„Większość ludzi chciałaby te modernistyczne bloki zburzyć”. Wywiad z Marcinem Stachowiakiem autorem bloga Modernistyczny Poznań.

POL_Poznań_Okrąglak-wikiOkrąglak w Poznaniu. Fot.: Tadeusz Rudzki/Wikipedia

Piotr Kozanecki: Taki ładny rynek macie w tym Poznaniu, a pan się jakimiś szarymi bloczyskami postanowił zająć…

Marcin Stachowiak*: Stary Rynek, Ratusz, Katedra – to obiekty, które fotografują wszyscy. W internecie można zobaczyć dziesiątki tych samych ujęć tych budynków. Ja nigdy nie byłem zainteresowany tym, aby do tej masy dorzucać jeszcze moje zdjęcia. Chciałem natomiast pokazać Poznań z innej perspektywy. Jako głównych bohaterów pokazać te budynki, które ludzie zazwyczaj mijają bez zwracania na nie większej uwagi.

Zaczął pan prowadzić Modernistyczny Poznań sześć lat temu. Wówczas to była znacznie głębsza nisza, niż teraz. Skąd się w ogóle modernizm wziął w pana życiu?

Od dziecka interesowałem się sztuką. Początkowo przeglądałem wyciągnięte z domowej biblioteczki albumy z reprodukcjami obrazów Kossaków, potem to zainteresowanie ewoluowało w stronę nowocześniejszej sztuki, aż w końcu, mniej więcej w czasach przygotowywania się do matury z Historii Sztuki, moje zainteresowania i gust zatrzymał się na architekturze modernistycznej oraz sztuce nowoczesnej – ale głównie w rozumieniu nowoczesności z pierwszej połowy XX w. (więc w sumie nie wiem czy można to jeszcze określić tym mianem), jednym tchem można tu wymienić takie nazwiska jak Kazimierz Malewicz czy Edward Hopper.

Teren Zabudowany na Facebooku – polub nas!

Fascynuje mnie to, bo te modernistyczne budynki naprawdę niełatwo polubić…

Modernizm był swoistą rewolucją, której większość osób nie przyjmuje do wiadomości, mimo iż minęło prawie 100 lat od jego pierwszych przejawów. Dla wielu osób nadal szczytem dobrego smaku jest typowy pseudodworkowy domek pod miastem, z obowiązkowym gankiem z doryckimi kolumnami, nad nim balkon z giętych szczebelków, a wszystko to uzupełnione wspaniałym seledynowym albo różowym tynkiem na elewacji. Większość ludzi chciała by te modernistyczne bloki zburzyć, albo co najmniej „upiększyć” je kolorowym tynkiem i zdobieniami – ale po bliższym poznaniu okazuje się, że te budynki mają sens i właśnie ten sens i minimalistyczną urodę tych budynków chcę pokazać na blogu.

Dlaczego modernizm był przez wiele lat niedoceniany i zapomniany?

Z jakiegoś powodu każdy styl architektoniczny czy nawet szerzej trend w sztuce, po ok. ćwierćwieczu od jego rozkwitu, przestaje się podobać, sytuacja się zmienia po upływie kolejnego ćwierćwiecza banicji – wtedy znów ten styl zaczyna się podobać na powrót. Idealnym przykładem na to jest modernizm. W latach 90. nastąpiła całkowita negacja tego stylu i powrót do stylów historyzujących. Po upływie kolejnych 25 lat – mamy powrót do zainteresowania minimalistyczną sztuką i architekturą. Za meblościanki na wysoki połysk Kowalskich, fotele 366 Chierowskiego czy ławy typu „jamnik”, które rodzice wyrzucali na śmietnik, dzisiaj ich dzieci płacą naprawdę duże pieniądze. Rodzice te rzeczy wymieniali na holenderskie drewniane kanapy i komody z demobilu, które z kolei dzisiaj ich dzieci wynoszą na śmietnik. Można powiedzieć, że w kontekście designu obserwuje się sojusz dziadków z wnukami: to co się podobało dziadkom 50 lat wcześniej, dziś podoba się ich wnukom.

Ciekawe, czy za kolejne ćwierć wieku wróci ten demobil z lat 90…

Pamiętam scenę w poznańskiej Jeżycjadzie Małgorzaty Musierowicz- rzecz się działa w roku 1957, jedna z bohaterek, Mila, patrząc na bogato zdobioną secesyjną kamienicę przy poznańskiej ulicy Roosevelta mówi: „Jak można w ogóle mieszkać w czymś takim? Secesja. Co za brzydactwo. Co za bezguście”. Dzisiaj natomiast secesyjne kamienice uchodzą za piękne i bardzo luksusowe miejsce do mieszkania. Myślę, że podobnie będzie teraz z budynkami modernistycznymi. Nawet już dzisiaj w Poznaniu modernistyczny Okrąglak jest powszechnie uznawany za miejsce piękne i bardzo luksusowe.

Dlaczego ta architektura jest lubiana głównie przez poszerzające się, ale wciąż wąskie grono pasjonatów?

Architektura modernistyczna może się nie podobać. Modernistyczne budynki, o które się nie dba, brzydko się starzeją. Problem leży głównie w niskiej jakości materiałach, z których były budowane w okresie PRL. Problem leży także w niezrozumieniu tej architektury przez użytkowników i staraniu się jej „upiększania” pod swój gust. Stąd właśnie w wielkich modernistycznych oknach w biurach pojawiły się koronkowe firanki, na prostych betonowych elewacjach pojawiają się półkolumny, a malowane na biało ściany pokrywane są wesołymi kolorkami lub jeszcze gorzej – sztucznym łupkiem.
Innym problemem są termomodernizacje, które nie dość, że ukrywają detal architektoniczny budynków, to jeszcze malowane są w dziwne kolory i dziwne kształty, często na jednej elewacji obok siebie jest kolor zielony, pomarańczowy, różowy i wszystkie inne kolory tęczy. Jest to zapewne odreagowanie od czasów kiedy wszystko było szare, chociaż ja uważam, że to po prostu kwestia braku dobrego smaku.

A może ten modernizm wygląda dobrze tylko na zdjęciach i starych wizualizacjach?

Ja mam trochę inne doświadczenia. Wydaje mi się, że najlepsze modernistyczne budynki trudno dobrze pokazać na zdjęciach. Dlaczego? Bo najczęściej są ukryte w drzewach i roślinności, a malowniczość została w nich często ograniczona na rzecz funkcjonalności.

To jakie są zalety tej architektury?

Wartość architektury modernistycznej najlepiej można docenić w kontraście z architekturą na którą modernizm stanowił odpowiedź – czyli historyzującą architekturą XIX wieku, w której obserwujemy przewagę formy nad użytecznością. Dlatego też, nawet w remontowanych i zamienianych w apartamenty kamienicach, często można znaleźć mieszkania, w których na 90 metrach powierzchni znajdują się 2 okna i to od północy. Czy w takim mieszkaniu będzie się wygodnie mieszkać? Zapewne nie. A takich architektonicznych nonsensów próżno szukać w tak nielubianych socjalistycznych wielkich osiedlach. One były projektowane tak, żeby mieszkania, nawet te najmniejsze, były wygodne i jasne.

Ale taką XIX-wieczną kamienicą możemy się zachwycić, nawet jak jest zniszczona. A zaniedbanym szarym biurowcem z lat 60.-70. już niespecjalnie..

Jeśli jakiś budynek okleimy pstrokatymi reklamami, pomalujemy we wszystkie kolory tęczy, a następnie pozostawimy bez remontu przez 25 lat, to nie ma takiej architektury, która wytrzymałaby tą próbę i nadal uchodziła za zjawiskowo piękną.

A jeśli chodzi o wady?

Do nieudanych pomysłów można zaliczyć długie na 100 czy nawet więcej metrów korytarze na klatkach schodowych w najdłuższych polskich blokach – takich jak poznańska „deska” na Ratajach. Takie klatki nie zapewniają mieszkańcom intymności i są przez nich nielubiane, aż wreszcie chałupniczymi metodami dzielone na mniejsze fragmenty.

Do wyburzenia?

Myślę, że czas wyburzania modernistycznych budynków już minął. W Poznaniu miał swoje medialne pięć minut pomysł wyburzania modernistycznej Hali Arena. Wielkim orędownikiem tego pomysłu był kompozytor i laureat Oskara Jan A.P. Kaczmarek. Pomysł ten spotkał się jednak w Poznaniu ze sporym oburzeniem. Arena jest miejscem kultowym dla wielu poznaniaków, wiąże się ze wspomnieniami pierwszych koncertów, zawodów sportowych itp. Obecnie rozmawia się o tym w jaki sposób powinna być wyremontowana i unowocześniona, a nie o jej wyburzeniu.

Ale trochę obiektów już przepadło. Państwo powinno się temu jakoś przeciwstawiać?

Myślę, że jest wiele do zrobienia w zakresie stworzenia w Polsce właściwych procedur mających służyć uporządkowaniu przestrzeni miejskiej – szczególnie w zakresie ograniczenia reklamowej kakofonii, samowolki w zakresie architektury i zarazy w postaci billboardów czy banerów wyrastających wszędzie, gdzie tylko się da.

Czy edukacja szkolna może pomóc w zrozumieniu architektury modernistycznej?

Myślę, że program szkolny jest już bardzo przeładowany materiałem i informacjami. Byłbym hipokrytą uważając, że celowe jest wprowadzanie do szkół lekcji o architekturze tylko dlatego, że akurat mnie ten temat interesuje. Nie wydaje mi się również, by było to działanie celowe. Wprowadzenie do liceów lekcji Wiedzy o kulturze nie poprawiło wiedzy o sztuce w społeczeństwie. Myślę, że szkolnictwo powinno być raczej nastawione na rozwój uczniów w dziedzinach, w których oni sami chcą się rozwijać. Jeśli będzie to sztuka – to świetnie, jeśli teatr – też super, a jeśli zespół rockowy – jeszcze lepiej. I to właśnie tworzenie pewnej płaszczyzny do rozwoju, a nie pakownie do głów suchych informacji o Le Corbusierze, 5 punktach architektury modernistycznej czy miastach idealnych, powinno być zadaniem szkoły.

*Marcin Stachowiak ma 28 lat i jest prawnikiem, autorem bloga Modernistyczny Poznań, podróżnikiem, zdeklarowanym amerykanofilem i, rzecz jasna, pasjonatem architektury i sztuki. Na spacery, które organizuje czasem razem z czytelnikami przychodzi nawet sto kilkadziesiąt osób. Na blogu znajdziecie zdjęcia nie tylko z samego Poznania, ale także z podróży po całym świecie. Choć, jak przyznaje sam autor, największą popularnością cieszą się wpisy o stolicy Wielkopolski.

  9 comments for “„Większość ludzi chciałaby te modernistyczne bloki zburzyć”. Wywiad z Marcinem Stachowiakiem autorem bloga Modernistyczny Poznań.

  1. 19 września 2017 o 13:25

    miło się czytało

  2. 16 września 2017 o 11:10

    Naprawdę ciekawe

  3. 24 lutego 2017 o 11:37

    Potrafisz mocno zainteresować tematem

  4. 29 listopada 2016 o 13:19

    nieprzekablowywanie

  5. 9 listopada 2016 o 04:06

    niepostulanie

  6. 17 czerwca 2015 o 14:22

    Ale nic tu o urodzie tej architektury, a o dobrych rozwiazaniach, ktore mozna zastosowac w kazdym budynku. Oswietlenie, itp.

    Byc moze istnieja pojedyncze przyklady ladnej architektury modernistycznej. Jednak caly pomysl, aby ludzi puscic na kladkach, szerokie drogi, wielkie otwarte pso-sralniki – nie sprawdzily sie. Ten nurt w architekturze przyniosl sporo dobrego (wspimina o tym autor), ale nie sadze, aby warto bylo kontynuowac taki rodzaj rozwiazan urbanistyczych i architektonicznych.

  7. ~Lenka
    23 marca 2015 o 12:59

    Posłuchaj mojej matki, matka wie ! =) http://www.almoc.pl/img.php?id=2723

  8. ~Lenka
    15 marca 2015 o 12:16

    „pal w łóżku, nie zostawiaj ich bez pracy…”
    http://www.almoc.pl/img.php?id=3117

  9. ~Kasia
    24 lutego 2015 o 10:59

    kto to mówił? do dziś Słowa Urbana wiecznie żywe… http://www.almoc.pl/img.php?id=2746

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *