polaka katolika patrioty i bez nich nie przeżyje ani sekundy a te wszystkie wiatraki i ogniwa słoneczne to dzieło szatana stworzone aby zniszczyć nasz katolicki kraj!!!

  25. ~Krzych
    26 grudnia 2015 o 20:57

    Teraz rzady PiS i kolejne MILIARDY strat a np. Te 20 miliardów(tyle wyłozył polski podatnik w latach 2010-2013) utopionych w trujacym węglu to daje pół MILIONA 2 hektarowych działek pod zalesianie.A mamy cała mase piaszczystych, słabych ziem.To byłaby niewyobrazalna korzyśc dla Polski .Polacy kochaja lasy i wielu młodych na trwałe zwiazałoby sie z Ojczyzną.UE na założenie 1 ha lasu płaci nawet 8 tys zł i prze 13 lat za pielegnację ok 1700zł/rok.(przez 5 lat wpłynełoby już 34 MILIARDY za prowadzenie lasu i ogromny przyrost drewna i czystego powietrza) Praca we własnym lesie(zabiegi pielegnacyjne od czasu do czasu w week end) to wielka przyjemnośc ale tez podniesienie sprawnosci fizycznej i kondycji zdrowotnej .
    Dodam jeszcze ,że teraz gdy PiSowski Prezydent bez mrugnięcia okiem podpisał ustawe o ustroju rolnym http://www.izbarolnicza.pl zrujnował wszystkich małorolnych (a to oni przeważyli jego zwyciestwo w wyborach) . Te wszystkie działki rolne o słabej klasie gleby staja sie bezwartosciowe.Mieszczuchy i przedsiebiorcy nie beda mogli ich kupować.A to oni głownie kupowali i sowicie płacili .Do 50 km od Warszawy ceny dochodziły do 200tys za hektar.Od 1 stycznia 2016r na tego typu grunty nie bedzie żadnego popytu. Tak wiec proponuje te piaszczyste gleby przeznaczyć pod zalesianie dla wszystkich chętnych co zadeklaruja pielegnacje lasu. Nie dotować górnictwa , które nikomu nie jest potrzebne a które nas rujnuje także zdrowotnie.
    Każda wizyta we własnym lesie to nie tylko wielka przyjemność i wzmacniajaca praca(zbawienna dla zdrowia) to także załadowana przyczepka 1 m drewna do kominka.Popiół z tego drewna to doskonały skladnik do wzbogacania gleby we własnym ogródku.ja tak mam i naprawde czuje sie doskonale po takim week endzie. Polecam wszystkim .

    Ten wegiel to zbrodnia na narodzie.Jedz teraz do Krakowa albo w pobliże tych elektrowni opalanych weglem i zaciagnij sie „powietrzem” to zmienisz zdanie. A juz zmienisz jak trafisz na chemioterapię bez szans na wyzdrowienie. Klimat w Polsce jest jeszcze turbodoładowaniem tych weglowych trucizn.

    • ~Don
      26 grudnia 2015 o 22:28

      Winny węgiel! Zakażmy natychmiast sprzedawania węgla do Krakowa! Niech z oszczędności (wypijanej z mlekiem matki) palą łajnem i śmieciami!

  26. 24 grudnia 2015 o 13:02

    Przyczyną wzrostu zanieczyszczeń w zimie, są SAMOCHODY co najmniej na równi z niską emisją, ponieważ silnik spalinowy musi w chłodniejszych okresach osiągnąć temperaturę pracy używając do tego znacznie większych ilości paliwa. Co gorsze system oczyszczania spalin na „zimnym silniku” NIE DZIAŁA lub prawie nie działa (np. zimny katalizator). Również ze względu na charakter ruchu miejskiego (małe odległości i małe prędkości) warunki do „nagrzania silnika” są bardzo słabe. Naukowcy powinni podjąć temat: jak bardzo rośnie emisja zanieczyszczeń ze strony pojazdów z silnikami spalinowymi przy niskich temperaturach. Różnica będzie olbrzymia.

    • ~zs
      27 grudnia 2015 o 12:22

      Przyczyna wzrostu smogu sa stare auta srednio 17 lat.
      Przyczyna braku polskich samochodow – nowoczesnych, bo tanich z zyskiem pozostalym w kraju jako stanowiska pracy we wszystkich dziedzinach.
      Przyczyna braku pieniedzy na produkcje sa ukryte koszty energetyczne.
      Przyczyna katastrofalnych kosztow energetycznych jest najwyzszy w UE wskaznik energochlonnosci okreslajacy udzial kosztow energi do zyskow z eksportu.
      Przyczyna niskiego zarobku polskiej gospodarki – dlugow okrasla wskaznik energochlonnosci a z tego wynikaja srodki zaradcze.
      Przyczyna braku swiadomosci istnienia tych bezkosztowych srodkow organizacyjnych, naukowych (odnawiania starych sprzed 45 lat – 1970) jest cenzura – dokladnie samocenzura.
      Samocenzura wynika z potrzeb sponsorow a te sponsorzy (firmy – inwestorzy) okreslaja za pomoca swojej niewiedzy wynikajacej z cenzury stosowanej powszechnie przez oglupione media w ktorych dziennikarze sa jak wypadajacy sroce spod ogona. 30 lat cenzury swoje zrobilo.
      W takiej kolejnosci kregow !! przyczyn widocznych w smogu na najszerszym kregu wiemy co jest a i mozemy okreslic blizsza i dalsza przszlosc !!!? mozna.
      Jak?
      Z blogow z kolka rozancowego mozna wyczytac artykuly premiera Morawieckiego dlugu, o energochlosci i sposobach walki o przetrwanie finansowe calego Narodu.
      Nie zlikwidowano moich wypowiedzi z tego bloga……. !
      Tak ale po zamieszczeniu wywiadow z Morawieckim i tata Kornelem o demokracji o skutkach cenzury to ten blog nie bedzie w tym kolku naukofcow i samorzadowcow – nie bedzie go w mediach.
      Studenci czytajacy blogi z tego kolka a nie z rozancowego beda ciemni jak wyzej i ich kariera bedzie polegala na powielaniu samocenzurowanej wiedzy.
      Przetrwaja.
      Gorzej bedzie z smorzadowcami w referendach i wyborach samorzadowych – to idzie szybko.
      Dlatego jest radosnie z tym smogiem, ze ciemny oglupiony sponsor nie bedzie mial pienidzy na media.
      Skad je wezmie?
      Inwestowac w kolko rozancowe tez nie jest zbyt zyskowne – dusza sie wlasnie a przyczyna jak wyzej – ciemnota ustepuje dopiero „zdziwieniu – rozpaczy i przerazeniu.)
      Na tym forum z powodu ciemnoty wtornej wywaza sie drzwi otwarte w kolku rozancowym – po zniszczeniu drzwi nastapi reszta demolki.
      Na blogu do wywiadow z premierem i zastepcami dopisze, ze tytaj demoluja wszystko zaczynajac od wlasnej wiedzy, bo wlasciwie sami sie ocenzurowali.
      Ktory ze sponsorow wejdzie i da pieniadze na zdemolowany dom w posiadaniu ociemnialych, ocenzurowanych tlumow niby naukowcow samorzadowcow?
      ——–
      Czy dosyc jasno okreslilem, ze ten smog pochodzi od cenzury, ze to jest smrod…….!
      Chowacie sie ze swoja ciemnota w smogu – chwalicie, ze uda sie ukryc jak male dzieci lub czolgi na wojnie.
      Chowacie sie ze swoja odpowiedzialnoscia, udajecie ze nie wiecie skad pochodza dlugi i gdzie sa pieniadze, bo rzadziliscie za pomoca cenzury!
      Bezposrednia przyczyna tego smogu jest wasze unikanie splaty dlugow a sa to pieniadze wielu drobnych udzialowcow ich firm, pracownikow i rodzin – to takze jest ich przyszlosc!!
      To juz wszystko bylo w 18 wieku i nie zwalczono tej biedy cenzura, lecz wspolym wysilkiem, rozpowszechnianiem wiedzy nieocnzurowanej i drobnymi inwestycjami.
      TO NIE JEST TYLKO tak, ze trzeba dlugi splacac proporcjonalnie do tego jak sie z tych pieniedzy korzystalo i jak uczciwie pracowalo za pieniadze z „emigracji” z dotacji – uczciwie chociaz wg siebie.
      Jest znacznie gorzej, gdyz od 1995 roku podjeto w naszym imieniu zobowiazania rozwoju i eksportu technologii i uslug w dziedzinie zmniejszenia energochlonnosci.
      W bogatych krajach z powodu wysokich zarobkow te uslugi nie sa zwrotne w oszczednosciach i powstal peoblem przecietnego podatnika.
      Tego podatnika, ktory za pomoca funduszy wam pozyczal pieniadze.
      Oni tez teraz maja podwojony problem.
      Ich media powinny wam cenzurujacym dac teraz pusty dziadowski wor i smieci do sortowania.
      Zarzadzajacy energetyka i wspolwlasciciele przejada sie po was jak po Oleksym.
      Bedzieci plakac i placic.
      Co przewiduje?
      Na widok slowa Lozka zamiast polskiego per Pani …log bedzieccie mieli bolesne skurcze zoladka tak jak ja.

  27. ~Andrzej
    22 grudnia 2015 o 00:02

    „Prawdziwi Polacy” widzą Posła czytającego ustawę …..ale ludzie „gorszego sortu” widzą więcej…? Normalni ludzie zaś… http://www.almoc.pl/img.php?id=3627

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *