Dlaczego Wieliczka musi postawić na rowery?

W ostatni poniedziałek (20.10.2014) w Krakowie Prezydent Bronisław Komorowski odznaczył wybitnych kolarzy i zainaugurował Wiślański Rajd Rowerowy. W tym samym czasie marszałek Sowa zapewnił o 200 mln złotych na małopolskie trasy rowerowe. A gdzie w tym wszystkim miejsce na Wieliczkę? Miejsca, a nawet pieniędzy jest sporo, ale władze samorządowe niestety nie chcą tego zobaczyć. Czy podobne problemy maja także inne, małe, polskie miasta?

 

Wieliczka; źródło: http://niewidy.wordpress.com

Wieliczka, źródło: http://niewidy.wordpress.com
Powodów, dla których Wieliczka musi w najbliższym czasie postawić na rowery jest sporo. Dotyczy to zarówno rowerów, jako turystyki, sportu, ale też, jako sposobu poruszania się po mieście. Na każdym z tych obszarów Wieliczka to właściwie dziewicze, nietknięte ręką władz miasta tereny. Poniżej lista, która przybliży nam gdzie, niestety, jesteśmy i dlaczego to powinno się jak najszybciej zmienić.

1. Bo województwo małopolskie stawia na turystykę rowerową

W pierwszej kolejności plan zakłada budowę 673 km tras rowerowych za 176 mln złotych. Dotacja unijna to około 110 mln, 50 mln dołoży Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska. Jak widać koszt po stronie samorządu wojewódzkiego jest naprawdę niewielki. A sukces może być olbrzymi. Wszystko ma być zrealizowane do 2020 roku. A gdzie w tym wszystkim Wieliczka i najczęściej odwiedzany obiekt turystyczny w kraju? No niestety nie ma go w tych planach. Ktoś nie dopatrzył? Może ktoś zbyt słabo lobbował? Szkoda. Ale są jeszcze inne możliwości – może tym razem wielickim samorządowcom będzie łatwiej.

2. Bo teraz są na to realne i duże pieniądze

Rowery to nie tylko turystyka. Dobrze wiedzą o tym planiści i zarządzający miastami w Europie Zachodniej i dlatego właśnie Unia Europejska zmieniła nieco priorytety transportowe nowej perspektywy finansowej. By lepiej skorzystać z europejskich możliwości finansowych, w obecnym rozdaniu proponuje się samorządom tworzenie stowarzyszeń, które wspólnie ubiegać się będą o dotacje m.in. na transport, szczególnie ten ekologiczny. Razem gminy występować będą o środki w ramach tzw. Zintegrowanych Inwestycji Terytorialnych. Również gmina Wieliczka (obok Krakowa i 12 innych gmin ościennych) przystąpiła do takiego stowarzyszenia, a burmistrz Artur Kozioł zasiada nawet w jego zarządzie. Na co przeznaczać będzie można środki z ZIT? Na stronach ministerstwa znaleźć można informację, że finansowany będzie „rozwój zrównoważonego, sprawnego transportu łączącego miasto i jego obszar funkcjonalny (np. wprowadzenie zintegrowanych kart miejskich, budowa systemów „parkuj i jedź”, parkingów i ścieżek rowerowych)”. Gdańsk wraz z ościennymi gminami planuje w ramach takich środków przeznaczyć nawet 350 mln zł na węzły integracyjne, nowe trasy rowerowe i „rower metropolitalny”. Podobne rozwiązanie miałoby sens wokół Krakowa – można byłoby np. sfinansować sieć aglomeracyjnych dróg rowerowych, w przypadku Wieliczki pozwalających na połączenie centrum Krakowa i centrum Wieliczki – zarówno dla turystów, jak i dla mieszkańców. By dowiedzieć się więcej o planach miasta, 9 kwietnia zapytałem mailowo wielicki magistrat o propozycje inwestycji, o które gmina będzie się chciała ubiegać w ramach ZIT oraz o to, czy na liście tej są także inwestycje rowerowe. Widocznie urzędnicy są bardzo zajęci, bo do dziś nie otrzymałem odpowiedzi… A szkoda, bo znaczy to, że mogą przegapić świetną szansę. Szczególnie w sytuacji, gdy z jakiegoś powodu trasę do Wieliczki pominięto wśród tras turystycznych. Czy urzędnicy wykorzystają taką szansę?

3. Bo mieszkańcy sąsiedniego Krakowa pokazali nam nastroje społeczne w tej dziedzinie

85,18%. Dokładnie tylu mieszkańców Krakowa, biorących udział w niedawnym referendum opowiedziało się za zwiększeniem środków na budowę infrastruktury rowerowej. Byli to zarówno kierowcy, jak i rowerzyści. Młodzi i starsi, bogatsi i biedniejsi. Wszystkich łączy to, że nie chcą się zgodzić na obecne warunki. Dlaczego to ważne dla Wieliczki? Bo akurat do Krakowa mamy blisko i znamy rozwiązania z tego miasta dość dobrze. Z tego kierunku przybywa też coraz więcej nowych mieszkańców Wieliczki. Czy 85,18% z nich może się mylić w tej sprawie? Czy podobny wynik osiągnęlibyśmy w Wieliczce? I jeszcze jedna, szczególnie istotna i znamienna informacja dla polityków lokalnych – rowery w krakowskim referendum poparło 177033 mieszkańców. To około 53000 więcej głosów niż niepokonany do tej pory prezydent Majchrowski uzyskał w II turze wyborów w 2010 roku.

4. Bo rower w mieście, to minimalne koszty i korzyści dla wszystkich

Przeciwnicy rowerów często wskazują na spore koszty przy niewielkich zyskach. A tymczasem jest dokładnie odwrotnie. Rozwiązania mogące znacząco poprawić warunki podróżowania po mieście rowerem często kosztują bardzo niewiele. Dla przykładu wyznaczenie kontrapasów (dopuszczenie ruchu rowerowego w obu kierunkach na ulicach jednokierunkowych) nie wymaga prawie żadnych inwestycji. Dlatego też jest to rozwiązanie powszechne w Europie Zachodniej i coraz częstsze w Polsce. Nie tylko w Gdańsku, gdzie zarówno urzędnicy, jak i Policja zwracają uwagę na szczególnie wysoki poziom bezpieczeństwa na takich ulicach. Tym torem idą też mniejsze miasta. Przykładowo Radom dopuścił kontraruch rowerowy na kilkudziesięciu ulicach jednocześnie.  Tymczasem w Wieliczce sztandarowym anty-przykładem jest ulica Żeromskiego, gdzie na jej zachodnim fragmencie – łączącym dwa odcinki Traktu Solnego – ruch rowerów pod prąd nie jest dopuszczony. Dlaczego?

5. Bo Wieliczka to miasto sportu, podobno

A sport to zdrowie. Okolice Wieliczki to przykładowo niedalekie Swoszowice, gdzie trenowali najlepsi obecnie kolarze w Polsce. To z gminy Wieliczka pochodzi Tomasz Marczyński. To tutaj przez kilka lat z rzędu zobaczyć można było gwiazdy światowego kolarstwa podczas Tour de Pologne. Dlaczego zatem rowery nie są ważne dla urzędników? Doprawdy nie sposób się domyślić.

6. Bo do tej pory nie zrobiono w mieście praktycznie nic dla rowerzystów

Oprócz jednej, źle wykonanej (niezgodnie z zaleceniami GDDKiA) i błędnie oznaczonej drogi dla rowerów na Trakcie Solnym trudno znaleźć w gminie infrastrukturę rowerową. Choć jest strategia, są plany (gdzie rowery wymienia się wśród projektów strategicznych), w budżetach nie przeznaczano na ten cel żadnych środków. Na pytanie zadane gminie, ile wydano na infrastrukturę rowerową od roku 2007 dostałem odpowiedź, że było to 28 678,44 zł (w tym wkład własny Gminy 8 253,94 zł). W latach 2009-2011. Przyznać trzeba, że kwota nieco ponad 8000 zł w ciągu trzech lat dla tak dynamicznie rozwijającej się gminy brzmi co najmniej śmiesznie. Z tym, że to wcale nie jest śmieszne.

7. Bo rowery wspomagane elektrycznie mogą stać się alternatywą transportową

O ile dystans 16 kilometrów z centrum Krakowa do centrum Wieliczki nie jest optymalny dla zwykłego, codziennego dojazdu rowerem, o tyle pokonanie go rowerem wspomaganym elektrycznie nie jest niczym niezwykłym. A wszystko w cenie 100 km za około 1-2zł. Dlatego też, gdyby istniało bezpieczne i wygodne połączenie rowerowe Krakowa z Wieliczką, takie rozwiązanie mogłoby kusić mieszkańców. A jak to wygląda w innych krajach? Przykładowo szacuje się, że w Niemczech e-rowery to już około 1,6 mln sztuk a rynek rozwija się niezwykle dynamicznie. Podobnie jest we Francji. W Holandii głównymi klientami kupującymi takie rowery są seniorzy (80% e-rowerów kupują osoby po 50 roku życia). W Kopenhadze e-rowery zastępować będą tradycyjne rowery miejskiej wypożyczalni – by móc zwiększyć dystans podróży. Dlaczego inaczej miałoby być na Wisłą? Jeśli tylko samorząd nieco się przyłoży, już wkrótce możemy zobaczyć efekt nawet w Wieliczce.

Wybory samorządowe zbliżają się wielkimi krokami. Chciałbym, by dyskusję w tej sprawie podjęły ze mną wszystkie wielickie komitety wyborcze. Jeśli będzie taka potrzeba, gotów jestem zamieszczać na blogu linki do tych polemik a nawet całe teksty. Brak odpowiedzi również potraktuję, jako odpowiedź… Przynajmniej łatwiej będzie oddać swój głos w listopadzie.

 

Tekst ukazał się także na blogu http://wydzialkomunikacji.blogspot.com/

  12 comments for “Dlaczego Wieliczka musi postawić na rowery?

  1. 19 września 2017 o 22:09

    blog pierwsza klasa

  2. 18 września 2017 o 23:34

    bede tu powracać bo fajnie piszesz

  3. 15 września 2017 o 13:29

    Naprawdę ciekawe

  4. 29 listopada 2016 o 09:16

    niepowykańczanie

  5. 9 listopada 2016 o 11:56

    nieprzecukrzenie

  6. ~Asia
    29 października 2014 o 02:02

    Bo To są POważne wypadki bo z bronią . http://www.almoc.pl/img.php?id=2408

  7. ~Dominik Kaim
    25 października 2014 o 17:41

    @Marcin – zgoda – trzeba za niewielkei pieniądze zrobić trasę w dolinie Serafy. Co do odległości – dla jednych to mało dla innych za dużo. Przy takich inwestycjach warto myśleć o wszystkich.

  8. ~Marcin
    25 października 2014 o 15:56

    nie zgadzam się . Po pierwsze do Krakowa do rynku z ul. Kościuszki mam dokładnie 12,5 km a nie 16 . Na spokojnie jadę po ścieżkach rowerowych i chodnikach / tam gdzie jest to zgodne z przepisami / ok 35 min. droga jest równa i prosta. Przy naprawdę niedużych nakładach można zrobić w pełni bezpieczny trakt rowerowy. / chodzi o bezpieczne przekroczenie obwodnicy/ Jest to alternatywa dla kolejki podmiejskiej – 25 min ale trzeba doliczyć dojście dojście do i z dworca co urasta do 45 min. auto – nawet nie ma o czym mówić . autobus 304 – rano ok . 30 min + 5 min na dojście do przestanku = 35 min.

  9. ~Mateusz Hauschild
    25 października 2014 o 13:59

    Wieliczka ma jeden problem… jest górzysta. Jest cała masa podjazdów, które dla normalnych ludzi będą dużym wyzwaniem na rowerach.
    Czy 16km do centrum Krakowa na rowerze z Wieliczki to dużo? Ze średnią prędkością 20 km/h to koło 45-50 min drogi. A to nie łatwa do utrzymania prędkość dla przeciętnego rowerzysty na turystycznym rowerku. Może sensowniejsza byłą by droga do pętli tramwajowej? Aczkolwiek to wymyślanie rozwiązań – wystarczyło by sensowne wykorzystanie i rozpropagowanie połączenia kolejowego jakie ma Wieliczka. Kolej dla Wieliczki jest dużo sensowniejszym rozwiązaniem niż dojazd rowerem do Krakowa.

    • ~Dominik Kaim
      25 października 2014 o 17:38

      @Mateusz – Kolej i rower to nie jest konkurencja. W Niemieckich miastach kolej podmiejska ma specjalne wagony, w których rowerzyści, z rowerami właśnie mieszczą się hurtem. Co do Wieliczki – problem dotyczy zarówno miasta, ruchu turystycznego do miasta, jak i połączenia dla każdego innego, któ chciałby pojechać do Krakowa. Popatrz na trasę KRK Tyniec w weekend. Czy do Wieliczki nikt by nie przyjechał? Sama trasa mogłaby biec doliną Serafy do granic miasta (płasko) a tam już powstaną trasy w obrębie Krakowa – również do granic miasta i w ciągu kilku lat. Bo referendum zobowiązuje do wdrożenia wyniku.

      • ~Mateusz Hauschild
        27 października 2014 o 15:37

        Ale inwestycja budowy ścieżki rowerowej doliną Serafy to nie mała inwestycja… Turystycznie piękna sprawa, ale w sprawie transportu do pracy to się nie zgadzam, żeby to miało większy sens.
        Pomysł ciekawy, ale nie uważam go za priorytetowy dla Wieliczki.

        MH

        • ~Dominik Kaim
          29 października 2014 o 09:56

          @Mateusz, skoro 673 km tras rowerowych ma kosztować 176 milionów, to uważasz, że te 2 km wzdłuż Serafy to duży koszt? Zresztą być może nie trzeba osobne drogi rowerowej, tylko kilka rozwiązań a reszta ruchu rowerowego w ruchu ogólnym – tam jest spokojnie i nie ma problemów. A taka trasa byłaby atrakcyjna np dla tysięcy Krakowian, którzy teraz muszą pojechać do Tyńca, bo nie mają alternatywy. Dlaczego w weekend nie wybrać siędo Wieliczki? A jeśli chodzi o dojazd do pracy – zależy gdzie pracujesz, jaką masz kondycję, rower itp – już teraz są ludzie, którzy tak robią i nie widzę powodów dla czego mielibyśmy im w tym przeszkadzać zamiast pomagać.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *