Dlaczego ze smogiem przez ostatnie 30 lat prawie nikt nie walczył

Nie wiem, jak u Was, ale mój Facebook jest od kilku dni zasypany apelami, żebym nie wychodził z domu, a już na pewno nie pozwalał wychodzić z domu dziecku, żebym nie jeździł na rowerze i nie biegał i maskę założył. Stężenie pyłów w krakowskim powietrzu przekracza w tej chwili normy czterokrotnie.

Teren Zabudowany na Facebooku – polub nas i śledź kolejne wpisy!

Czterokrotnie! To tak jakby za piwo w knajpie płacić 28 zł, jeździć w terenie zabudowanym 200 km/h i zarabiać średnią krajową na poziomie 15 tysięcy złotych, idąc za porównaniem mojego kolegi Piotrka Błońskiego. Wróć, jego porównanie było jeszcze bardziej efektowne, bo dotyczyło jedenastokrotnego przekroczenia norm, jakie wyliczył pyłomierz w Nowej Hucie. Ale na szczęście okazało się, że podobno akurat ten przyrząd był zepsuty…

Ilekroć widzę na FB tak masowe zainteresowanie jakimś tematem, to zaczynam się zastanawiać, czy ten temat jest rzeczywiście nowy, czy po prostu Facebook go podkręca. Czy powietrze w Krakowie 10-20 lat temu było lepsze czy takie samo? Ba, czy 5 lat temu, kiedy FB się w błyskawicznym tempie stawał masowym serwisem, było jakieś inne? Świeżutkie jak drożdżóweczki o 6 rano?

mem-majchrowski

Oczywiście, że nie. Wystarczy zajrzeć do archiwum krakowskiej Wyborczej. Od początku lat 90. regularnie publikuje artykuły o smogu. Powracają jak refren w piosenkach Budki Suflera, albo jak Piotr Gliński jako kandydat na kandydata na premiera. Latem gorąco, sucho, nie pada i nie wieje, dużo samochodów – smog. Zimą nie pada, nie wieje, dużo samochodów + piece – smog. Normy przekraczane tak, śmak, owak. Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska ostrzega, gazety ostrzegają, miasto nawet czasem ostrzega, rozmawia, zastanawia się, działa (ale nie pochopnie!). I tak się od ponad 20 lat kisimy.

Jak to jest możliwe, że nasze państwo znając ten problem od 20 lat go nie rozwiązało? Nawet niespecjalnie próbowało. Różnorakie eko-zachowania  wymuszono prawem na przemyśle, ale dwa kolejne źródła kłopotu, czyli auta i ogrzewanie domowymi piecami, zupełnie pominięto i dopiero pojawienie się Krakowskiego Alarmu Smogowego i publikowanie codziennych, zazwyczaj alarmujących komunikatów w sieci, zmusiło samorządy i centralę do jakiegoś, kulawego na razie i opornego działania. Wiemy, że ten smog zabija. Wiemy, że szkodzi wszystkim, także rządzącym. Wiemy, że nie ma drogi na skróty, że nikt nie wynajdzie hiperodkurzacza, który nam ten smog przewieje gdzieś. Że rozwiązanie jest tylko jedno – ograniczyć emisję szkodliwych substancji. Więc dlaczego, panowie marszałkowie, wojewodowie, prezydenci  i burmistrzowie z Małopolski, przez te długie ćwierć wieku nic nie zrobiliście? JAK? TO? JEST? MOŻLIWE?!?!

Ja mam na to swoją odpowiedź. Zdecydowana większość naszej polskiej elity politycznej to grupa facetów, którzy są wszystkowiedzącymi, nie czytającymi, mającymi nikły kontakt ze światem zewnętrznym, odpornymi na przepływ jakichkolwiek nowych idei niczym goretexowa kurtka, wąsatymi gośćmi. Kiedyś tam, w latach 90., ich rozwój mentalny i wiedza o otaczającej ich rzeczywistości zatrzymały się na poziomie „chcemy żeby było bogato jak na zachodzie, gospodarka musi się rozwijać, podatki niskie, inwestycje zagramaniczne i jak nam PKB będzie rosło, to wszystko będzie piknie”. W połączeniu z konserwatywnym zazwyczaj wychowaniem i naszym powszechnym dość brakiem wzajemnego zaufania, daje to efekt w postaci kompletnej niemocy jeśli chodzi o działania obliczone na efekt dłuższy niż kilka lat. Kiedy czytałem niedawno wywiad, jakiego Kulturze Liberalnej udzielił Robert Krasowski, myślałem, że mówiąc o tym, że „sprawczych polityków w Polsce nie widział, bo wszyscy co najwyżej sprawnie płynęli z prądem wydarzeń”, grubo przesadził. Ale obawiam się, że tak właśnie jest i zaniechania ws. zalegającego przecież nie tylko nad Krakowem, ale prawie nad całą Małopolską i Śląskiem smogu dokładnie to pokazują. Nie ma akcji, jest tylko reakcja.pustkowie-smoga

Czy małopolscy i śląscy samorządowcy o smogu nie wiedzieli? Wiedzieli. Ale albo w tę wiedzę nie wierzyli (tak tak, paradoksalna niewiara w wiedzę to nierzadkie zjawisko), uważali raporty o stanie jakości powietrza za ekolewacką fanaberię, albo nie uważali walki ze smogiem za priorytet. Niech nikt mi tu nie wciska kitu, że nie było pieniędzy, nie było czasu, nie było odpowiedniej wiedzy. Wszystko było – wiedzę mieliśmy już 20 lat temu, a jak była niewystarczająca, to można było sfinansować więcej badań. Pieniądze też były, tylko trzeba było zbudować może jedną albo dwie estakady mniej, albo najlepiej jeden stadion zamiast dwóch. Czasu było co niemiara. Sprawczości nie było. Mocy decyzyjnej. Bo polscy politycy płyną z nurtem, zamiast ten nurt samemu gdzieś kierować. Teraz też płyną, w strumieniu unijnych pieniędzy na ronda, baseny, hale widowiskowe, kilometry asfaltu i wydarzenia rozrywkowe. W sprawie smogu też zaczęli cokolwiek robić dopiero wtedy, gdy popchnęły ich do tego media i tysiące ludzi na Facebooku. A i tak robią mało.

Jak sobie pomyślę, ile energii, ile czasu zmarnowaliśmy, ile argumentów padło w tak trzeciorzędnej z punktu widzenia naszego codziennego życia kwestii, jak przyjęcie uchodźców, to mnie w środku skręca. Gdyby jedną dziesiątą tych wszystkich słów i czasu poświęcić na przykład na rozwiązanie kwestii powietrza, którym CODZIENNIE oddychamy, to za kilka lat bylibyśmy chyba wzorem dla całego świata.

Grzegorz Piątek, krytyk architektury, mówił nam kiedyś ze smutkiem w wywiadzie, że do zmiany prawa związanego z naszą przestrzenią publiczną potrzebna jest chyba jakaś katastrofa. – Być może zdarzy się pożar budynku zasłoniętego wielkim bannerem i nie będzie można dotrzeć z pomocą. Albo do miejsca jakiegoś dramatu będzie się dało dotrzeć jedną wąską drogą przeciwpożarową, akurat potężnie zakorkowaną czy zagrodzoną samowolą budowlaną. Wtedy – w ten sam sposób jak z dopalaczami albo „bestiami” – okaże się, że da się zmienić przepisy z dnia na dzień. Nie da się ukryć, że nasz kraj i wiele gmin jest rządzony w trybie zarządzania oczekiwaniami społecznymi, a nie realizowania jakiejś strategii – powiedział. I być może ze smogiem będzie tak samo. W Londynie musiał w 1952 roku zabić 12 tysięcy osób (w nalotach Luftwaffe podczas II wojny zginęło w stolicy Anglii 30 tysięcy). Jaką cenę zapłacimy w południowej Polsce?

  37 comments for “Dlaczego ze smogiem przez ostatnie 30 lat prawie nikt nie walczył

  1. 8 marca 2017 o 03:03

    dobre dobre

  2. 25 lutego 2017 o 13:31

    Dość ciekawie piszesz

  3. 29 listopada 2016 o 10:07

    nieprzylutowany

  4. 9 listopada 2016 o 04:41

    niepowykłuwanie

  5. ~wiedźma_florentyna
    9 listopada 2015 o 21:07

    Gdzieś słyszałam taką plotkę, że w Krakowie powoli wprowadza się jakieś regulacje i jakiś system żeby wprowadzić centralne ogrzewanie zamiast na ura palić czym kto chce co mu w łapy wpadnie…
    Takie centralne ogrzewanie wprowadzone powszechnie mogłoby być uznane za jakis krok w walce ze smogiem, chyba
    Chyba że to tylko plotka, bo źródła nie przyciskałam.

  6. ~Andrzej
    8 listopada 2015 o 15:02

    Kreatywny jak dentysta http://www.almoc.pl/img.php?id=3109

  7. ~mk51
    6 listopada 2015 o 15:05

    Odpowiedzmy sobie : czym palimy w piecach?
    węglem,miałem,mułem,drewnem, olejami silnikowymi,butelkami pet(świetnie się palą),jeśli gdzieś trafi się guma-to dlaczego nie?,niektórzy śmieci traktują sprawiedliwie-wszystko do pieca, niektóre kobiety palą brudne ciuchy z lumpeksu(sztuczne włókna) itd. a ja słyszę, że to węgiel z pieców prywatnych.A osiedlowe kotłownie palące mułem, miałem nie smrodzą?
    Działania muszą być wielokierunkowe ale najtańsze są te uświadamiające obywateli.Muszą być obrazowe.Potrzebne tablice w miejscach, gdzie ludzie się nudzą i przeczytają.Pewnie też reklamy bezpłatne w telewizji.Trzeba pokazać ludziom czym trujemy najbardziej.Kilku lekarzy i kilku chemików mogą przecież sporządzić taką listę spustoszeń, jakie wielu z nas czyni w nieświadomości,
    Już od kilkudziesięciu lat obowiązuje zmowa niemocy w sprawie wylotu z trasy E7(na kierunki: lotnisko, Katowice,Zakopane,Rzeszów)potrzebne kilka km szerokiej przelotowej ulicy od Michałowic do Modlnicy, możliwie bez semaforów.Władze Krakowa czekają na Warszawę.A tam nawet w planach brak.Efekt: auta jadą przez Opolską lub przedzierają się z największym trudem przez Zielonki. To jest dla władz zatrudne. Tego nie potrafią.

  8. ~cmogg
    6 listopada 2015 o 13:20

    Odbywały się Antysmogowe Marsze Żałobne. Skromne ( jak na metropolię) grupy uczestników wyraźali swoje niezadowolenie z faktu, że zdrowie mieszkańców przegrywa z interesami węglowych lobbystów. Przegrywa z poprzednimi i ówczesnymi władzami Krakowa.
    Jeżeli Komitet Antysmogowy nie zorganizuje totalnej manifestacji która „wymiecie” obecną, indolentną władzę, to jesteśmy wraz z naszymi dziećmi skazani na totalną katastrofę onkologiczną.

    Pobudka. Komitet Antysmogowy do dzieła !

  9. ~egon
    6 listopada 2015 o 12:37

    smog smogiem ale polityka na 1 miejscu,jest to zamach od tyłu na likwidację kopalń ,tak jak się od tyłu zlikwidowało miejsce narodzenia Solidarności,czyli Stocznię Gdańską, tak pieprzyć w nieskończoność o smogu,pieprzyć o szkodliwości węgla,drewna,itp , triumfuje lobby gazowe. podobna sytuacja jest z eternitem ,komu on szkodzi że jest na dachu,chyba tylko producentom innych pokryć dachowych,im się mózg nie zlasował,ale swoim lobbowaniem zlasowali mózg szaremu obywatelowi,;masz kupować blachę, bo eternit jest ba

    • ~Cy-nick
      6 listopada 2015 o 12:52

      A kraść trzeba!!!

  10. ~Anna
    6 listopada 2015 o 12:37

    Nie jestem z Krakowa, ale w dzieciństwie czytałam, jak to z tym smogiem było. Bo dawno, dawno temu już taki w Krajowie grasował – bardzo nieekologiczny, bo mięso(dziewico)żerny. Otóż trzeba mu dać barana nadzianego siarką. On go zje, zachce mu się pić, pójdzie do Wisły (chyba, że w Krakowie krucho z wodą, bo w Warszawie to teraz po kolana) i tak się opije, że pęknie.
    A potem można już wystawić na pamiątkę takiego sztucznego, który co jakiś zieje, a turyści robią sobie zdjęcia.
    Nie mam tylko pewności, czy to nie chodziło o smoka przypadkiem …

  11. ~zigi_zmarley
    6 listopada 2015 o 12:25

    W lecie i w zimie w cieple dni nic nie smierdzi wiec samochody maja moze 1% wplywu na smog, zwlaszcza ze z roku na rok jezdzimy coraz czystszymi autami. W zimne dni za to nie sposob otworzyc okna czy wyjsc na pole bo smrod tego co jest spalane w piecach w celu ogrzania mieszkan poprostu nie pozwala oddychac. Jaki jest problem wywiercic pare dziur, przeciagnac pare rurek i podlaczyc wszystkich do ogrzewania miejskiego ?? Jesli komus miejskie nie pasuje to niech grzeje gazem. Od kilku lat mieszkam w Wiedniu i tutaj takie rozwiazania funkcjonuja bez problemu, samochodow jest 2x wiecej niz w Krakowie a oddychac da sie bez problemu !

  12. ~wiesiek
    6 listopada 2015 o 12:24

    Z taka jakaś niecierpliwością oczekuje teraz „homilii”Prezesa na temat zgromadzenia w jednym miejscu, w Krakowie, na tzw „SDM” przybyszów /I uchodźców miedzy innymi tez/.
    Czekam na to aby wypowiedział się o zagrożeniu terroryzmem,pasożytami czy cholera.prawdziwych Polaków i jeszcze bardziej prawdziwszych patriotów
    Przyznacie bowiem iz wśród przewidywanej ilości przybyszów w ilości 2,5 miliona i to w jednym miejscu jednym mieście będą i osoby chore,zarażone
    / pasożyty i pierwotniaki w organizmach, Są już przecież objawy pojawienia się chorób bardzo niebezpiecznych i dawno niewidzianych w Europie./ mawia Prezes
    A także o zgrozo mogą się kryć terroryści które będą zechciały „zrobić kuku” Kard Dziwiszowi czy rozp,to cale Centrum.
    Jak rzad PIS -u zapewni nam bezpieczeństwo i czy i jak długo Kraków zostanie objęty kordonem sanitarnym z zakazem wydalania się poza jego obszar „potencjalnie zarażonych”
    Ja rozumiem iz Dziwisz tym „zlotem” zapewnia sobie kasę
    /Od 150 do 690 zł będą kosztowały tzw. pakiety pielgrzyma podczas Światowych Dni Młodzieży Kraków 2016 a „wolontariusze” za obcowanie ze świętością zapłacą 250 zł od łeba
    To jeszcze rozwija przy centrum JP siec hoteli na kilka tysięcy miejsc oraz restauracje bary i stołówki, wszystko pod szyldami „Domy Pielgrzyma” czyli bez podatku Haraczu płaconego państwu nas pozostawiając opiece boskiej.
    O przepraszam to my zapłacimy miastu za oczyszczanie i wywóz śmieci
    Co pan prezes na to ?”? Czy po „Dniach”Kraków będzie zbombardowany wypalony do cna i zaorany by wyeliminować siedlisko zarazy.
    Pomyślcie jeśli wam nie starcza wyobraźni,2,5 miliona w jednym miejscu albo i więcej gdy prezes już „wieszczył” zagrożenie w rozproszonych po całej Polsce ewentualnych przybyszach
    Larum trzeba grac !! Juz głośno krzyczeć !!
    Kraków w szponach zarazy ll Kopcie groby juz jutro

  13. ~Eryk
    6 listopada 2015 o 12:11

    Ale 20 lat temu to ja byłem młodszy, wypalałem paczkę papierosów dziennie i nie uprawiałem żadnego sportu.
    I ten smog tak nie przeszkadzał :-)
    A teraz jestem stary, nie piję, jeżdżę na rowerze, biegam i to cholerstwo mi przeszkadza.
    Co do urzędników to załatwiałem coś kiedyś w ministerstwie u Dyrektora Departamentu !
    Facet rozmawiał ze mną smarując pieczołowicie bułkę masłem. Nie miał pojęcia o niczym, co mu podlegało.
    Czego wy od nich oczekujecie.
    Politycy i urzędnicy chcą tylko, żeby nikt im nie przeszkadzał tej bułki smarować masłem.

  14. ~hanys
    6 listopada 2015 o 12:02

    w Wodzisławiu gabinet stomatologiczny, mercedes za 0,5 mln , volvo za 300tys. a z komina czarny dym.I tak dom za domem.Po trzy samochody na placu, wyjazdy na narty i Egiptu, kute bramy a latem jak 30 stopni grzeją wodę smród aż w oczy szczypie.Na debili trzeba pałę, bo bieda jest ale w głowie.

  15. ~Dominik
    6 listopada 2015 o 11:53

    Mam zapytanie. Dlaczego autor odnosi się w kwestii smogu do ostatnich 20 lat. Ja pisałem o tym już w latach 70-tych XX wieku. Czyli problem jest nieco starszy. A z innej beczki. W tamtych latach mieszkałem na Śląsku i co dwa tygodnie bywałem w Zakopanym. Z Gubałówki czy z Giewontu miasta nie było widać. I byłem tam i także w Krakowie i także zjeżdziłem Sląsk w ub. roku 2014. Błękitne niebo wszędzie i o wiele bardziej czyste powietrze niż w latach 70-tych i 80-tych. Pozdrawiam serdecznie

  16. ~Trybun
    6 listopada 2015 o 11:39

    Ze smogiem nie trzeba walczyć, sam zniknie. A do tego nie trzeba wiele. Wystarczą godziwe emerytury i zarobki, a sprawa sama zniknie!!!

    • ~Iza
      6 listopada 2015 o 13:48

      Otóż – nie zniknie. Dokładnie na zasadzie opisanej w którymś poście powyżej – sama kasa nie zmienia myślenia. Jak masz wbite w neurony, że pali się śmieciami, bo wydawać kasę na dobre paliwo to idiotyzm i grzech marnotrawstwa, to żadne miliony Cię nie powstrzymają od ogrzewania oponami i plastikiem willi 500 m2 – taka konstrukcja umysłowa, i nie poradzisz…

  17. ~bo312
    6 listopada 2015 o 11:32

    Jak to nie walczyli co roku gadali ze jest źle i powinien ustąpić ale SMOG się nie posłuchał

  18. ~Janusz
    6 listopada 2015 o 11:30

    I będzie coraz gorzej. Zabudowuje się każdą wolną przestrzeń. Blokami, żeby tylko zachować linijkę słońca. Biurowcami, tutaj żadnych ograniczeń nie ma. Kiedyś były normatywy. Na jednego mieszkańca tyle i tyle terenu. Ale to za złej komuny. Za dobrej demokracji, mozemy się podusić. Jeśli władze stolicy pozwolą na zabudowanie wieżowcami Placu Defilad, to nastąpi to wcześniej niż póżniej. To samo dotyczy wolnych przestrzeni na Ursynowie, Bródnie itp. Oby tylko developerzy mieli się dobrze. Bo wtedy inni też…..

  19. ~ezs
    6 listopada 2015 o 11:27

    Nie jestem urbanistą ani architektem, ale był- bodaj w Polityce- kiedyś artykuł na temat przyczyn smogu w Krakowie. Bezpośrednią przyczyną, oczywiście, jest sam dym itd. ale jako pośrednią wskazano nieprzemyślany rozwój miasta i zabudowanie „naturalnych kominów”, którymi od wieków miasto było „wietrzone”. Nie można więc powiedzieć, że samorządy nic nie robiły przez te wszystkie lata. Robiły. Psuły.

    Co do wzmianki o profesorze Glińskim, proszę się nie przejmować. Istnieje on już w świadomości społecznej jako pewien symbol. Można powiedzieć, że wszedł do kanonu i nie ma co się oburzać na rzeczywistość ;)

    • ~lila
      6 listopada 2015 o 12:12

      zdecydowanie lepszym odP. Glinskiego symbolem i „kanonem” jest rudy krol europy-tworca znanej na calym swiecie zielonej wyspy. Byl on tez przeciez cale lata bohaterem spotu wyborczego AD 2006. „PrezydentTusk PremierRokita.”

  20. ~Adrianek
    6 listopada 2015 o 11:24

    Przez 30 lat nikt nie walczył, bo go nie ma, nie ma problemu!!! Ja jestem alergikiem od urodzenia! Mam mieszkanie w Krakowie i tam mieszkam, pracuję i czuję się świetnie, żadnych problemów!!! Wystarczy, że pojadę do brata, Rabka, jest kot i kilimy ze skóry na ścianach, klęska, nie mogę tam godziny wytrzymać!!! Kraków to najzdrowsze powietrze, to najpiękniejsze miasto!!!

  21. ~Jack
    6 listopada 2015 o 11:24

    1. 20 lat temu nie było tyle samochodow,
    2. Nie było tyle plastikowych opakowań jednorazowych
    3. Węgiel na potrzeby ogrzewania był o wiele lepszej jakości.

    Gdzie byłeś autorze 20 lat temu ?

  22. ~ament
    6 listopada 2015 o 11:21

    ZAKAZAMI SIĘ NIE WALCZY WYSTARCZY OBNIŻYĆ CENY PALIW EKOLOGICZNYCH NP. GAZU TAK BY LUDZIOM OPŁACAŁO SIĘ PRZEJŚĆ NA TE TANIE PALIWA I PROBLEM ZNIKNIE!!

  23. ~klpj
    6 listopada 2015 o 11:13

    dlaczego warszawka, tacy ludzie forsują brak zieleni i drzew ? Drzewa to jedyna ochrona przed brakiem tlenu, nadmiarem dwutlenku węgla, a nawet pyłem, sadzą, spalinami i wiatrem zimą. Ozdoba, i z biedy i braku drzew, zieleni(klombów róż) nigdy nie należy robić bogactwa i wielkomiejskości

    • ~killinsky
      6 listopada 2015 o 11:44

      małym du…kom ZAWSZE się z ich problemami „skojarzy warszawka” tylko że „ona” to ONI SAMI, ICH RODZINA i SĄSIEDZI

  24. ~Andrzej
    5 listopada 2015 o 21:47

    oby Polacy tez tak nie mieli,,.. a co nowego na „froncie ukraińskim”? http://www.almoc.pl/img.php?id=2741

  25. ~Shigella
    5 listopada 2015 o 17:30

    Brakuje mi jeszcze zle pojmowanej polityki spolecznej „reforma uderzy w najubozszych i gornikow” polaczonych z wolnoctomkizmem stosowanym (bo przeciez lewacki urzednik nie moze nam mowic co jak mamy ogrzewac nasze posesje).
    To, ze najubozsi potem wydaja setki zlotych na leki na astme jakos nikogo nie rusza.

  26. ~Ann
    5 listopada 2015 o 15:07

    A ja akurat myślę, że konserwatywne myślenie ma z tym dużo (złego) wspólnego. Przynajmniej to w polskim wydaniu.

  27. ~ja
    5 listopada 2015 o 14:41

    Zgadzam się z powyższym komentarzem. Uwaga o prof. Glińskim też zbędna i na niskim poziomie taniej złośliwostki politycznej wciskanej w tekst na kompletnie inny temat.

  28. ~erty123
    5 listopada 2015 o 14:30

    Nie wiem co ma do tego „konserwatywne wychowanie”.
    To jest jakieś absurdalne pisanie pod tezę i dziwne ograniczenie, że jak ktoś od lat walczy ze smogiem to nie może mieć konserwatywnych poglądów.
    Proponuję jednak swoje uprzedzenia zachować na inne okazje

    • ~Piotr Kozanecki
      5 listopada 2015 o 16:31

      Zgadzam się, że porównanie do niedoszłego premiera nie jest potrzebne, taka już moja stylistyka, że lubię wyszukiwać różne porównania, także do świata polityki. Nie będę się wygłupiał i usuwał teraz, skoro jest, to trudno, niech zostanie, choć rzeczywiście szkoda, że przysłania niektórym odbiorcom wymowę tekstu.
      Co do konserwatywnego wychowania, to takie jest moje spojrzenie na ten temat z dużej perspektywy. Zarówno w Polsce, jak i w Europie i USA czy Kanadzie zdecydowanie więcej zaangażowania na rzecz ekologii wykazuje lewa strona sceny politycznej. Polska jest jednym z najbardziej konserwatywnych obyczajowo społeczeństw Europy, a wydaje mi się, patrząc na skład parlamentu, że polityków mamy jeszcze bardziej konserwatywnych. A konserwatyzm to między innymi brak odwagi do podejmowania rozwiązań, które wywracają jakiś element rzeczywistości o 180 stopni. A już politycy wszystkich opcji, nie tylko konserwatywnych, wykazują skupienie swojej uwagi na kwestiach pozbawionych większego znaczenia, a w tych naprawdę ważnych, jak powietrze, którym oddychamy, nie wykazują żadnej chęci działania. Ale rozumiem, że to jest moja teoria, która wynika jakoś tam z mojego światopoglądu i można o niej spokojnie dyskutować,
      pozdrawiam serdecznie, autor :)

      • ~Jacek G
        5 listopada 2015 o 22:35

        Zgadzam się, że konserwatywne myślenie zwykle oznacza niemoc i zarządzanie dniem bieżącym (na podstawie tego, co wydarzyło się wczoraj), zamiast przewidywania przyszłości.

        Dlatego w ramach wywracania rzeczywistości o 180 stopni nie skreślałbym koncepcji hiperodkurzacza. Oczywiście nie chodzi o maszynę, tylko o pytanie postawione naukowcom (a może lepiej studentom i doktorantom?) z AGH, PK i UR: Panie i Panowie, czy da się pomóc naturze w przewietrzaniu miasta?

        Dwustu puknie się w czoło, aż przyjdzie jeden i pokaże, że można.

        • ~zz
          6 listopada 2015 o 11:31

          tak, można
          Należałoby przede wszystkim zostawić specjalne niezabudowane korytarze przez miasto tak by wiatr mógł tamtędy sobie przelecieć i wymienić powietrze na nowe
          tylko takie korytarze w Krakowie już były i zostały zabudowane….

    • ~DominikK
      5 listopada 2015 o 21:01

      Podobnie jak autor uważam, że konserwatywne myślenie jest tu pewnym tropem. Na ile polityka prośrodowiskowa jest obecna w programach partii konserwatywnych widać było chociażby w latarniku – http://terenzabudowany.blog.pl/2015/10/23/przestrzen-publiczna-krajobraz-i-architektura-w-kampanii-wyborczej-czyli-na-kogo-glosowac-zeby-bylo-dobrze-latarnik-wyborczy-terenu-zabudowanego/

      Tak jest w wielu krajach – które partie odnoszą się do polityki klimatycznej?

      No i idąc w tę stronę – zobaczymy, co za kilka dni pokaże nasz konserwatywny rząd na szczycie klimatycznym w Paryżu. Mam nieodparte wrażenie, że pojedzie tam z zupełnie niczym.

    • ~J.J.D.
      6 listopada 2015 o 12:14

      Właśnie konserwatywne. Ekologia to wszak – w rozumieniu hierarchów kościoła katolickiego W POLSCE „postmarksistowskie lewactwo” i spisek ateistycznej Europy – proponuję lekturę na te tematy „dzieł” ks. Andrzeja Zwolińskiego „Jeden z najwybitniejszych polskich teologów zajmujących się współczesnymi zjawiskami społecznymi, popularyzator nauczania społecznego Kościoła katolickiego” /vikipedia/ -włos się jeży .

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *